Translate

niedziela, 28 grudnia 2014

24.

Elena

Okazało się , że to tylko zwichnięcie. Podobno boli bardziej. Niech się wycierpi , a co mi tam. Niestety lekarze zauważyli też moją obolałą rękę. Poszłam więc na prześwietlenie i okazało się , że to złamanie. A więc ręka w gipsie i zero jeżdżenia na nartach. A tak mi się to spodobało. Co ja będę tutaj robić? Jeszcze mama Julie zadzwoniła do mojej mamy i powiedziała , co mi jest. Nie no super. Moja mama od razu stwierdziła jak się jej pytałam czy mogę jechać ,że coś mi się stanie. Czemu jej nie posłuchałam i chciałam tak strasznie jechać? Aha , no bo nie chciałam spędzić ferii z rodziną. Teraz ten pomysł wydał mi się przyjemny. Może ucieknę im? To kusząca propozycja.
********
Następnego dnia , gdy się obudziłam stwierdziłam , że jednak wczoraj zasnęłam. Po tak wyczerpującym dniu myślałam , że pójdzie gładko z zaśnięciem , ale okazało się to trudne. Za dużo myśli zakrzątało mi głowę. Spałam około 4 godzin , nie więcej. Poszłam pod prysznic , ubrałam się i poszłam w stronę kuchni zjeść śniadanie. Tak jak myślałam , wszyscy już kończyli śniadanie. Dziewczyny spojrzały na mnie , uśmiechając się. Zresztą , wszyscy tak patrzyli. O co im chodzi? Przecież teraz wyglądałam jak człowiek. Zatrzymałam się i przywitałam się z wszystkimi. Wyjątkowo , dzisiaj mam dobry humor. Usiadłam pomiędzy tatą Julie , a Evelin. Nasypałam sobie płatków i zalałam je mlekiem. Jadłam w spokoju , zaspana .
- O co wam chodzi ? Mam coś na twarzy ?- z niepokojem zaczęłam dotykać swojej twarzy.
- Skarbie , to nie o to chodzi. Po prostu rozmawiałaś przez sen tak głośno , że wszyscy się obudzili.
- Jak to ? - przypominałam sobie , co mi się śniło. O mój boże . Gorzej być nie mogło. Natychmiast poczułam jak pieką mnie poliki. - A co ja tam właściwie mówiłam ? Dużo tego było ?
- Całe mnóstwo . Konkretnie to mówiłaś. A dokładnie : Kocham cię , martwiłam się tak bardzo o ciebie, Coś ci się stało? Dlaczego masz całą twarz w siniakach? Kocham Cię , cały czas o tobie myślałam.
To bardzo romantyczne , no ale żebyśmy wszyscy musieli tego słuchać . - powiedziała Julie , która zaczęła właśnie dusić się ze śmiechu.
- Jestem ciekawa , o kim to było . - zachichotała Evelin.
Teraz to już się wkurzyłam , oni to wszystko słyszeli i nikt mnie nie obudził , żebym przestała . Przecież to takie .... żenujące.
- Dziękuje za śniadanie , ja już sobie pójdę. I nie chcę , żeby ktoś ze mną rozmawiał. Nigdzie dziś nie idę. Wskazałam na prawą rękę.
Weszłam do pokoju i zamknęłam drzwi. Usiadłam na swoim łóżku. Ta osoba , która mi się śniła to był ..... Olek. To było straszne. Jacyś ludzie go bili , a on wołał moje imię i żałował , że mnie z nim nie ma. A ja nie mogłam nic zrobić. Biegłam w jego stronę , ale moje nogi się się nie poruszały. Chciałam bardzo , ale nie mogłam. Tak jakby on też tego chciał , ale nie mógł na to mi pozwolić. I nie wiem czemu.
Ale w końcu , to tylko sen , więc nie powinnam się nim martwić. Ale wydawał się taki realny , nigdy tak nie odczuwałam słów. Pewnie dlatego mówiłam na głos. Ale jak sobie to wyobrażę jak to musiało wyglądać. Żenada. I te wyznania miłości , które nie były prawdziwe. Uświadomiłam , że pewnie nigdy go już nie zobaczę , a na pewno nie będziemy przyjaciółmi . To boli i to bardzo.
Położyłam się i nie wiem kiedy zasnęłam. Gdy obudziłam się , ktoś pukał do drzwi.
- Kto to? - zapytałam.
- To ja , Piotrek , mogę wejść chodź na chwilę ? Proszę , chcę pogadać.
Nie wiem , o czym z nim mam gadać , ale pomyślałam , że go wpuszczę , do środka.Zawsze można spróbować.
Otworzyłam drzwi.Pomogłam mu w chodzeniu (noga zwichnięta!)  Usiedliśmy na kanapie. Ziewnęłam .
- Spałaś?
- A jakoś tak wyszło. - uśmiechnęłam się - o czym chcesz rozmawiać? - zapytałam .
Odetchnął głęboko.
- Zerwałem z Evelin jakieś dziesięć minut temu. Poszła razem z Julie gdzieś. Nie mam pojęcia po co.
- No wiesz dziewczyńskie sprawy. - uśmiechnęłam się. - dla mnie wasz związek od początku był bezsensowny.
- Dla mnie on od dłuższego czasu był dziwny. Jakoś nie czułem się spokojny w nim. No ale cóż , było minęło.
- To po co w ogóle tu jechałeś? - zdziwiłam się
- Myślałem , że może jeszcze zaikrzy. No ale nic z tego. Żadnych fajerwerków, rozumiesz?
- Chyba. Nie mam dużego doświadczenia.
Przez chwilę milczeliśmy. Aż Piotrek się odezwał
- Jak tam twój sen ? Tęsknisz za kimś?
- Trochę , ale to nieważne ,nie powinnam o nim myśleć.On na to nie zasługuję. . - łzy płynęły mi po policzkach.
Otarł moje łzy i poczułam dziwne dreszcze.
- To nie płacz. Jeśli nie jest tego wart.
Przytuliłam się do niego i poczułam się lepiej. Wypłakałam się w jego ramię.
-Piotrek , dziękuje ci za wszystko. Ta rozmowa była dla mnie ważna.
Nie zdążył nic odpowiedzieć , bo zaczęłam się do niego przybliżać. Nasze wargi były już bardzo blisko siebie, tak że połączyły się w piękny pocałunek. Przytrzymał mnie w tali , odwzajemniając pocałunek. Odsunęłam się .
- Nie było fajerwerków - powiedziałam - przykro mi , nic z tego nie będzie.
- Zostaniemy chociaż przyjaciółmi ? - zapytał z nadzieją w głosie.
- Tak , pod warunkiem że a) nie będziesz się do mnie dobierał b) nie pocałujesz mnie już nigdy w życiu c) nie zbliżaj się teraz do Eveln
- Dobra zgadzam się na te warunki. - uśmiechnął się  - aż tak źle całuję ? - zapytał jeszcze
- Nie mówię , że źle , ale nie było tych iskierków , czy czegoś tam. Całuj inne dziewczyny . - dałam mu kuksańca.
- To ja już pójdę.
- Pomóc ci?
- Nie , dam sobie radę.
Wyszedł z pokoju , a ja znowu położyłam się . Dopiero 19 , a ja planowałam się wyspać , żeby jutro bardzo wcześnie wstać. Usłyszałam jeszcze krzyki Evelin . A potem zasnęłam.
********

Olek 

Nastał ranek .Obudziłem się , bo i tak nie mogłem zasnąć. Moja mama niedługo przyjedzie . Przygotuje jej coś do jedzenia . Uwielbiam gotować. To jedna z moich pasji. Dziś zrobię moją słynną pizzę. Robi się ją bardzo , lecz nie mogę zdradzić jak i z czego , bo to moja tajemnica. Znalazłem potrzebne składniki i w mgieniu oka była już gotowa. Wstawiłem ją do pieca i czekałem na przyjazd mamy. Mówiłem już , że uwielbia gdy coś jej ugotuje ? A w szczególności pizze.
Przywitałem się z mamą i poszliśmy do kuchni zjeść. Bardzo się cieszyła. Tęskniłem już za nią. 
Przez tą chwilę , poczułem się szczęśliwy . Ale to było zmylne ,bo musiałem ją o coś zapytać. Za dwie godziny mam przecież spotkanie. 
- Mamo , za dwie godziny wychodzę , nie wiem o której przyjdę. 
- Dobrze , tylko nie za późno , bo będę się martwić. - uśmiechnęła się - powiedz mi , czy to chodzi o jakąś dziewczynę ? 
- Nie , to znaczy tak w pewnym sensie - to może być dobra wymówka , wtedy się nie zorientuje - pomyślałem.
- To dobrze. Miłej zabawy. Poszła na górę , zapewnie wyspać się po podróży. Zrobiłem sobie krótki spacer po osiedlu , ale zorientowałem , że już muszę iść w nasze miejsce. 
Gdy przyszłem "koledzy" już na mnie czekali. 
- Eeee Olek wczoraj była niezła impra u ciebie . I co przemyślałeś sobie wszystko co nie ? - zapytał
- Takk , już jest OK. - usiadłem obok nich i wziąłem od nich trochę hery. 
Wciąż pamiętałem jak to się robi . I wciąż to mi się podobało. Z czasem szło nam coraz lepiej i szybciej . Nie wiedziałem ,gdzie jestemByłem tam , gdzie czułem się szczęśliwy.

czwartek, 25 grudnia 2014

23. Ferie w górach

Elena

Wszyscy już się obudzili. Mama Julie powiedziała , że niedługo będziemy na miejscu. Ucieszyło mnie to. W końcu będę mogła coś pożytecznego zrobić. Wszystko mnie boli od tego spania w busie.

Olek

I kolejny dzień . Ciekawe , kiedy po mnie przyjdą. Mieli być za pięć minut. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Zszedłem na dół. Otworzyłem drzwi .Czekał tam na mnie Wojtek.
- Siema stary , to co idziesz dzisiaj też ? Co ja gadam i tak byś musiał przyjść ! - poklepał mnie po plecach
- Taa , pewnie. A gdzie jest Gracjan?- zapytałem
- Zabawia się z jakąś laską , nie ma dziś czasu wyjść. To pójdziemy we dwójkę , co nie?
- Tak , zamknę dom i możemy iść.
- Jest twoja matka w domu? - zapytał w progu drzwi.
- Nie , a czemu pytasz - zapytałem przerażony , co on planuje .
- Może urządzimy dzisiaj imprezkę u ciebie ? Co ty na to ? Przyprowadzę jakieś fajne panienki ze sobą , dużo wódki i dobrego towaru . Będzie ekstra !
Miałem z tym skończyć , to nie może się znowu zacząć. Co ja narobiłem. Będę musiał się zgodzić. A jutro moja mama przyjeżdża. Jak by to widziała , to by się chyba załamała. A było tak dobrze.
 - W sumie , to możemy zrobić. - odparłem i w końcu zamknąłem te cholerne drwi.
Dotarliśmy w nasze miejsce . Wojtek od razu wyciągnął z kieszeni marihuanę i dał mi trochę.
Spróbowałem odmówić. Raz się żyję.
- Wiesz co , jednak nie mam dzisiaj ochoty.
Od razu rozgniewał się i złapał mnie za nadgarstki.
- Wiesz co ty wtedy zrobiłeś ? Wrobiłeś nas i jeszcze nie płaciłeś nam wtedy za towar . Ani grosza od ciebie nie wziąłem. Będziesz jarał tyle ile ci dam i nie ma ,że nie chcesz. Będziesz w to wplątany razem ze mną i Gracjanem aż do samego końca. I nie zrobisz już nam tego numeru. Chciałem po dobroci jak dawny kumpel z kumplem , ale ty chyba tego nie chcesz!
- Ale ja nie chciałem nigdy jarać , to wyszło z głupoty . Żałuję ,że do was dołączyłem! Żałuję tego tak bardzo , że nawet nie wiesz jak!
I wtedy widziałem tylko jak dostaję z pięści . Potem była tylko ciemność.

**********

Elena

Zdążyliśmy się już rozpakować. Okazało się , że wszyscy jesteśmy w tym samym pokoju , oprócz rodziców Julie . Są trzy łóżka , jedno dwuosobowe i dwa jednoosobowe. Super.
Zjedliśmy śniadanie i poszliśmy nauczyć się jazdy na nartach. Pomyślałam , że to może być świetna zabawa , trochę rozrywki zawsze się przyda. 
- Chodź Elena , idziemy wypożyczyć narty. 
- Okej już idę. 
Poszukałam nart w moim rozmiarze i próbowałam je ubrać. Na szczęście taki facet do mnie podszedł i pomógł mi w tym. 
- Hej , Julie poczekaj za mną!- próbowałam iść w tym czymś , lecz było to bardzo trudne. 
- Okej. 
Podeszłam do niej i wzięłyśmy się za rękę , aby zachować równowagę. 
- Wiesz co , nie wiedziałam , że to takie trudne - powiedziałam. 
- Ja też nigdy nie próbowałam. Ale przez ten czas na pewno się nauczymy - uśmiechnęła się i ruszyła tak szybko , że nie mogłam nadążyć. 
Potem podszedł do nas ten sam facet , co pomógł mi założyć narty. Wydawał się naprawdę miły. Szkoda  , że jest taki stary. Podczas nauki , o dziwo szło mi naprawdę dobrze. Zresztą Julie też nieźle poszło.
Nagle dołączyła do nas Evelin , a wraz z nią Piotrek. 
- I jak wam idzie dziewczyny?-zapytał 
- Ekstra.. - odparłam
- W takim razie , kto pierwszy zjedzie na dół wygrywa! 
- Okej , zaczynamy !- krzyknęła Evelin
Ruszyliśmy w stronę wyciągu . Nie wiedziałam jak mam się do tego zabrać , ale udało mi się. Chyba byłam pierwsza. Byłam już na szczycie. Nagle ogarnął mnie lęk. Nie wiedziałam co zrobić. Tu było tak wysoko. Postanowiłam zrobić tak jak na lekcjach jazdy. 
Zjechałam w dół i było naprawdę super. Poczułam wiatr we włosach i poczułam jakby wszystkie myśli wyparowały z mojej głowy. Czuję się w nartach jak ryba w wodzie. Ominęłam błyskawicznie wszystkie przeszkody i zanim się rozejrzałam , byłam już na dole. 
Wypatrywałam  kogoś znajomego , lecz nikogo nie znalazłam. Jestem pierwsza !!O tak , i co ty na to Piotrek , kto jest najlepszy ? Skakałam z radości i wymachiwałam śniegiem , dopiero później zauważyłam , że ludzie patrzą na mnie jak na wariatkę. Co mnie to obchodzi. Ważne , że w końcu czuję się szczęśliwa.
Usiadłam na śniegu i czekałam jak reszta zjedzie na dół.
Po paru minutach zjechały Evelin i Julie.
- Gdzie Piotrek? Myślałam , że już tu jest. - zapytała zmartwiona Evelin.
- A co mnie to obchodzi? Ważne , że byłam pierwsza !!!
- Co mnie to obchodzi ... gdzie Piotrek? Może źle skręcił.
Julie usiadła obok mnie , zmęczona i całkowicie wyczerpana, a Evelin poszła zadzwonić po Piotrka.

************
Olek

No i na co mi to  było?  Przecież wiedziałem , że tak to się skończy . Byłem głupi . Jeszcze w dodatku zostawił mnie tu na pastwę losu . Chciałem sprawdzić , która jest godzina , ale okazało się , że mojego telefonu nie ma w kieszeni. Podobnie jak kluczy od mieszkania i pieniędzy. Okradł mnie. Muszę jak najszybciej dostać się do domu , bo robi się późno. Ledwo co mogę chodzić , bo nadal czuję się nieprzytomny. Gdyby tylko Elena tu była....

Elena

Gdzie się podział ten debil Piotrek ? Evelin dzwoni do niego od godziny , a on nie daje znaku życia. Albo sobie żartuje , albo naprawdę coś mu się stało...
- Ej dziewczyny może pójdziemy go poszukać ? - zapytałam .
Zerknęły na mnie zdziwione.
- Elena , nie sądziłam , że tak się o niego martwisz. - zaczęła Evelin
- Myślałam , że on ci się już nie podoba , a jednak widzę , że coś do niego czujesz! - powiedziała jak zawsze szczęśliwa Julie. Evelin to się nie spodobało. Postanowiłam się obronić. Przecież t onie tak....
- To nie prawda Julie , nie pleć głupstw. Po prostu myślę , że coś mu się mogło stać. To wszystko . Lepiej chodźcie za mną , poszukamy go. I nic już nie mówcie , proszę.
Wzruszyły ramionami i ruszyły za mną . Wjechałyśmy wyciągiem na samą górę i zjechałyśmy. Zauważyłam , że radzę sobie na nartach lepiej od nich. Poczułam się dumna i podniosłam głowę do góry oraz zamknęłam oczy.
Akurat w tym momencie , coś stanęło mi na przeszkodzie. Nie widziałam co to jest. Nie zdążyłam wyhamować i przewróciłam się . Otworzyłam oczy i strasznie bolała mnie ręka. Okazało się , że niedaleko mnie leżał Piotrek .
- Czy ty sobie robisz jakieś żarty? Mogłam sobie coś zrobić! - nakrzyczałam na niego i znowu poczułam przeszywający ból w prawej ręce
- Uwierz mi to nie było specjalnie , sam przewróciłem się i leżę tu od godziny. Nawet "moja dziewczyna" mnie nie szukała.
- Jak to nie? Przecież od godziny dzwoniła do ciebie , a ty nie odbierałeś - w końcu wstałam z tego zimnego śniegu
- Bo zgubiłem telefon , wypadł mi gdzieś ! A powiedz mi kto wpadł na pomysł , żeby mnie szukać ? Na pewno nie Evelin !
- To JA o tym pomyślałam , ktoś musiał ! Martwiłam się o ciebie , myślałam , że coś sobie zrobiłeś ! Czemu nie wstajesz?- zapytałam rozwścieczona
- Bo mam złamaną nogę , wykręciła mi się jak upadłem. A tak poza tym , to dziękuje , że o mnie pomyślałaś , aha i przepraszam za to co działo się w domu Julie. To nie miało tak być.
- I tak już ci nigdy nie wybaczę. O zobacz dziewczyny już jadą!
Pomachałam im , żeby się zatrzymały. Udało im się. Wytłumaczyłam im co się stało. Zanim się obejrzałam Evelin już była przy Piotrku. Julie zadzwoniła po rodziców , aby zawieźli Piotrka do szpitala.

********
Olek

Dotarłem już do domu. Było już chyba po imprezie. Klucze zostały w drzwiach , a telefon leżał na stole. Jednak nie jest taki głupi na jakiego wygląda. Zostawił mi wiadomość. 
"Jutro znowu się spotykamy. Spotkajmy się tam gdzie zawsze o 17.Jak nie przyjdziesz to znowu pożałujesz "
Świetnie. Dzisiaj mi odpuścił , ale muszę posprzątać ten bałagan. 
Do północy sprzątałem . Jutro przyjeżdża moja mama . Ona też nie może się o tym dowiedzieć. Nikt nie może. Muszę sobie poradzić z tym sam. 

poniedziałek, 22 grudnia 2014

22.Początek ferii

Elena
I pomyśleć , że dzisiaj już są walentynki. Od tamtego pobytu u Olka , już z nim nie rozmawiałam. Ostatnio rzadko widziałam go też w szkole . Martwi mnie to , ale nie chce się go o nic pytać , bo znowu na mnie nawrzeszczy i tyle. Niech robi to , co uważa za słuszne. Nie muszę się wcale wtrącać. Choć w głębi duszy bardo mi na tym zależy.
Dzisiaj poczta walentynkowa rozdaje kartki od innych. Nie mam ochoty na takie zabawy. Rzygać mi się od tego chce. Zresztą Julie  też mnie rozumie. Zerwała ze swoim chłopakiem. Zrobiła to , bo nie odzywał się do niej i podobno miał kogoś innego. To przykre.
Zresztą niedługo koniec pierwszego semestru , a moje oceny nie są najlepsze. Jedyna piątka z matmy i religii , tak to same czwórki i trójki. Nawet z wf-u nie mam dobrej oceny , bo nie chciało mi się ćwiczyć. Moja mam nie będzie dumna , zawsze wiele ode mnie wymagała.
- Elena , idziesz? - zapytała Evelin
- Gdzie?
- No jak to gdzie? Odebrać pocztę walentynkową!
- Nie , dzięki - odpowiedziałam - jakoś nie sądzę , żeby ktoś mi wysłał cokolwiek.
- Jak coś będzie , to ci przekaże , pa!
- Pa!
Wyszłam wraz z Julie ze szkoły , ponieważ kończyły się teraz nasze lekcje. Za trzy dni ferie , więc jakoś przeżyję.
- I co nadal się nie odzywa? - zagadnęła przyjaciółka
- Tak , żadnego znaku życia. Ale już się tym nie przejmuje. - usiadłam na ławce
- No jak tam chcesz . Ja bym się martwiła na twoim miejscu.
Po pięciu minutach ciszy przyszła Evelin.
- Ej , Elena , ale masz branie! 2 kartki walentynkowe!!!
- Jak to? To niemożliwe.
- A jednak, zobacz. - wyciągnęła z torby 2 kartki dla mnie . Jedna była naprawdę cudowna , a ta druga przeciętna. Pomyślałam , że wiem od kogo może być i zaczęłam się ekscytować. Wzięłam je szybko od niej i zaczęłam czytać.
"Dla Eleny , cudownej dziewczyny , która zainteresowała mnie ze względu na jej wiedzę matematyczną. Takiej dziewczyny ze świecą szukać. ( romantyczny wierszyk)  " - omg , to od jakiegoś kujona z naszej klasy , aż mnie zemdliło.
- No przeczytaj ! - wychylała głowę w moją stronę Evelin
- Sama se przeczytaj , ja drugi raz nie dam rady . - podałam jej kartkę.
Teraz otworzyłam tą kartkę najpiękniejszą jaką w życiu widziałam.
"Eleno , przepraszam , że tak robię , ale nie mam wyjścia.Robię to dla twojego dobra. " - i tylko tyle? tylko tyle ma mi do powiedzenia ? Zerwał naszą przyjaźń ze względu na moje dobro? O co mu chodzi? Ja już naprawdę nie rozumiem facetów. Poczułam jak moje oczy zwilgotniały
- Od kogo to? - zapytała Julie - znowu od jakiegoś kujona z naszej klasy? Hahaha
- Taaak , lepiej wam nie pokaże tego , bo jeszcze się  przewrócicie , zaraz to wyrzucę do śmieci - uśmiechnęłam się.
- Dobra , jak chcesz. To pa Elena , do jutra . - powiedziały chórem
- Tak , pa .
Postanowiłam przejść obok jego domu i napisać mu też krótki liścik .
"O co ci chodzi? Nie rozumiem cię . Myślałam , że nasza przyjaźń jest dla ciebie ważna"
Położyłam na wycieraczce i zadzwoniłam do drzwi. Uciekłam. Ale z chodnika kątem oka zauważyłam jak wyszedł i przeczytał liścik.

Olek

Usłyszałem dzwonek , więc zszedłem na dół . Nikogo nie zauważyłem , ale jakaś kartka leżała na mojej wycieraczce. Przeczytałem .
"O co ci chodzi? Nie rozumiem cię . Myślałam , że nasza przyjaźń jest dla ciebie ważna"
Czyli już przeczytała. Czuje się zawiedziona. Nie dziwię się jej wcale.
Co powinienem zrobić? Nie mogę nic już zrobić. Czemu w ogóle musiałem ją poznać? To był zwykły przypadek , nic więcej. Muszę z tym skończyć.Tylko jak?
*********

Elena 

Następnego dnia rano o 7.00 budzi mnie dzwonek do drzwi. Zbiegłam na dół . Nikogo nie widziałam. Na wycieraczce znalazłam liścik. 
" Eleno, to nie miało tak się potoczyć. Musisz o mnie zapomnieć jak najszybciej "
Mam zamiar to zrobić. Tylko nie wiem , czy to mi się uda. 
W szkole opowiedziałam przyjaciółkom co się ostatnio stało. Nie wiedziały co mają o tym myśleć. Zresztą ja myślę tak samo. 

********
Nareszcie zaczęły się ferie. Julie spytała się nas , czy chciałybyśmy pojechać z nią na całe ferie w góry , gdzie jej rodzice mają wynajęty już od dawna domek . Evelin od razu się zgodziła. Spytałam się Julie , czy musimy za coś zapłacić. Powiedziała , że tam jest wszystko za darmo. Więc zgodziłam się , wolę to niż spędzanie ferii z moja wspaniałą rodzinką. Ciekawa jestem czy moja mama się zgodzi. 
Przyszłam do domu i postanowiłam od razu się spytać.
- Mamo , możemy pogadać ? 
- Tak , oczywiście. 
Usiadłyśmy na kanapie w salonie. Od razu zaczęłam : 
- Mamo , czy mogę pojechać z przyjaciółkami i rodzicami jednej z przyjaciółek na ferie w góry ? Proszę , proszę , proszę !!!! Tylko tego bardzo bym chciała. 
Moja mama spojrzała na mnie zaskoczona :
- No nie wiem , czy to dobry pomysł .
- Dlaczego tak sądzisz? - zapytałam grzecznie , bo nie chciałam , żeby doszło do kłótni
- Bo martwię się , że może coś ci się wydarzyć w tych górach. Martwię się o ciebie. Nie powinnaś jechać. 
- Ta jasne , martwi się - pomyślałam - Ale ja nie chce chodzić po górach , tylko jeździć na nartach , łyżwach i tak dalej. Będę grzeczna. Jak chcesz to możesz pogadać z rodzicami Julie , oni cię zapewnią , że to wszystko jest bezpieczne. 
- No dobrze , zgadzam się. Ale nie podobają mi się twoje oceny. 
Zdziwiłam się 
- Skąd wiesz o ocenach ?
- Wszystko jest na e-dzienniku , kochanie. To naprawdę przydatne. 
Zapomniałam o tym,że rodzice teraz wiedzą o naszych ocenach. 
- Poprawię się mamo w następnym semestrze, obiecuję. 
- No mam nadzieję , dobra idę robić obiad. 
Poszłam do mojego pokoju,. Szybko zadzwoniłam do dziewczyn i powiedziałam im , że mogę jechać. Ucieszyły sie z tego powodu. Nagle Evelin zapytała się Julie 
- Ej , a Piotrek mógłby z nami pojechać?
Coooo? On? Nie może zepsuć mi moich ferii. A tak się cieszyłam.
- Pewnie tak , moi rodzice na wszystko się zgadzają. A ty co o tym myślisz Elena? 
- Taa , super...
- Nie masz nic przeciwko ?
- Nie , no co ty... Będziemy się świetnie bawić - starałam się zabrzmieć przekonująco. 
- To super !!! - ucieszyła się Julie - to jutro wieczorem u mnie ? Wyjedziemy tak o 21 , żeby o 9 być na miejscu . 
Potwierdziłam to , że przyjdę  i poszłam na dół zjeść obiad. Mój świat jest skończony. 
Potem do wieczora czytałam książkę. 

*********
Następnego dnia aż do wieczora pakowałam walizkę. Starałam się niczego nie zapomnieć. Nadal dziwię się , że mama mnie puściła. No cóż chyba miała humor wtedy , więc miałam szczęście.
Przyszłam pod dom Julie , nikogo nie było , więc postanowiłam wejść do środka. Drzwi były otwarte. 
- Dzień dobry ! - przywitałam się 
- Cześć , wejdź rozgość się - powitała mnie mama Julie. Są bardzo do siebie podobne. - Julie zaraz zejdzie na dół , jeszcze się kąpie. Zostawiła to na ostatnią , chwilę , bo wcześniej się pakowała . Hahha , widać ,że to moja córka. 
- To ja poczekam w salonie - odpowiedziałam. 
- Dobrze , czeka tam już jakiś chłopak , chyba Piotrek jak się nie mylę ... a ty jak masz na imię ? 
- Elena
- A no tak ! To potowarzysz mu trochę. 
- Tak , już idę. 
Walizkę i kurtkę zostawiłam na korytarzu i weszłam do salonu . Piotrek spojrzał się na mnie , pewnie myślał , że to Evelin już przyszła. 
Usiadłam w fotelu , nie miałam ochoty siadać obok niego na sofie. Nie miałam zamiaru z nim rozmawiać. 
- Hej , Elena . 
Spojrzałam tylko na niego i szybko odwróciłam wzrok . Jak on mógł mi się podobać ? Nie rozumiem samej siebie. 
- Nie przywitasz się ? - uśmiechnął się do mnie ukradkiem . 
- Cześć 
- Oh , ale mi miło teraz. Jednak się do mnie odzywasz. 
- Nieprawda. Już nic do ciebie nie powiem. 
Przybliżył się coraz bliżej albo mi się wydawało. Skuliłam się w fotelu jak kłębek włóczki. 
- I co taka ładna dziewczyna jak ty nie ma chłopaka ? Jak to możliwe ? Tyle stracić? Niech nikt nie popełnia takich błędów jak ja. No chyba , że mogę go jeszcze naprawić. Jak myślisz?
- Nie mów tak, jesteś chłopakiem Evelin. - jednak mu odpowiedziałam.
- Ona nic dla mnie nie znaczy. Teraz to widzę , że ty jesteś tą jedyną. - siedział już na brzegu fotela i wydawałoby się , że się od niego nie uwolnię. 
- Odsuń się ode mnie . - popchnęłam go , lecz on się nawet nie poruszył. 
- Nigdzie nie pójdę. - już wyciągał swoje brudne łapska w moją stronę.
- Zostaw mnie w spokoju !!!! - tym razem popchnęłam go tak , że wylądował na sofie , a ja mogłam uciec. Nie wiedziałam gdzie biec , więc liczyłam na to , że Julie skończyła się myć i jest na górze . 
- Julie , gdzie jesteś? - zapytałam
- W pokoju, chodź !
Weszłam do pokoju , zamykając za sobą drzwi. 
- Nie wiem , czy wszystko spakowałam ... 
Usiadłam na łóżku i powiedziałam 
- Myślałam , że zginę tam w salonie . Na szczęście uciekłam. 
- A co mój pies cię gonił ? Myślałam , że jest w sypialni u rodziców. 
- Nie chodzi o psa , tylko o tego debila Piotrka.
- Co z nim ? A jest Evelin?
- No właśnie jeszcze jej nie ma! A ja tam byłam z nim sama !
- No i co z tego ? Jamam tu ważniejsze sprawy .... 
- On wygadywał jakieś bzdury , że mnie kocha i że nie kocha Evelin i chciał się do mnie dobierać ? 
Julie zaczęła trząść się ze śmiechu : 
-Przecież to realnie niemożliwe , jesteś pewna , że nie zasnęłąs tam i nie przyśniło ci się to ?
- Nie, i to wcale nie jest śmieszne. 
- Taaak , wcale nie jest . Hahaha 
 Usłyszały dzwonek do drzwi . 
- To Evelin idę z nią pogadać . - powiedziałam
- Tylko nie mów jej tego , uzna cię za wariatkę . 
- Nie mam zamiaru jej tego mówić. 
I zeszłam na dół . Piotrek i Evelin już zaczęli się całować. Nie no nie wierzę. 

***********

Nareszcie wyjechaliśmy. Jechaliśmy mini-busem rodziców Julie. Ja siedziałam z nią , a "zakochańce" oczywiście razem. Myślałam , że nie wytrzymam tej podróży , ale po dwóch godzinach zasnęłam i obudziłam się rano. Wszyscy spali oprócz kierowcy . Nie miałam się do kogo odezwać , więc rozmyślałam sobie w głowie. Chyba nietrudno się domyślić o kim..... 

**********

Olek 

Chciałem pogadać z nią twarzą w twarz. Postanowiłem do niej po prostu pójść . Mam nadzieję , że nigdzie nie wyjechała. Zauważyłem samochód , więc jej rodzice są. Oby ona też. 
Zadzwoniłem dzwonkiem do drzwi. Na początku nikt nie odebrał. Chciałem już iść , ale nagle otworzyła jej mama. 
- Nie ma Eleny w domu - powiedziała pośpiesznie - wyjechała w góry 
- Dzień dobry , a więc niech pani jej przekaże ,że byłem , dobrze? 
- Oczywiście , do widzenia. 
- Do widze... - nie skończyłem , bo już zatrzasnęła drzwi - chyba mnie nie lubi - pomyślałem.
No cóż miałem dobre chęci. Ale nie udało się.

********

Jak przeczytałaś to napisz komentarz czy się podobało , proszę :))))))




sobota, 20 grudnia 2014

21. Tajemnica Olka

Elena

Gdy doszłam do szkoły moje przyjaciółki już na mnie czekały. Wysłałam im SMS-a ,że idę dzisiaj do szkoły.
Po drodze płakałam , nie wiedząc co ze sobą zrobić. Jak moja mama może być taka okrutna? Czy ja jestem aż taka zła? Mogła mieć gorsze dziecko.
Przywitałam się z dziewczynami i spytałam co tam u nich . Oczywiście Evelin miała bardzo dużo do opowiedzenia o sobie i Piotrku. Już wzbierało mi się na wymioty.
- I wiesz , byliśmy w kinie, było cudownie , całowaliśmy się i w ogóle , jestem ciekawa kiedy jeszcze raz się gdzieś wybierzemy.
Na szczęście Julie się odezwała. Dziękuje ci! , już nie wytrzymywałam , bo tak naprawdę myślę o Piotrku , nawet po tym co mi zrobił.
- A ja nić w sumie nie robiłam , bo czekałam aż mój chłopak w końcu m odpisał , ale on ma mnie gdzieś! I też było wspaniale.
-Przykro mi - powiedziałam , bo zauważyłam jak zbierają się jej łzy w oczach. Przytuliłam się do niej , to choć trochę pomaga.
W tym momencie zadzwonił dzwonek na pierwszą lekcję  - matmę.
*********

Olek

Jestem ciekaw co się potem wydarzyło u Eleny w domu. Mam nadzieję , że poszło gładko. Oby.
 Może spotkamy się na przerwie. Nie. Nie mogę o niej myśleć. Nie mogę być z nią w jakiś sposób związany. Nie mogę narazić ją na niebezpieczeństwo. Za bardzo mi na niej zależy.
*******

Elena

Lekcje dobiegają końca , za 15 minut ostatnia lekcja. Nie wiem jakim cudem ale piątka ze sprawdzianu z matmy zawsze się przyda i czwórka z chemii. Chociaż nawet nie mam komu się tym pochwalić.
- To , dziewczyny co robimy po szkole ? - zapytała Julie
- Nie wiem - odparła Evelin , myśląca pewnie o tym , co może robić dzisiaj z Piotrkiem.
- Ja nie mam na nic dzisiaj ochoty . Posiedzę sobie w domu i poczytam książkę , ale możemy dzisiaj posiedzieć na skypie i gadać. Mam wam dużo do opowiedzenia , a w szkole nie mam tyle czasu , żeby spokojnie porozmawiać i , żeby nikt nas nie usłyszał.
Zgodziły się ze mną i postanowiłyśmy teraz pochodzić po korytarzu.
- No Elena , a może jednak coś nam już powiesz. Kiedy w ogóle wyszłaś ze szpitala i czemu dzisiaj jesteś już w szkole? - zagadnęła Julie.
Nie byłam przekonana , czy powiedzieć to teraz. Ale zdecydowałam się zaryzykować. I opowiedziałam jej wszystko.
- Wow , Elena zazdroszczę Ci . Ten Olek to jednak jest dla ciebie kimś ważnym .Gdyby mój chłopak COKOLWIEK dla mnie zrobił , to bym skakała z radości.
- Nie zapominaj o tym, że to nie mój chłopaki nigdy nim nie będzie. Nie pozwolę się znowu oszukać.
- Przecież on by cię nie oszukał - wtrąciła się Evelin
- A skąd ta pewność ? - zapytałam.
Wzruszyła ramionami.
- Tak mi się wydaje , że jeśli ratuje cię z każdej beznadziejnej sytuacji i przejmuje się twoim zdrowiem , to chyba musi coś czuć do ciebie. Tak się bezinteresownie nie robi...
Zamyśliłam się . Jeśli by tak na to spojrzeć .... Ale nie! Nie mogę nawet tak myśleć.
- Może i masz rację . Ale nie gadajmy już o tym. - powiedziałam.
- Okej , jak chcesz -odpowiedziały chórem.
Poszłyśmy na wyższe piętro i zobaczyłyśmy Olka. Zauważył nas i wyglądał tak jakby się wystraszył .Przeszłam obok niego :
- Hej Olek! - przywitałam się z nim , a on spojrzał na mnie jakimś zmieszanym wzrokiem i powiedział tylko :
- Cześć ....
Potem uciekł ukradkiem gdzieś z plecakiem. Nie wiedziałam o co mu chodzi. Przecież rano zachowywał się normalnie.
- Ej Elena co jest z Olkiem , nie uważasz , że trochę dziwnie się zachowuje ? - zapytała Julie
- Wydaje mi się , że coś z nim nie tak. - powiedziała Evelin
To naprawdę niepokojące.- pomyślałam.
- Nie wiem , o co mu chodzi.Ale wiem co dzisiaj będę robić. Chodźmy na lekcję , bo już zadzwonił dzwonek.
Ruszyłyśmy w stronę naszej sali. Dobrze , że teraz informatyka , bo na innej lekcji nie zdołałabym nic zrobić.

*********

Olek

Poszedłem do domu . Po dwugodzinnym snu oprzytomniałem. Dobrze zrobiłem , że uciekłem stamtąd. Nauczyciele by się zorientowali , że znowu zacząłem i pewnie wyrzuciliby mnie ze szkoły. Jak mogłem być taki głupi i pomyśleć przez chwilę , że "oni" mogli zapomnieć o mnie. Nigdy nie zapomną i kiedyś zemszczą się na mnie. Już dzisiaj dorwali mnie. Wiedziałem , że kiedyś wrócą.
Ale nie wiedziałem , że stanie się to tak szybko....
Chciałem jeszcze nacieszyć się normalnym życiem.
Nagle usłyszałem jak mnie ktoś woła. Mama? Bo bo któż inny...

*******
Elena

Gdy byłam w domu , szybko przebrałam się , zostawiłam plecak i wybiegłam z domu. Kierowałam się w stronę domu Olka. Jego dom wyglądał naprawdę porządnie. Nie za duży , ale wyglądem zachęca , aby wejść do środka. Jego mama chyba lubi zajmować się ogrodem. Takich zadbanych kwiatków , nawet u mojej babci na działce nie widziałam. Wcześniej tak się nie przyglądałam z bliska. Mam nadzieję , że jest w domu , bo jak nie to go udupię. Dzwonie tym dzwonkiem , ale nikt mi nie otwiera. Już odchodziłam od zmysłów , ale stwierdziłam , że spróbuje po prostu otworzyć te cholerne drzwi. Okazało się , że były otwarte. 
- Olek , jesteś w domu ???!!!
Weszłam do salonu ,kuchni i nie wiedziałam gdzie on może być. 
- Ty debilu , jesteś tu czy nie ?! Jak mogłeś zostawić otwarte drzwi!Mogli cię okraść , a ty masz to gdzieś. 
Nagle patrze , a za mną stoi Olek w potarganych włosach i wyglądu tysiącu nieszczęść. 
- Elena? Co ty robisz w moim domu?
W ogóle nie panowałam nad emocjami .
- Jak to co ja tu robię? Drzwi otwarte , każdy mógł sobie tu wejść ! 
- Ale po co przyszłaś ? - stał w przejściu opierając się o ścianę , wciąż zaspany. 
- Przyszłam spytać jak się czujesz , bo jakoś dziwnie się zachowywałeś w szkole i nie wiedziałam co się z  tobą dzieje ! Czemu uciekłeś ze szkoły  Powiesz mi , czy będziesz się tak gapił ? 
- Po prostu źle się czuję , to nic takiego. Idź do domu. Niepotrzebnie się martwiłaś. 
Zaczerwieniłam się.
- Wcale się nie martwiłam! Po prostu byłam ciekawa... 
- Dobra skończ już to i nie krzycz ,bo głowa mnie boli. Idź już proszę .
- A od czego tak cię boli ? Może masz temperaturę. 
Podeszłam do niego gwałtownie i sprawdziłam czy ma gorące czoło. 
- Zostaw mnie ! Nic mi nie jest. Idź już sobie! - zaczął na mnie krzyczeć. 
Nie no tego już nie wytrzymam , nie chcę mojej pomocy , to niech się męczy sam w domu ! Łaski mu robić nie będę. 
- W takim razie idę sobie ! Już nigdy nie będę się o ciebie martwić , zapamiętaj to sobie!
Wybiegłam stamtąd , chociaż chciałam mu powiedzieć jeszcze wiele rzeczy. 
Ale i tak zrobiło mi się bardzo przykro i zaczęłam płakać. Jak on tak może się zachowywać , po tym co jeszcze niedawno dla mnie robił? Dupek. 
Później wierzyłam się moim przyjaciółkom w rozmowie na skypie. Gotowały się w nas negatywne emocje. 

*******
Olek

Jestem idiotą. Ale co innego mogłem zrobić? Nie mogłem wyznać jej prawdy. 

niedziela, 18 maja 2014

INFORMACJA :(

NIE CHCĘ USUWAĆ TEGO BLOGA , BO PODOBA MI SIĘ , ALE NA RAZIE NIE MAM POMYSŁU NA NIEGO. ZAWIESZAM GO DO WRZEŚNIA 2014 r.

(I TAK BYM NIE MIAŁA CZASU GO PISAĆ , BO TERAZ WYJAZDY I POPRAWIANIE OCEN)

ALE NAPISZE PARĘ ROZDZIAŁÓW NOWEGO , ZUPEŁNIE INNEGO BLOGA.

piątek, 9 maja 2014

20. Sprytny plan

Elena

Na śniadanie zrobiliśmy kanapki z serem i pomidorem. Bardzo mi smakowały.
- Dziękuje za śniadanie , Olek. Nie wiem jak mam ci się odwdzięczyć.
- Kiedyś na pewno przydarzy się taka sytuacja, że to ja będę potrzebował pomocy. Nie martw się o to.
Chyba powinnaś iść dzisiaj do szkoły , czy nie ?
- Spytam się mamy czy mogę nie iść. Powiem , że mnie boli głowa.
Ale zaraz,zaraz. Przecież moja mama nie wie , że jestem u niego , tylko myśli , że jestem w szpitalu. A co jeśli akurat teraz kiedy nie trzeba pojedzie tam i zauważy , że mnie nie ma ? Pomyśli , że robię coś głupiego. W sumie jest w tym trochę racji.
- Wiesz co muszę już iść do domu i wytłumaczyć wszystko mamie. Może się denerwować.
Tak naprawdę się mną nie interesuję wtedy kiedy powinna-pomyślałam.
Olek spojrzał tylko na mnie i powiedział :
- No dobra , ale pójdę z tobą i wymyślę ci jakąś wymówkę. Twoja mam może się wydać dziwna , kiedy nas zobaczy i w ogóle.
- W porządku. To chodźmy jak najszybciej.

Olek

Zamknąłem drzwi od domu i szybko pobiegliśmy do domu Eleny. Po drodze wymyśliłem super wymówkę , która musi okazać się skuteczna. W końcu dobrze się na tym znam, wcześniej co chwilę okłamywałem mamę .
Gdy doszliśmy do miejsca , Elena nacisnęła dzwonek i w duszy modliła się , aby ktoś był w domu.
Okazało się , że jej mama była w domu. Reszta familii też.
- Cześć mamo - Elena starała się zrobić dobre wrażenie. - Dzień dobry - przywitałem się
- Dzień dobry. Mogę się dowiedzieć dlaczego przychodzisz do domu dzisiaj , gdy powinnaś być już wczoraj. - wzrokiem wręcz zabijała swoją córkę.
Elena była dość zaskoczona tą sytuacją , że w progu drzwi będziemy rozmawiać i tak nerwowo. Postanowiłem ją obronić.
- Przepraszam , to wszystko moja wina. Poszedłem po nią wczoraj odebrać ze szpitala. Ale okazało się , że może wyjść dopiero następnego dnia rano. Mówiliśmy lekarzom , że nie mają do pani dzwonić , żeby się pani nie martwiła. Zresztą , ma pani numer do swojej córki to mogła pani chociaż zadzwonić jak się czuję .
- Dobrze , w takim razie rozumiem. Do widzenia.
- Do widzenia. Do zobaczenia w szkole Elena.
- Cześć.
Wyszło na to , że przechytrzyłem jej matkę. A ona mnie , bo szybko mnie spławiła i kazała "spadać" .
W sumie chyba wyszło na dobre. Poszedłem do domu wziąłem plecak i ruszyłem do szkoły na trzecią lekcję.


Elena

Mama kazała mi tylko iść do szkoły i już potem się odzywała. Oczywiście musiała iść do Bartusia , bo zaraz mu się krzywda stanie. O boże jakie to żałosne. Już idę do tej idiotycznej szkoły przynajmniej pogadam z Evelin i Julie.



czwartek, 27 marca 2014

19. Kino

Elena

Kiedy przyszłam Olek był już gotowy do drogi. Specjalnie wybrałam komedie romantyczną , żeby zrobić mu na złość. Bardzo cieszyłam się z naszego wypadu do kina , chociaż byłam już naprawdę bardzo zmęczona. Ale nie powiedziałam mu o tym. Nie chciałam psuć tego wieczoru.
Olek
Mogłem się domyśleć , że wybierze taki film. No cóż , dla niej zrobię wszystko. Poszliśmy kupić bilety . Dochodziła już godzina 20.00 . Za dziesięć minut mamy seans - znaczy się wtedy zaczną się reklamy.
Cieszę się , że chciała ze mną pójść. Czasami jest naprawdę bardzo urocza.
- Olek idziemy kupić popcorn ?
- No pewnie, chodźmy.
Elena
Kupiliśmy jeden duży popcorn na spółę , bo nie opłacało się kupować dwóch. Żeby nie było wzięliśmy dwie cole. Nie mogłam się już doczekać filmu , chociaż prawie zasypiałam na stojąco.
Nareszcie zajęliśmy nasze miejsca. Nie było dużo ludzi , tylko parę osób siedziało dwa rzędy przed nami.
Już zaczęliśmy jeść popcorn, bo nie wiedzieliśmy co robić. Oczywiście zanim film się zaczął , popcorn był już w połowie zjedzony. Na dodatek prawie się nim zachłysnęłam. Na szczęście popiłam colą i już mi było lepiej. Spojrzałam na Olka. Wydawał się być zainteresowany filmem.
- Podoba Ci się film ?
Otrząsnął się z "transu " i zwrócił do mnie :
- O dziwo , jest nawet ciekawy . Masz gust. Żeby mi się podobała komedia romantyczna to trzeba mieć mistrza.
- No widzisz . Hahha .
Powróciliśmy do oglądania filmu. Chwilę komentowaliśmy , ale potem ludzie zwrócili nam uwagę. Gdy oglądałam film zauważyłam , że od czasu do czasu Olek na mnie spogląda. To słodkie.
Gdzieś tak po godzinie 21 oczy mi się same zamykały. Chciałam to obejrzeć do końca . bo mnie zaciekawiło. Ale zawsze tak jest - chcesz coś obejrzeć - śpisz, nie chcesz czegoś obejrzeć - nie możesz zasnąć. No i tak się właśnie stało . Zasnęłam.

Olek

Poczułem coś na ramieniu. To Elena. Chyba śpi. Nie będę jej budził niech się wyśpi .
Film się skończył. W sali zapaliło się światło . Nadal się nie obudziła. Postanowiłem wziąść ją na ręce. Jest taka lekka i drobna , że nic mi się nie stanie. Chyba ma głęboki sen. Wyszedłem z nią z kina. Ludzie się na mnie patrzyli i szczerze się uśmiechali. Chciałem im powiedzieć , że to tylko tak wygląda , a naprawdę jesteśmy przyjaciółmi. Ale nie odezwałem się ani słowem . Chciałem , żeby to tak wyglądało jak myślą.
Postanowiłem iść na pieszo. To tylko pięć minut drogi stąd. Zaniosę ją do domu. Ale zaraz , zaraz . Co sobie pomyślą jej rodzice ? Jeszcze mnie o coś posądzą głupiego czy coś. Pójdziemy do mojego domu. Moja matka teraz wyjechała na służbowy wyjazd i nie będzie jej przez cały tydzień. To będzie najlepsze rozwiązanie. Doszedłem do domu. Z trudnością otworzyłem drzwi , ale udało mi się . Poszedłem z Eleną na górę. Bałem się , ze mogę ją upuścić. Ale tak się nie stało. Zaniosłem ją do swojego pokoju i położyłem na łóżko. Już kiedyś tutaj byłą. Tylko wtedy to był bardzo głupi pomysł . Postanowiłem rozebrać ją z kurtki . Pewnie zrobi jej się gorąco. Miała na sobie też sweter. Też go ściągnąłem. Ona w ogóle się nie obudziła. Pierwszy raz widzę taki przypadek. Musiała być naprawdę bardzo zmęczona.Teraz ściągnąłem jej botki. Zastanawiałem się nad spodniami , ale pomyślałem , że lepiej będzie gdy w nich zostanie. Co by sobie pomyślała o mnie ... Chce się tylko o nią zatroszczyć , nic więcej. Nagle usłyszałem jej głos , w dodatku złapała mnie za rękę. 
- Olek , nie opuszczaj mnie , nigdy . 
Ona chyba zaczęła gadać przez sen. Ciekawe co mają znaczyć te słowa , że nie mam jej opuszczać. Przecież nie może czuć się samotna , ma swoje przyjaciółki. To ja nie mam nikogo.No prawie. Gdyby nie moja matka zostałbym sam i nie poradziłbym sobie z moimi problemami jakie kiedyś miałem. Dużo jej zawdzięczam . 
No cóż posiedzę tutaj z Eleną , ponieważ bardzo mocno trzyma moją rękę , że nie mogę się uwolnić. Postanowiłem , że nie usnę , ale sen szybko wziął w górę i automatycznie położyłem się obok niej . 


Elena

Obudziłam się. Mocno ziewnęłam , bo czułam się trochę nieprzytomna. Otworzyłam mocniej oczy , bo nie wiedziałam , gdzie jestem. Trochę się wystraszyłam. Nie poznaje tego miejsca. 
Obróciłam się na drugi bok i ujrzałam Olka. Musiałam krzyknąć , nie kryłam zdumienia gdy go zobaczyłam. 
- Aaaa! Olek ?!
On dopiero wtedy się przebudził. Mocno się przeciągnął. Uśmiechnął się do mnie i lekko zaśmiał .
Czy my.... o boże mam nadzieję , że nie. Ale my przecież wczoraj byliśmy w kinie, nic nie piłam .
- Co tu się stało ? Chciałabym wiedzieć, bo nic nie pamiętam . - zapytałam niepewnie.
- Nic strasznego. Nie martw się . Głupio trochę wyszło. Przepraszam Cię. - położył sobie poduszkę na głowę.
- Mogę się chociaż dowiedzieć jak to się stało , że nie mam na sobie swetra butów i kurtki ?
- Ściągnąłem Ci je , żeby Ci nie było za gorąco i żebyś mogła się położyć.
Powoli wstałam i usiadłam na łóżko. Poczułam zdenerwowanie.
- Okej , rozumiem. A teraz najważniejsze pytanie - jak i po co się znalazłam u Ciebie w domu ?!
Przyznaję, byłam na niego zła. Ale nadal nie rozumiałam sytuacji. Nie powinien robić czegoś wbrew mojej woli. To nie jest fair. ...
- No posłuchaj , to było tak .... zasnęłaś w kinie , a ja nie chciałem Cię budzić. Wziąłem Cię na ręce i zaniosłem do mojego domu. No pomyśl nie mogłem Cię zanieść do twojego domu. Co by powiedziała twoja mama... Położyłem Cię na kanapie , a potem jakoś sam tutaj usnąłem , ale nie specjalnie, obiecuję.
- Wow! Zaniosłeś mnie na rękach ?
- No wiesz , nie jesteś taka ciężka. - uśmiechnął się do mnie szczerze.
Przyglądał mi się dokładnie. Jakby obserwował każdy ruch mojego ciała. Czułam się z tym trochę niekomfortowo. Przerwałam te minuty ciszy.
- Co się gapisz ?
Spojrzałam się mu prosto w oczy. Odparł :
 - A co nie mogę ? Zabronisz mi ?
- Tak , zabraniam Ci. Denerwujesz mnie tym.
I wtedy zaczął mnie łaskotać. Nie mogłam się powstrzymać od śmiechu. Też próbowałam go połaskotać , ale nie wychodziło mi to. Już nie mogłam wyrobić i specjalnie przewróciłam się na podłogę.
Jednak mój plan nie wypalił , bo on poszedł w moje ślady. Ukucnął obok mnie i nie przestawał gilgotać.
- Przestań , już nie mogę wytrzymać !
- Na pewno ?
- Taaak !
 I wtedy przestał , a ja wkroczyłam do akcji. Przewróciłam go , a on wylądował niestety na mnie. Gdy już się poddawał , przestałam. Musiałam mu ulec. Wtedy nasze twarze były tak blisko siebie, że lada moment mogliśmy się pocałować. Widząc co się dzieję , oboje cofnęliśmy się i wtedy Olek powiedział :
 - Chodź na dół ! Zrobimy śniadanie .
Byłam jeszcze dość sszkowana tą sytuacją i nie tylko ja , ale odpowiedziałam :
 - Okej , chodźmy.






poniedziałek, 10 marca 2014

18. " Rozmowa ze starszą panią "

Elena 

 Po jakieś godzinie zauważyłam jak ktoś wchodzi do "pokoju" .Była to pielęgniarka i jakaś starsza pani. Kobieta położyła się na białe łóżko tuż obok mnie. Ucieszyłam się , bo będę mogła z kimś porozmawiać . 
Kiedy tylko pielęgniarka opuściła próg pomieszczenia , moja nowa lokatorka zaczęła rozmowę . 
- Skarbie chcesz porozmawiać ? 
- Tak , oczywiście . Bardzo się nudziłam tutaj sama. Cieszę się , że pani chcę ze mną rozmawiać . 
- Jestem tutaj już od dwóch dni. Złamałam sobie nogę jak to widać. Wiesz , te moje stare kości już się kruszą i trochę dłużej się zrastają niż te wasze , młode nóżki. A czemu ty tutaj jesteś kochanie ? Wyglądasz na całkiem zdrową . 
- Wczoraj byłam z koleżanką w Lunaparku. Przejechałyśmy się wahadłem i zrobiło mi się słabo . Usiadłam na ławce wraz z przyjaciółką. Potem ona poszła kupić dla mnie wodę. Miałam się nie ruszać z miejsca . Ale kogoś zauważyłam i zaczęłam przed nim uciekać . To było bardzo głupie z mojej strony. Nie powinnam tak robić. Później w efekcie mojego biegania upadłam na ziemię i straciłam przytomność. 
- To naprawdę przykra historia. Biedne dziecko . Szkoda mi ciebie , naprawdę. A mogę się dowiedzieć przed kim tak uciekałaś ? 
Kobieta wydawała się zaciekawiona moją historią . Ja z kolei na jej pytanie poczerwieniałam jak burak. Spuściłam głowę na dół. 
- Czy to chodzi o pewnego chłopaka ? Takiego wysokiego z czarnymi włosami ? 
- Taak...
- To pewnie twój chłopak i się pokłóciliście ? Dlatego uciekałaś ? 
- Niee, Olek to mój przyjaciel . 
- Aha , to przepraszam. Ale mi się wydaję , że on chcę czegoś więcej niż przyjaźń. Siedział z Tobą całą noc i nie zasnął . Dopiero nad ranem , akurat gdy ja wychodziłam z pokoju na badania. Masz duże szczęście , że masz takiego przyjaciela. Przystojny i zapewne jest bardzo mądry. To , że jest opiekuńczy , to chyba nie muszę wspominać. 
- Tak , ja też go bardzo lubię. Ale niech pani go tak nie przechwala , bo jeszcze się chłopak pogorszy. 
Zaczęłyśmy się obie śmiać. Niespodziewanie usłyszałyśmy pukanie do drzwi. Pomyślałam , że to moja matka , ale to był .....


Olek 

Tak jak już mówiłem postanowiłem , że wpadnę po Elenę. Dochodziła godzina 16:00 . Gdzieś tak o 18:30 mają wypuścić Elenę ze szpitala. Już nie mogę się doczekać. 
Przekroczyłem już próg szpitalu . Zaraz wejdę do pokoju Eleny. Zapukałem tuż przed drzwiami.
Wszedłem do środka. Po drodze kupiłem jej mały bukiet róż w ramach przeprosin , oczywiście. 
- Cześć Elena . Dzień dobry , proszę pani. 
Podszedłem do jej i wręczyłem jej kwiaty . 
- Cześć Olek. Ojej! Jakie ślicznie róże , bardzo dziękuje. Może skoczymy do kawiarni pogadać ? 
- Tak, chętnie. Chodźmy. 
- Poczekaj tylko ubiorę mój szlafrok. Nie chcę się pokazywać ludziom w takim stroju. 
Chwilę później zeszliśmy na dół w milczeniu. Usiedliśmy w najbliższym stoliku . 
- To co u ciebie Olek ? Widzieliśmy się parę godzin temu , ale wiesz. 
- No spoko. Nadal jestem w małej żałobie , ale to minie. Nadal mi przykro z twojego wypadku. Chociaż z drugiej strony to była dość śmieszna sytuacja. 
- To co się stało , się już nie odstanie. Zapomnijmy o moim wypadku. 
- To kto cię odbiera ze szpitala ?
- W sumie to nikt. Może ty byś chciał ? 
- No jasne . 
- Dzięki. 
Przez dobre dwie minuty patrzyliśmy sobie w oczy . W końcu odezwałem się : 
- A może wskoczymy jeszcze dzisiaj do kina ? 
- No pewnie. Czemu nie. 
- To wybierz film. Zgodzę się na wszystko. Nawet na komedie romantyczne. 
Przez dobre 2 godziny rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym . Nieźle się przy tym śmialiśmy .Nigdy tak z nią nie rozmawiałem. 
Później poszła się przebrać, bo już była pora wyjścia ze szpitala. 

sobota, 8 marca 2014

17. Odwiedziny

 Elena


Chwilę potem przyszła do mnie Evelin. Otworzyła drzwi , weszła trochę nieśmiało i zapytała się :
- Elena wszystko w porządku ?
- Jak najbardziej. A czemu pytasz ? - uśmiechnęłam się do niej , żeby miała pewność , że nic mi nie jest .
- No bo wiesz , mam wyrzuty sumienia. Mogłam tam z tobą zostać , to byś na pewno nie ruszyła się z tej ławki i byś nie upadła. - usiadła na tym krześle , gdzie niedawno widziałam Olka.
- Wiesz co , to nie do końca tak było. - zaczęłam się cicho się śmiać z powodu tej całej sytuacji.
- A jak ? Wytłumaczysz mi ?
- No pewnie. To wszystko przeze mnie i przez Olka. Posłuchaj ...
Opowiedziałam jej tą całą sytuację .
- Elena jaka ty jesteś niemądra ! Uciekać przed nim ? Powaliło Cię ?
- No wiem , to było niemądre. Ale ja po prostu uciekam przed problemami. Zawsze tak robię . I to dosłownie. Ale teraz wytłumaczył mi tą całą głupią sytuację w szkole . Wiesz co powiedział ? Że myślał o mnie , a potem ja szłam w jego stronę i on się we mnie zapatrzył . No i , że niby nie wiedział nawet co ta dziewczyna z nim robi. Mam mu zaufać ? Nie do końca wierzę w te jego historyjki. W końcu jesteśmy przyjaciółmi i on może mieć dziewczynę skoro chce.
- Ja bym mu uwierzyła. To słodkie z jego strony , że powiedział Ci , że o tobie myślał . Ale ty nie chcesz z nim być , prawda ?
- Nie chcę . Chcę być dla niego przyjaciółką.
- No to nie widzę problemu.
- Dziękuje Ci Evelin. Zawsze mnie pocieszysz.
- Spoko. Kiedy Cię wypuszczają ?
- Dzisiaj wieczorem .
- Bym po Ciebie przyszła , ale umówiłam się z Piotrkiem do kina. Nie wypada tak odwoływać randki. Ale wpadnę do Ciebie jutro jak będziesz w domu. Co ty na to ?
- No pewnie , czemu nie.
- To cześć , ja już spadam . Wiesz o tym , że Olek był z tobą cały czas , non stop ? Przez całą noc tutaj siedział .
- Wiem o tym . Pa .
Wstała , podeszła w stronę drzwi , otworzyła je posyłając mi przy tym swój olśniewający uśmiech. I wyszła. Znowu zostałam sama. Chcę już stąd wyjść. W tych białych ścianach czuję się jak niewolnica. Pora wstać. Pójdę coś zjeść. Dopiero teraz zauważyłam , że mam na sobie szpitalną piżamę . Pewnie pielęgniarki przebrały mnie , gdy byłam nieprzytomna. A więc , ubrałam na to szlafrok. Zeszłam na dół , do mini-restauracji. Zamówiłam wodę i kanapkę , bo na nic innego nie miałam ochoty.
Wróciłam do mojego "pokoju" gdzie leżałam tylko ja.

Olek

Postanowiłem jeszcze raz pójść do Eleny. Siedzi tam pewnie sama i się zanudza na śmierć .
Już raczej się na mnie nie gniewa. Gdyby tylko wiedziała co do niej czuję .... Ale nie mogę jej tego powiedzieć. Wiążę się z tym moja okrutna przeszłość. Jaki kiedy byłem i jak bardzo się zmieniłem.


czwartek, 6 marca 2014

16. Wyjaśnienie Olka

Elena

Obudziłam się.  Z ledwością  otworzyłam oczy. Ujrzałam blask białych ścian. I właśnie odkryłam , że wylądowałam w szpitalu. Nienawidziłam tego miejsca. Lekarze są beznadziejni , nie pomagają ludziom przeżyć. I te seriale telewizyjne , które kręcą w szpitalach mnie przerażają. Ci wszyscy lekarze , pielęgniarki itp. To nie dla mnie. Na dodatek mdleję na widok krwi.
 Dopiero teraz zauważyłam , że ktoś ściska moją rękę. Siedzi na krześle i śpi. Ciekawe która jest godzina ? Czy to możliwe , że byłam tutaj przez całą noc ? Kto by się pofatygował , żeby tutaj zostać ? Nawet mojej mamy tutaj niema. Pewnie stwierdziła , że mi przejdzie i wyjechała gdzieś z tatą i Bartusiem . Przecież nie mogę na nich liczyć. Dokładnie przyjrzałam się osobie , która siedziała obok mnie. To Olek. Ale po co on tutaj jest ? Niech sobie idzie do tej dziuni , którą poznałam dzisiaj w szkole. Niech sobie nie myśli , że wzbudzi u mnie zaufanie tym , że został tutaj ze mną. Jeśli tak myśli , to grubo się myli. Wyrwałam się z jego uścisku. Tak naprawdę nie wiem , czy tego chciałam .
Przebudza się . Słodko wygląda w takich rozczesanych włosach . O czym ja wogóle myślę ? Elena ogarnij się.
Wygładził swoje włosy , ziewnął i uśmiechnął się do mnie.
- Cześć Elena . Jak się czujesz ?
- Fizycznie dobrze , ale psychicznie nie ...
- Czemu ?
- Jeszcze się pytasz ? Co ty tutaj wogóle robisz?!
- Opiekuje się tobą. Była tutaj twoja przyjaciółka i twoja matka. Martwiły się . Ale ja powiedziałem , że to nic poważnego i , że zostanę z tobą.
- A ty co? Lekarz?
- A masz z tym problem ? Może chcę być w przyszłości lekarzem - udał obrażonego
Zaśmiałam się , chociaż nie wiem , czy to miał być żart czy nie.
- Doktorze jaka jest diagnoza ?
- Sądzę , że zasłabłaś w LunaParku i jakiś przystojny chłopak cię uratował przed poważnymi skutkami.
- Naprawdę ?
- Oczywiście - powiedział z wyraźnym akcentem
Przez chwilę poczułam się szczęśliwa , ale uśmiech szybko zszedł mi z ust , kiedy pomyślałam o tamtej sprawie w szkole.
- Gnębi cię coś ?
- Nie ..
- Na pewno ? Posłuchaj chciałem Ci wyjaśnić tą całą sprawę w szkole z tą dziewczyną . Powinnaś wiedzieć jak to było.
- Tak ? - nie kryłam zaskoczenia
- Posłuchaj . Ja nawet nie wiedziałem , kiedy ona do mnie podeszła i zaczęła się do mnie obściskiwać, bo byłem skupiony .
- Na czym tak byłeś skupiony Romeo ?
- Na ...
- No słucham
- Na tobie Elena. Myślałem o tobie i nagle się pojawiłaś . Nie mogłem oderwać od ciebie wzroku .
Był podczas tej rozmowy bardzo skupiony. Ja mu nie uwierzyłam.
- I ja mam w to uwierzyć ?
- Mam nadzieję , że uwierzysz. Zależy mi na naszej przyjaźni . I to bardzo.
- No dobra załóżmy  , że ci ponownie ufam. I co będę z tego miała ?
- Mnie.
- Mogę iść na ten układ . - uśmiechnęłam się i chciałam , żeby Olek nie był taki przygnębiony.
- Dziękuje. Chyba już pójdę , bo widzę , że Evelin do Ciebie przyszła. To pa , do zobaczenia.
-Cześć , dziękuje że ze mną zostałeś .
- To była dla mnie czysta przyjemność.

sobota, 1 marca 2014

15. Nieprzytomna

Elena

Nareszcie się obudziłam. Ciekawe nad czym Evelin tak rozmyśla. Pewnie o swoim chłopaku. Ah.. lepiej jej się nie pytam.
Wstałam z łóżka.
- Hej Evelin
- Cześc. Wyspałaś się?
- Tak , pójdę do łazienki pierwsza ,ok ?
- Tak , idź pierwsza.
- Dzięki.
Dzisiaj byłam w humorze. Nie myślę dzisiaj o niczym .Mam nadzieję , że zrobimy dzisiaj coś ciekawego. Nudziło mnie moje monotonne życie. Niema to jak rozmyślać pod prysznicem. Czuję się taka odprężona.
Umyłam zęby i wyszłam z łazienki. Z jednej strony ta łazienka była całkiem duża. Podobały mi się lustra na całej ścianie.  Cała podłoga była wyłożona czerwonymi płytkami. Przypominały one trochę czerwone róże.
Poszłam do pokoju Evelin. Zmieszana wyszła do łazienki. Ciekawe czemu dzisiaj ma taki nastrój ? To ja powinnam być nie w humorze.

Evelin
Ciekawe czy mój plan wypali ? Nie wiem , co mogłabym innego zrobić. Czuje się podenerwowana.
Poszłam szybko się odswieżyć bez słowa. Pora odpocząć. Po 10 minutach wróciłam do mojej przyjaciółki.
- To co chcesz dzisiaj robić ?
-  Nie wiem , ale chciałabym zrobić coś niezwykłego .
- Może pójdziemy do Lunaparku ?
- Masz rację ! Świetny pomysł. Będziemy się super bawić ! Dziękuje Evelin.
Uścisnęła mnie mocno i pobiegła na dół , na śniadanie. Mój plan działa.
Dzisiaj mamy początek lutego. Śnieg już stopniał , więc niedawno otworzyli lunapark. Pora iść na dół do Eleny.


Elena

Zjadłyśmy śniadanie i wyszłyśmy na dwór. Ubrałam mój czerwony płaszcz.
Musiałyśmy iść na pieszo.
- Evelin o czym dzisiaj tak myślisz ?
- Ja? O niczym szczególnym.
- Wydaje mi się , że to związane jest ze mną . Nie lubię , gdy jesteś przygnębiona. Może ... zaprosisz Piotrka ? Tylko on Ci może poprawić humor. Ja jestem w tym beznadziejna.
- Miło z twojej strony , że się martwisz , ale uważam , że to nie jest dobry pomysł .
- Czemu ? Bo ja tu jestem ?
- Niee, nie o to chodzi.
- A co pokłóciliście się ?
- Nie , no co ty.
- To nie wiem o co chodzi .... - posmutniałam.
- O , zobacz! To nasze miejsce.
- Wow - nie kryłam zaskoczenia.

To miejsce było cudowne. Piękne, wysokie karuzele. Szerokie wahadła. Pełno loterii i wiele innych. Nie byłam w takim miejscu chyba z dwa lata. Ostatnio byłam z rodzicami , kiedy jeszcze mieli dla mnie czas. Bartuś był wtedy z opiekunką . Szkoda , że teraz nie ma jej.

- To gdzie idziemy najpierw ? - zapytała mnie Evelin wyrywając ze snu o przeszłości.
- Chodźmy na wahadło. Będzie ekstra.
- Wiesz co , trochę się boję . Ale spróbuje dla ciebie.
Uśmiechnęłyśmy się i poszłyśmy kupić bilety.
Jazda była super. Wirowałyśmy w powietrzu niczym motyle. Mój żołądek trochę się odezwał , ale zignorowałam to i nie było mi potem niedobrze.
Gdy zeszłyśmy na ziemię , poczułam zawirowanie w głowie. Dziwne , nigdy wcześniej tak się nie czułam.
- Elena co się dzieję ?
- Nic takiego . Po prosto głowa mnie boli.
- Chodź usiądziemy na ławkę.
Dobrze , że moja przyjaciółka wpadła na ten pomysł. Jej nic nie było , a to ona nie chciała tam iść. To ja jestem taka głupia.
- Poczekaj tutaj Elena. Ja pójdę po jakąś butelkę wody. Może to coś da.
- Dziękuje , Evelin.
- Nie ruszaj mi się z tej ławki.
- Dobrze, nie mam zamiaru.
Moja przyjaciółka zginęła gdzieś w tłumie. To ja jej robię tyle problemów. Nie powinnam.
Ale zaraz,zaraz. Właśnie zauważyłam Olka . Tak to na pewno on. Tego idiotę poznam z daleka.
Co on tutaj robi ? Nie wiedziałam , że lubi takie miejsca.
Chyba mnie zauważył. Odwrócił się w moją stronę.O nie! Nie mogę z nim teraz rozmawiać. Muszę stąd uciec. Ale obiecałam Evelin , że zostanę na ławce.
Aż w końcu postanowiłam ruszyć się z miejsca , gdy zobaczyłam zbliżającego się Olka w moją stronę.
Wstałam niestabilnie i ruszyłam w stronę wyjścia. Głowa nadal strasznie mnie bolała. Nie wiem dlaczego , przecież podczas jazdy czułam się bardzo dobrze. To było dziwne , ale starałam się tym nie przejmować , ponieważ zaczęłam biec z całych sił.
Nagle poczułam straszne osłabienie , nogi się pode mną ugięły i upadłam . Nie widziałam nic oprócz ciemności.

Olek.

Obudziłem się dzisiaj rano i usłyszałem telefon jak dzwoni. Jakiś nieznany numer. Nie chciałem odbierać , ale zrobiłem to.
- Halo ? - zapytałem zaspany
- Czy ty jesteś Olek ? Mam na imię Evelin , jestem przyjaciółką Eleny.
- Tak , to ja. A o co chodzi ?
- Chodzi o Elenę. Chcę jej pomóc i ty będziesz mi potrzebny. Spotkajmy się dzisiaj w Lunaparku .
- Lunapark w lutym ? Serio?
- Tak , otworzyli go jakieś dwa dni temu .
- No dobra , mogę przyjść. I mam pogadać z Eleną , tak ? O to chodzi?
- No , sam dobrze wiesz o co chodzi. Dobra ja kończę , bo Elena się obudziła.
- Do zobaczenia.
Rozłączyłem się. Skąd ta jej przyjaciółka ma mój numer ? Dobra, nieważne. Pójdę do tego Lunaparku i pogadam z Eleną.
Zjadłem śniadanie , ubrałem się i wyszedłem z domu. Droga zajęła mi parę minut. Poszedłem w stronę wahadła . Nie wiem dlaczego , ale tak coś mi podpowiadało w środku. Ujrzałem Elenę jak siedzi na ławce i rozmawia z przyjaciółką. Czekałam aż odejdzie i postanowiłem do niej podejść. Elena zauważyła mnie , wystraszyła się i zaczęła biec w stronę wyjścia. Pobiegłem za nią. Nagle zatrzymała się i upadłą na ziemię. To wyglądało strasznie.
Podszedłem do niej i sprawdziłem czy oddycha. Okazało się , że straciła przytomność. Zadzwoniłem szybko na pogotowie. Po chwili obok mnie znalazła się jej przyjaciółka.
- Co się jej stało ? Mówiłam , że ma siedzieć na ławce, a nie iść sobie. Obiecała mi że się nie ruszy z miejsca ! To pewnie wszystko przez Ciebie !
Zaczęła się ze mną szarpać. Co jej się stało ? To nie przeze mnie. Sama wstała i zaczęła biec.
- Uspokój się Evelin ! To ona sama wstała , nie zdążyłem do niej nawet podejść . Zaraz przyjedzie karetka i ją zabierze. Ona tylko straciła przytomność.
- Tylko ?! - zaczęła płakać.
Jakie dziewczyny są żałosne . Oskarżają wszystkich tylko nie siebie i nie da się ich zrozumieć.


czwartek, 6 lutego 2014

14. Nieporozumienie

 Szedłem sobie korytarzem , gdy nagle obok mnie pojawiła się ładna blondynka.
Pewnie jakaś pusta-pomyślałem.
- Hej Olek , jestem Sylvia.
- Miło mi cię poznać.
Dzisiaj przez cały dzień byłem bardzo smutny. To z powodu dziadka.  Rozmawiałem o tym tylko z Eleną.
- Co taki smutny jesteś ? Chodź rozweselę cię.
- Nie , dzięki nie mam humoru na zabawy.
- Ale dlaczego ?
- Nie twoja sprawa.
Zauważyłem Elenę jak idzie korytarzem. Jej oczy były tak błyszczące w świetle , a jej figura taka idealna.
Rozmarzyłem się i nie zauważyłem jak ta głupia blondyna klei się do mnie.
Było za późno.
Ona to widziała i wybiegła.
- Zostaw mnie! Znajdź sobie kogoś innego . Nie mam czasu na takie rzeczy !
- Oj Olek nie zostawiaj mnie , proszę chodź tu .
Przyznaję się , że uciekłem. Na wagary. Nie zrobiłem tego pierwszy ani ostatni raz.
Jestem skończonym dupkiem.
Elena mnie teraz pewnie nienawidzi.
Nie dziwię jej się.
Walnąłem się prosto w czoło. Aż zabolało.
Poszedłem w moje ulubione miejsce. Na tyły parku , jest tam bardzo pięknie, szczególnie gdy zachodzi słońce. Zawsze mogę się tam odprężyć. Panuje tam cisza i spokój.
Z dala od problemów.
Muszę tu kiedyś zabrać Elenę.
Jeśli jeszcze chcę mnie znać oczywiście.

~~~~~~~~~

Z punktu widzenia Evelin (!) : 

Martwię się o Elenę. Nie chciała mi opowiedzieć o tym co się dzieję w jej życiu. 
Może mi nie ufa? 
Ciekawe czy jeszcze kocha Piotrka. Mam nadzieję , że nie. 
Może ja zraniłam tym , że jest on moim chłopakiem ? Tylko ukrywa to przede mną.
To co zrobiła na sylwestrze ... Mam nadzieję , że to było tylko przez alkohol .
 To zdarzenie nie zmieniło niczego pomiędzy mną a Piotrkiem. 
Na początku byłam trochę zła , no ale zrozumiałam wszystko. 

Ona ma tak dużo problemów , a ja nie wiem jak jej pomóc. Jestem beznadziejną przyjaciółką.
'Jeszcze ten cały Olek. Nie podoba mi się on.
Oby jej nie zranił. Nie chcę żeby się dołowała i martwiła .
Już się obudziła.

poniedziałek, 3 lutego 2014

13. Sylvia

 Następnego dnia, poszłam z dziewczynami do szkoły. Narazie nie widziałam Olka.
A co jeśli obraził się na mnie ? Nie , on nie jest taki. Z myśli przerwała mi Evelin.
- Halo Elena . Już jesteśmy przy szkole. Czemu tak zamuliłaś?
- A nie wiem jakoś tak.
- Pewnie rozmyślała o tym swoim Olku , prawda ? - zapytała się Julia.
- Nie , to nie tak jak myślicie.
- Jaasnne - krzyknęły razem.
- Oj dziewczyny przestańcie.
- O twój romeo idzie, to my pójdziemy pod salę.
- Dobra..
Podeszłam do Olka. Atmosfera była trochę nieswoja.
- Cześć - zagadnęłam nieśmiało.
- Witaj księżniczko.
- Co tam u ciebie?
- Wiesz smutno mi.
- Dlaczego?
- Wczoraj zmarł mój jedyny dziadek . Trochę to przeżywam , więc nie zdziw się , gdy nie będę miał humoru. - uśmiechnął się z łzami w oczach.
- Przykro mi.
Przytuliłam go bardzo mocno , aby poczuł moje wsparcie. Chciałabym mu pomóc w tych trudnych chwilach.
- jak mogę ci pomóc ?
- Nie wiem .Chyba nikt mi nie pomoże. Ja już idę na lekcję , pa księżniczko.
- Cześć Olek.
Tak jak przewidywałam na lekcjach myślałam o Olku i o tym, co musi teraz przeżywać.
 Bardzo mu współczuję. Sama wiem co to znaczy stracić dziadka.
Moja babcia i mój dziadek umarli , gdy miałam 10 lat. W wypadku samochodowym . Do dziś to pamiętam.
- Elena do odpowiedzi !
- Coo ?
- No dalej , nie będziemy czekać.
Zamyśliłam się na historii. No i o to są skutki. Do odpowiedzi......
 Nie jestem dobra z tego przedmiotu , więc dostałam jedynkę. Super po prostu.
Lepiej być nie może.
A jednak.
Na przerwie podeszła do mnie taka jedna dziewczyna , której nienawidzę. Ciągle się przechwala jaka jest mądra i w ogóle , a tak naprawdę jest głupia jak but. I w dodatku ładna blondynka. Ma na imię Sylvia.
- Cześć Elena. Oj stało się coś , wyglądasz na smutną.
- A co cię to obchodzi ?! Idź sobie.
- Nie mam zamiaru.
- Co chcesz ode mnie ?
Nagle przywarła mnie do ściany , tak , że nie mogłam się ruszyć.
- Puść mnie !
- Nie! - jakaś groźna się zrobiła.
- To o co chodzi? Bez powodu byś tak nie zrobiła.
- Odwal się od Olka. On jest mój.
- Co ?! Olek nie będzie niczyją własnością. Zostaw go w spokoju!
- Ja dobrze wiem , że coś was łączy. Przede mną tego nie ukryjesz.
- Łączy nas przyjaźń.
Wyrwałam się z jej uścisku i poszłam w stronę sali , gdzie miałam mieć ostatnią lekcję.
Co za dziwka!- pomyślałam
Muszę ostrzec Olka. Może spotkam go na korytarzu.
O boże , nie wierzę w to co widzę.
Tak właśnie widzę Sylvie i Olka. Na moich oczach ściskała go i pocałowała w policzek.
Nienawidzę jej.
Myślałam , że Olek jest bystry i nie chcę wiązać się z jakąś beznadziejną blondynką.
No ale wszyscy faceci są tacy sami.
Tacy jak mój ojciec.
Nie wytrzymam tej presji.
Pobiegłam do szkolnej toalety. Ryczałam tam jak głupia. Lekcje już się skończyły.
Dwie minuty później moje przyjaciółki przyszły. Cieszę się , że są ze mną w tak okropnych chwilach. Opowiedziałam im o tym co się stało.
- Elena nie martw się wszystko będzie dobrze. Opowiesz nam kiedyś o swoim ojcu ? Chciałybyśmy wiedzieć.
Evelin ze mną gadała , a Julie mnie uspokajała.
W końcu poszłyśmy do domu.
- Nie chcę iść do domu.
- Może przenocujesz u mnie ?
- Dobry pomysł. Napiszę SMS-a do mamy.
- Dobra.
Mama się zgodziła , to poszliśmy przenocować u Julie.
Oczywiście jeszcze nie byłam gotowa , żeby im opowiedzieć o moim ojcu. Tak szczerze , to nie chciała im o tym mówić.
Nie spałam całą noc martwiąc się , co przyniesie mi jutro .....



piątek, 31 stycznia 2014

12 . Rozmowa z Evelin

Minęły dopiero dwie lekcje. Znudzona siedziałam na przerwie pod salą. Zamulalam na telefonie. Nagle spojrzałam do przodu. Zauważyłam znajoma postać. To oczywiście był Olek.
- No witam. Tyleczek boli? Haha
- hej. Nie, nie boli.
Podnioslam się z podłogi. Poszliśmy na krótki spacer po korytarzach. Rozmawialiśmy.
- pochodziłaś się z evelin? 
- Jeszcze nie,  dzisiaj będziemy rozmawiać.
- Aha to dobrze. A powiedz mi jedno : czujesz coś do tego dupka Piotrka? - Trudne pytanie. Nie znam na nie odpowiedziw. Wydaje mi się ze w pewnym sensie tak. Przepraszam muszę już iść na lekcje. Do zobaczenia.
- Pa Elena.
Szybko pobiegłam w stronę sali. Już przyszła nauczycielka.

Lekcje się skończyły. Pora na tą trudną rozmowę. Julie jest ze mną.  Obiecała że będzie podczas rozmowy ale nie będzie się odzywać. Bardzo dobrze.
Przyszła evelin.
- Cześć. Gotowa?
- No pewnie, pora to wyjaśnić.
- Też tak sądzę. To dlaczego to zrobiłaś?
- Wiesz o tym że byłam pijana?
- Nie,  a byłaś?
- No i to jeszcze jak!  Pierwszy raz w życiu piłam. To posunelo się za daleko no i tak wyszło.
- Dlaczego Piotrek?
- No bo był kiedyś dla mnie ważny. I poczułam zazdrość. Nie planowałam nad tym co mówiłam. Uwierz.
Patrzyłam jej prosto w oczy.
- Wierzę ci.  Wybaczymy sobie nawzajem?
- No jasne. Nie mogę cię stracić. Jesteś moja prawdziwa przyjaciółka.
Przytulilysmy się.  Nigdy jej nie stracę. Nie mogę.
Poszłyśmy w stronę domu.
Gdy evelin poszła do siebie,  zauważyłam Olka.
- Hej Olek!
- Cześć.
- Słuchaj pogodzilysmy się. Cieszę się że mi uwierzyła.
- Tak wiem. Widziałem was.
- Dlaczego nie przyszedłeś do nas?
- A no wiesz. Po co miałem wam psuć rozmowę?
- No przecież niczego byś nie zepsuł. Gluptasie.
Szturchnelam go w ramię.
- Może się wstydzisz moich przyjaciółek? Wiem że mię są normalne, no ale bez przesady. Hahaha.
- Nie,  no nie wstydzę się. Wolę rozmawiać z tobą.
Nie wiem dlaczego Ale się zawstydzilam. Jego zielone oczy patrzyły prosto na moje.
- Aha. To ja już pójdę do domu. Pa.
- Kiedy będziesz gotowa na rozmowę?
- Nie teraz.
Czemu ja  stamtąd ucieklam? Znowu moja głupota.

środa, 29 stycznia 2014

11.

 Tak jak mi polecił Olek ogarnęłam Julie. Opowiedziałam jej całą historię. Oczywiście stwierdziła , że to chłopak dla mnie. Nie wierzę jej. Nie chcę żadnych chłopaków. Nigdy. Nie wytłumaczę dlaczego. Nikomu o tym nie mówiłam i nie chcę.
Tak mi się przynajmniej wydawało.
- Elena zazdroszczę ci. Mieć takiego fajnego 'kolegę'. I w dodatku przystojny...
- Ej nie marz mi tu tyle.. Jak tam u twojego chłopaka?
- A no wiesz w sumie dobrze. Tylko ostatnio mało się spotykamy.
-Czemu ? 
- A no wiesz szkoła i takie rzeczy . Ostatnio ma jakieś problemy w rodzinie i mówił , żebym się nie wtrącała,
- Przykro mi.
- Mi też. Ale mały odpoczynek od siebie nam się przyda.Idziemy na lekcję ?
- No pewnie , zaraz dzwonek. 
Usiadłyśmy na swoim miejscu . Zaczęła się lekcja. Na szczęście była matma to dobrze mi poszło.
Po lekcjach odprowadziłam Julie do domu. Nie wiem czy Evelin kiedyś mi wybaczy ..... 
Wróciłam w stronę swojego osiedla. Nagle poczułam , że ktoś zbliża się w moją stronę. Odwróciłam się , a tam oczywiście był nie kto inny jak ... Olek. 
- Co tu robisz? 
- Też miło mi cię widzieć , Elena. - uśmiechnął się szyderczo 
- Nie mogę gadać , muszę spadać do domu. 
- Czemu ? Chodź pogadamy chwilę .... - posmutniał 
- No nie mogę , nie chcę po prostu. 
- No , ale proszę , tylko chwilkę. 
- No dobra , co chcesz? 
- Pogadać o twoim problemie. Nie wiem na czym polega , ale chcę ci pomóc. 
- Nie chcę dzisiaj o tym rozmawiać , ale dzięki ,że chcesz mi pomóc. Może kiedy indziej. Pa. 
- No dobra to cześć, do jutra.
Szybko się ulotniłam. Wiedziałam , że kiedyś komuś o tym opowiem. Ale nie wiedziałam komu i kiedy. Ale na pewno nie teraz. To musi poczekać. 
Weszłam do domu. Nikt się do mnie nie odezwał. Ani słowem. Nawet mój brat nie przyszedł mnie powkurzać . Co za rodzina ja pierdziele. 
Zjadłam obiad , odrobiłam lekcję i poszłam do pokoju się ponudzić. Weszłam na fejsa , a potem słuchałam muzyki. Czas szybko leciał , więc później poszłam spać. Śnił mi się Olek. 

*********************************************************************************

 Obudziłam się. Ten sen był dość dziwny. Nie powiem o czym to było. Tak będzie najlepiej. Znowu do szkoły. Ten sam monotonny dzień przeżywać na nowo. Potrzebuję jakiś przygód, czegoś nowego.
- Hej Elena !
- O cześć Olek.
- Pójdziemy razem do szkoły?
- No pewnie. Czemu nie.
Dzisiejszy dzień jest naprawdę zimny. Cała się trzęsłam. Już nie mówiąc o lodowisku czyli tzw. chodniku.
- Zimno ci ?
- Niee , no może trochę.
- Chodź przytulę Cię.
Trochę mnie zdziwiło jego zachowanie. Ale było mi strasznie zimno. I smutno.
- Dziękuje.
Szliśmy tak cała drogę. Gdy się rozdzieliliśmy oczywiście musiałam zaliczyć glebę.
- Ała , mój tyłek.
Ten debil się śmiał ze mnie. Co za frajer.
- No i z czego się śmiejesz ? To nie zabwne - udałam urażoną , wstając .
- Z ciebie oczywiście. Tak beznadziejnie upadałaś. Hahaha.
- Spadaj. Idę na lekcję.
- Pa księżniczko. Złapię cię na przerwie - puścił mi oczko.
- Jak tam chcesz.
Doszłam do sali . Dziewczyny już tam były. Nadal bałam się odezwać do Evelin.
Podeszła do mnie Julie.
- Hejka , posłuchaj Evelin chcę z tobą pogadać. Po lekcjach. Co ty na to ?
- No mogę z nią pogadać. Jak chce.



poniedziałek, 27 stycznia 2014

10. Wolny dzień

Następnego dnia .....

 Dobrze ,że moi rodzice się o niczym nie dowiedzieli. Bym dostała karę na całe życie. Kim był ten chłopak , co mi pomógł ? Nie pamiętam go. To pewnie alkohol wyczyścił mi pamięć. Po co ja go piłam ? To wszystko przez tego dupka Piotrka.  Mam nadzieję , że Evelin się z nim nie pokłóciła. Przecież ja go nie kocham. A przynajmniej chce to sobie uświadomić.
Jestem po prostu głupia. I tyle.
Jedno wiem na pewno :  Nie chcę w moim życiu żadnych chłopaków! To tylko same kłopoty.
Dziś ostatni wolny dzień. Jutro do szkoły. Już wiem co dzisiaj będę robić . Nie ruszę się z domu i będę leżeć w łóżku. Może pooglądam jakiś film.
Moja wspaniałą rodzinka jedzie dziś do dziadków , ale ja nie miałam ochoty. Babcia na pewno mnie zrozumie. Kocha mnie najbardziej . Wiem to. Tylko na nią mogę liczyć.
Dziś czeka mnie cały wolny czas tylko dla mnie. Nie mam odwagi się spotkać z Evelin , ani z Julie.
Poszłam do kuchni zrobić śniadanie. Nie przebierałam się. Chodziłam w bardzo krótkiej pidżamie. W końcu kto mnie tu będzie oglądał ?
Wyszły mi przepyszne tosty z serem. Dawno takich nie jadłam. Moja kuchnia jest dość duża i moja mama przechowuje tu dużo sprzętów kuchennych . Mi wystarcza tylko toster.
Przeleżałam przed telewizorem 3 godziny. Fajny film leciał. Teraz dochodziła 13 .
Co by tu sobie zrobić na obiad ?
Już wiem . Zrobię lasagne. Ostatnio jadłam wieki temu. Babcia nauczyła mnie przygotować ją. Bardzo jej za to dziękuje . To najlepsze danie jakie może być!
Wstawiłam lasagne do piekarnika i czekałam. Tak się zastanawiałam czy nie przeczytać jakieś książki. Nigdy nie mam na takie rzeczy czasu. A teraz mam.
Zaczęłam czytać książkę o wilkołakach , gdy usłyszałam dzwonek do drzwi.
Kto to może być do jasnej cholery ? Rodzice mają być wieczorem.
Otworzyłam drzwi a tam był jakiś chłopak . Kto to jest ?
- Hej , kim jesteś ?
- Cześć Elena , nie pamiętasz mnie ? Szkoda.
- Nie , nie pamiętam cię. Skąd znasz moje imię ?
- Nie ważne. Jak się czujesz po wczorajszym dniu?
- Powiedzmy , że dochodzę do siebie. Czemu pytasz ? Byłeś tam?
Zauważyłam , że gadamy w przejściu . Postanowiłam wpuścić go do środka.
- Może wejdziesz do środka ?
Nie chciałam już nigdy nawet rozmawiać z chłopakami . No ale trudno. Muszę się czegoś dowiedzieć z wczorajszego dnia.
- Tak , chętnie.
Rozebrał się w korytarzu. Poczekałam na niego. Poszliśmy do salonu. Usiedliśmy na kanapie.
- Ładna pidżama , hahah sory nie mogłem się powstrzymać.
- O jeny , zapomniałam. Poczekaj zaraz wracam.
Zaczął się ze mnie śmiać. Pewnie mu się spodobało to , że jestem w pidżamie. Z chłopakami jest jak z dziećmi.
Ubrałam szlafrok i znowu poszłam do niego . Nadal się śmiał. Co za typek. Już go nie lubię.
- To opowiesz mi się co się wczoraj wydarzyło czy nie ?
- No okej , już się ogarniam.
Opowiedział mi wszystko. On mnie obserwował czy coś ? Skąd to wszystko wiedział ?
- Ej mam takie pytanie : Śledziłeś mnie ? Wiesz wszystko to co robiłam .
- Nie opowiedziałem ci najlepszego. Hahaha, ten chłopak co zaniósł cię to sypialni to byłem ja.
- Co?! No nie ...
- Nie cieszysz się , że taki przystojniak był przy tobie ? - do tego poruszył śmiesznie brwiami.
- Nie , nie cieszę się. I wcale nie jesteś przystojny
To oczywiście nie była prawda. On był mega przystojny. Podobał mi się , ale tylko z wyglądu. Miał ciemne , czarne włosy , boską grzywkę , która układała się idealnie i zielone oczy bardzo wyraziste .
- Odwołaj to !
- Nie mam zamiaru .
Zaczął mnie łaskotać. Strasznie się śmiałam , ale potem robił to za mocno.
- Ała , to boli ! Przestań
- Oj ,przepraszam . Nie chciałem urazić mojej księżniczki.
- Nie jestem żadną twoją księżniczką !
- Czujesz ten zapach spalenizny?
No tak , już wiem co to było .
- Moja lasagne ! O nie!
Ten się tam zwijał ze śmiechu. Co za typ. Zaraz nie wytrzymam.
Pobiegłam do piekarnika. Jeszcze oparzyłam sobie do tego palec. To przez tego dupka. Gdyby nie przyszedł , by do tego nie doszło.
Nagle poczułam jak zbliża się do mnie.
- I co udało się ?
- Nie , przez ciebie !
- Przepraszam , coś ci się stało w palec?
- Tak , oparzyłam sobie. Trochę mnie piecze , ale to nic takiego. Nic by się nie stało gdyby nie ty .
- To mogę sobie pójść ?
Nie chciałam , żeby odchodził tak w głebi duszy. Ale bardzo mnie zdenerwował.
- Możesz sobie iść tylko weź w prezencie moją lasagne tępaku!
-Nie , dzięki. Wolę tu zostać. Z tobą .
Postanowiłam mu się postawić.
- Jeśli chcesz mnie poderwać czy coś , to wybij to sobie z głowy . I sobie odejdź.
- Dlaczego jesteś taka oschła do chłopaków ? Chcesz mi o czymś powiedzieć?
- Nie , nie chcę. Nie mam zamiaru mówić o tym nikomu.
- Dobra jak chcesz. Jak coś to jestem do usług , księżniczko. To ja już pójdę . Cześć.
Usiadłam na krześle i zaczęłam płakać. Nie byłam gotowa na taką rozmowę.
- To pa. Wpadnij kiedyś jeszcze.
- Z chęcią.
Odszedł , a ja zostałam i płakałam. Myślałam o tym przez resztę dnia. To jest okropne. Naprawdę nikomu nie chcę o tym mówić, Nigdy.

*********************************************************************************
Poniedziałek ,

 Wczoraj zasnęłam bardzo szybko.Nawet nie wiem kiedy. Dzisiaj pora iść do szkoły.  Niestety.
Poszłam do szkoły sama. Na lekcji czekała Evelin. Nie chciała ze mną rozmawiać. Na przerwie gadałam z Julie i wiem , że chodziło jej o Piotrka. Jaka ja jestem głupia.
- Ej Elena podobno do naszej szkoły doszedł jakiś chłopak. Podobno niezłe z niego ciacho.
- Nie obchodzi mnie to za bardzo.
- Ciekawe jak on wygląda.
- Ej , przecież masz chłopaka.
- No wiem , ale co mi szkodzi popatrzeć.
- Ty krejzolko !
- O zobacz to on ! Patrz tam.
Odwróciłam się i kogo zobaczyłam. Tak to był on. Nawet nie wiem jak ma na imkę.
- Przystojniak , co nie ?
- No może być. Jak on ma na imię ?
- Olek. Chodzi do klasy trzeciej gimnazjum.
- Czemu teraz jest w naszej szkole ?
- Przeprowadził się. Dlaczego o niego pytasz? Zakochałaś się ?
- Nie , tak tylko pytam.
- O jeny ,on idzie w naszą stronę !
- No nieee..
Podszedł do mnie od tyłu. Położyj swoje ręcę mi na oczach.
- Zgadnij kto to?
- Wiem , że to ty. Masz na imię Olek.
- No niestety zgadłaś.
Teraz już stał obok mnie. Julie była w szoku.
- Aha , Olek to jest Julie.
- Miło poznać.
- Mi też. - nadal była w szoku.
- To ja może już pójdę . Pa Elena.
 Ogarnij trochę koleżankę - szepnął mi do ucha.
- Spoko , pa .

sobota, 25 stycznia 2014

9 Z punktu widzenia Olka ( tego chłopaka z sylwestra)

 Jaka ona piękna. No cóż muszę ją zabrać do jakiegoś pokoju , żeby się położyła i odzyskała siły. Dlaczego dziewczyny są takie lekkie ? Nigdy tego nie zrozumiem . Jak ona mogła tak się upić na sylwestrze. Przecież ma dopiero 14 lat. Ja mam 16 , to rozumiem wypić trochę alkoholu  ,ale żeby 14 latka ?
Doszedłem do jakiejś sypialni. Położyłem ją na łóżko , przykryłem kołdrą . Spała. Tak słodko wyglądała, że po prostu musiałem tu zostać i się nią opiekować.
 Obudziła się. Nareszcie.
 - Cześć śpiochu , jak się spało ?
- Która godzina  ? -  była jeszcze  nieogarnieta , nie wie pewnie co się stało
- Jest druga w nocy
Wstała i przetarła oczy.
- Proszę napij się wody.
- Dzięki.
Chyba już była w normalnym świecie.
- Gdzie ja jestem ? Co tu robię ? I kim TY jesteś ? - zapytała spanikowana.
- Była impreza sylwestrowa u twojej koleżanki. Nadal trwa. Trochę za dużo wypiłaś , poczułaś się słabo , zemdlałaś . A ja cię tutaj przyniosłem , abyś wypoczęła. Mam na imię Olek , a ty ?
- Mam na imię Elena. Ty jesteś tym chłopakiem co potrącił mnie rowerem ?
- No tak , to ja. Zapomnij o tym rowerze , proszę.
- Może. Ale teraz muszę już iść do domu. Rodzice się pewnie o mnie martwią.
- Może zaprowadzę cię ? Jest już ciemno może ci się coś stać. Szczególnie jeśli masz na sobie taką ładną sukienkę.
- No dobra możesz mnie odprowadzić.
Byłem w siódmym niebie. Odprowadzić ją to było wręcz moje marzenie !
Zeszliśmy na dół się ubrać. Nikt nie zwracał na nas uwagi.
Było bardzo zimno na dworze a ona miała na sobie tylko sukienkę i cienki płaszcz.
- Elena masz moją kurtkę . Będzie ci zimno .
- A co z tobą ? Zamarzniesz.
- Jakoś przeżyję. Chcę ci wynagrodzić za to , że potrąciłem cię rowerem.
- Nie ,dzięki . Weź sobie kurtkę. Martwie się , że zamarzniesz ty .
- Dzięki za troskę.
Później szliśmy w milczeniu. Dlaczego to trwało tak krótko? Pożegnaliśmy się i Elena weszła do domu.
Oby nie było czuć od niej alkoholu- pomyślałem. Jej rodzice pewnie się wściekną.

8. Niezwykły chłopak i sylwester pełen wrażeń

 Lekcje dobiegły końca. Trochę jestem zaniepokojona tą rozmową. Evelin szła razem ze mną . Julie musiała iść do domu , bo idzie dzisiaj z mamą na zakupy. Jak ja dawno z moją mamą nie byłam ... To były czasy kiedy chodziłyśmy razem  do kina , na zakupy .
 Evelin zaczęła naszą okropną rozmowę :
- Wiesz co chodzi o Piotrka ...
- Co ?! To o nim chciałaś pogadać ? Ja już nie mam z nim nic wspólnego . Nienawidzę go i reszty chłopaków.
- Ale tu chodzi o mnie ...
- Jak to ?
 - No wiesz od razu gdy go zobaczyłam w sklepie zakochałam się w nim  . Dał  mi swój numer telefonu . Przed sklepem zanim się spotkałyśmy. To ja wtedy dzwoniłam do niego .
- O boże Evelin jak mogłaś ?! A ja się martwiłam o niego , płakałam . Ale wiesz co ? Nie gniewam się na ciebie . Teraz mam pewność , że to dupek i chciał mnie wykorzystać. Oczywiście życzę Wam powodzenia w związku , ale nie chcę się z nim widywać.
- Naprawdę ? Myślałam że będziesz wściekła. Jesteś najlepszą przyjaciółką ! Dziękuje Ci , że jesteś .
Mocno mnie przytuliła , że aż zabrakło mi tchu .
- Spoko , tylko uważaj na niego. Może wykorzystać też ciebie.
- Dobra , ja się cieszę każdą chwilą z nim.
Wróciłyśmy do swoich domów.
Tak sobie leżałam na łóżku i rozmyślałam o życiu. Jakie może być piękne , a jakie może być smutne.

~

Minęła już jesień  , powoli przeminęła zima . Moje życie nic się nie zmieniło ostatnio. Dużo nauki , średnie oceny , wspaniali przyjaciele , związek Piotrka i Evelin. Przyznaję czasami jej zazdrościłam. Ale postanowiłam , że kończę z chłopakami . To chyba nie na moje nerwy. 
 A więc tak , jutro sylwester . 
Nowy rok , nowe wyzwania , może trochę lepsze życie. Pożyjemy , zobaczymy .... 
Zostało tylko jedno pytanie : w co mam się ubrać na tego sylwestra? 
Nie chcę zwrócić na siebie uwagi , tylko wyglądać jak człowiek . Jakaś sukienka by się przydała. Przecież nie pójdę w dżinsach! 
Z mamą nie mam co iść na zakupy, dziewczyny też będą zajęte przygotowaniami. 
No dobra pójdę sama coś sobie kupić. Mam 50 zł . Może coś wyszukam.
Poszłam do najbliższego sklepu odzieżowego. Nie mogłam nic poszukać konkretnego. Albo zły fason lub źle na mnie leżała. Po 3 godzinach szukania znalazłam wspaniałą koktajlową sukienkę. Pasowała idealnie! Tylko był jeden problem : Nie miałam wystarczająco tyle kasy na nią . Załamana usiadłam na kanapie w sklepie i zaczęłam cicho szlochać. 
Odwróciłam wzrok i ujrzałam tego chłopaka co mnie potrącił rowerem. O matko jeszcze on tu potrzebny , muszę stąd uciekać. Szłam w stronę wyjścia . Nagle poczułam , że ktoś mnie łapię za rękę . Poczułam lęk. 
Odwróciłam się i ujrzałąm tego chłopaka 
- Co chcesz ode mnie ? Puść mnie !
- Uspokój się . Chciałem ci tylko pomóc. Przepraszam za tamten mały wypadek. Mogę ci w czymś pomóc za tamto ? 
- W sumie to tak. Pożyczysz mi 20 zł ? Zabrakło mi do sukienki. 
- No pewnie  , jeśli tylko tyle mogę dla ciebie zrobić. Nie musisz oddawać. 
Dał mi kasę i przycisnął mocno moją rękę. 
- Dziękuje.
- Proszę i jeszcze raz przepraszam za wszystko . Muszę już spadać. Cześć
- Pa 
No więc byłam bardzo szczęśliwa i od razu poszłam kupić moją wymarzoną sukienkę.
Będę wyglądać pięknie. Teraz nie mogę się doczekać tego sylwestra. 
Miło ze strony chłopaka , że dał mi tę kasę. Teraz nie muszę się martwić , że mam komuś coś oddać. 
Poszłam w stronę domu. 
Nie mogłam zasnąć . Nie wiem dlaczego , ale myślałam o tym chłopaku. Potem odepchnęłam tę myśl od siebie i zasnęłam . Śnił mi się jakiś koszmar. Obudziłam się w środku nocy. W końcu zasnęłam głeboko i spałam aż do 11 .
Spotkałam się z dziewczynami u Julie w domu. To u niej miał być sylwester. Ma duży dom jednorodzinny i jej rodzice są spoko. Pochwaliłyśmy się sukienkami. Dziewczyny stwierdziły. , że moja sukienka jest najładniejsza. 
Evelin wybierała sukienkę z Piotrkiem . Taka granatowa z srebrnymi dodatkami. Pewnie on też tam będzie. 
Julie miała czerwoną krótką sukienkę. Podobała mi się , tylko wydawało mi się , że jest trochę ZA krótka. Rodzice Jule przygotowali potrawy. Zostały nam tylko dekoracje i  muzyka. Gdy wszytko skończyłyśmy była już 19:30. 
O 20 mieli przyjść goście. Byłam podenerwowana , bo Piotrek miał przyjść. Nie wiem dlaczego , nie zależy mi na nim. 
Było jeszcze trochę czasu , to pomyślałam , że opowiem im historię mojej sukienki. Rodzice Julie już poszły , więc mogłam teraz pogadać z dziewczynami. Były zszokowane tą historią. Dla mnie to nic takiego. I tak nienawidzę chłopaków. 
Parę minut przed imprezą przyszło już parę osób. Potem już wszyscy doszli. Było chyba ze 100 osób. 
Nie zdążyłam się wszystkim przyjrzeć. Usiedliśmy wszyscy przy stolikach i zjedliśmy kolację. Nie zwracałam uwagi na Piotrka. Ja jako jedna z kelnerek pomagałam zanosić talerze i resztę . Na zmianę byłyśmy na zmywaku. Jeszcze parę osób których nie znam nam pomagało. 
O 21:30 zaczęły się tańce , które trwały aż do północy. Włączyłam muzykę , ale nie miałam ochoty tańczyć. \Usiadłam na kanapie. Znowu trochę użalałam się nad sobą patrząc na Evelin i Piotrka. Cieszę się , że chociaż ona jest szczęśliwa. 
Zauważyłam jak jacyś chłopacy tak o dwa lata starsi przynieśli alkohol . 
Może to jakaś szansa dla mnie , że oderwę się od tego .
Tak , warto spróbować. Wiem że to nie jest za mądry pomysł , ale mogę spróbować. 
Podeszłam do nich i wzięłam ten alkohol . Bez namysłu wypiłam całą butelkę. Zrobiło mi się słabo , to usiadłam sobie na kanapie. 
Nagle naszła mnie ochota na taniec. Podeszłam do pierwszego lepszego chłopaka i zaczęłam z nim tańczyć. Potem jeszcze z innymi. Czułam się wesoła i lekka. Nie przejmowałam się niczym .
Niespodziewanie poczułam czyjąś rękę na swoim ramieniu . To był ten sam chłopak co pożyczył mi kasę. Zatańczyliśmy jeden wolny taniec. Było całkiem przyjemnie.Lecz potem zauważyłam jak Evelin i Piotrek się całują.  Byłam bardzo zdenerwowana i jeszcze poszłam się napić. Od razu zrobiło mi się lepiej . 
Zauważyłam , że on siedzi sam . Postanowiłam podejść do niego i go uwieść. 
- Hejka Piotrek ! - zagadnęłam 
Usiadłam na skraju kanapy i wyciągnęłam nogę . To musiało wyglądać dziwnie i w ogóle  beznadziejnie. Nie panowałam nad sobą.
- Emm cześć Elena. Czy ja czuję od ciebie alkohol ? Co ty wyprawiasz?! 
Uciekł ode mnie . Krzyknęłam za nim . 
- Kocham Cię , nie rozumiesz tego ?! Wykorzystałeś mnie ! Spierdalaj z mojego życia ! 
Zrobiło mi się lżej na sercu , że mu wygarnęłam. Ale zaraz , ja go przecież nie kocham ! Co ja narobiłam . A chyba wszystko widziałam Evelin. Jestem totalną debilką. 
Znowu usiadłam na kanapie. Tym razem patrzyłam na ich pierwszą poważną kłótnie. Śmiałam się jak idiotka. Przysiadł się do mnie jakiś chłopak. Zaczęłam się z nim całować. Co ja tam wyprawiam ?- mówiło mi sumienie. Ale ja nie słuchałam . To było totalne szaleństwo. Poszłam na parkiet . 
Tym razem tańczyłam sama. Kątem oka widziałam tego chłopaka ze sklepu . Przyglądał mi się . 
Już zbliżała się północ. Wyszliśmy na dwór. Chłopacy szykowali fajerwerki. 
1,2,3,4,5 - PÓŁNOC , NOWY ROK , YEAAA - krzyczeli wszyscy wraz ze mną . Wypiliśmy szampana , niektórzy mieli picollo. Dzieci - pomyślałam. 
Ktoś stał za mną. Czułam jego oddech . To znowu on . To na pewno on. Nie myliłam się . 
Nagle zrobiło mi się bardzo niedobrze i pobiegłam szybko do środka , do toalety. Ten koleś biegł za mną. Zamknęłam drzwi na klucz. Uklękłam nad toaletą i zaczęłam rzygać. Alkohol - pomyślałam. 
Zrobiło mi się słabo. Otworzyłam drzwi i upadłam na podłogę. Ktoś mnie złapał.  Potem nic nie pamiętałam 
~