Elena
Na śniadanie zrobiliśmy kanapki z serem i pomidorem. Bardzo mi smakowały.
- Dziękuje za śniadanie , Olek. Nie wiem jak mam ci się odwdzięczyć.
- Kiedyś na pewno przydarzy się taka sytuacja, że to ja będę potrzebował pomocy. Nie martw się o to.
Chyba powinnaś iść dzisiaj do szkoły , czy nie ?
- Spytam się mamy czy mogę nie iść. Powiem , że mnie boli głowa.
Ale zaraz,zaraz. Przecież moja mama nie wie , że jestem u niego , tylko myśli , że jestem w szpitalu. A co jeśli akurat teraz kiedy nie trzeba pojedzie tam i zauważy , że mnie nie ma ? Pomyśli , że robię coś głupiego. W sumie jest w tym trochę racji.
- Wiesz co muszę już iść do domu i wytłumaczyć wszystko mamie. Może się denerwować.
Tak naprawdę się mną nie interesuję wtedy kiedy powinna-pomyślałam.
Olek spojrzał tylko na mnie i powiedział :
- No dobra , ale pójdę z tobą i wymyślę ci jakąś wymówkę. Twoja mam może się wydać dziwna , kiedy nas zobaczy i w ogóle.
- W porządku. To chodźmy jak najszybciej.
Olek
Zamknąłem drzwi od domu i szybko pobiegliśmy do domu Eleny. Po drodze wymyśliłem super wymówkę , która musi okazać się skuteczna. W końcu dobrze się na tym znam, wcześniej co chwilę okłamywałem mamę .
Gdy doszliśmy do miejsca , Elena nacisnęła dzwonek i w duszy modliła się , aby ktoś był w domu.
Okazało się , że jej mama była w domu. Reszta familii też.
- Cześć mamo - Elena starała się zrobić dobre wrażenie. - Dzień dobry - przywitałem się
- Dzień dobry. Mogę się dowiedzieć dlaczego przychodzisz do domu dzisiaj , gdy powinnaś być już wczoraj. - wzrokiem wręcz zabijała swoją córkę.
Elena była dość zaskoczona tą sytuacją , że w progu drzwi będziemy rozmawiać i tak nerwowo. Postanowiłem ją obronić.
- Przepraszam , to wszystko moja wina. Poszedłem po nią wczoraj odebrać ze szpitala. Ale okazało się , że może wyjść dopiero następnego dnia rano. Mówiliśmy lekarzom , że nie mają do pani dzwonić , żeby się pani nie martwiła. Zresztą , ma pani numer do swojej córki to mogła pani chociaż zadzwonić jak się czuję .
- Dobrze , w takim razie rozumiem. Do widzenia.
- Do widzenia. Do zobaczenia w szkole Elena.
- Cześć.
Wyszło na to , że przechytrzyłem jej matkę. A ona mnie , bo szybko mnie spławiła i kazała "spadać" .
W sumie chyba wyszło na dobre. Poszedłem do domu wziąłem plecak i ruszyłem do szkoły na trzecią lekcję.
Elena
Mama kazała mi tylko iść do szkoły i już potem się odzywała. Oczywiście musiała iść do Bartusia , bo zaraz mu się krzywda stanie. O boże jakie to żałosne. Już idę do tej idiotycznej szkoły przynajmniej pogadam z Evelin i Julie.
fajne:) wpadnij czasem do mnie http://angels-moon-blue.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńSpoko rozdział ale krótki :c
OdpowiedzUsuń