Po jakieś godzinie zauważyłam jak ktoś wchodzi do "pokoju" .Była to pielęgniarka i jakaś starsza pani. Kobieta położyła się na białe łóżko tuż obok mnie. Ucieszyłam się , bo będę mogła z kimś porozmawiać .
Kiedy tylko pielęgniarka opuściła próg pomieszczenia , moja nowa lokatorka zaczęła rozmowę .
- Skarbie chcesz porozmawiać ?
- Tak , oczywiście . Bardzo się nudziłam tutaj sama. Cieszę się , że pani chcę ze mną rozmawiać .
- Jestem tutaj już od dwóch dni. Złamałam sobie nogę jak to widać. Wiesz , te moje stare kości już się kruszą i trochę dłużej się zrastają niż te wasze , młode nóżki. A czemu ty tutaj jesteś kochanie ? Wyglądasz na całkiem zdrową .
- Wczoraj byłam z koleżanką w Lunaparku. Przejechałyśmy się wahadłem i zrobiło mi się słabo . Usiadłam na ławce wraz z przyjaciółką. Potem ona poszła kupić dla mnie wodę. Miałam się nie ruszać z miejsca . Ale kogoś zauważyłam i zaczęłam przed nim uciekać . To było bardzo głupie z mojej strony. Nie powinnam tak robić. Później w efekcie mojego biegania upadłam na ziemię i straciłam przytomność.
- To naprawdę przykra historia. Biedne dziecko . Szkoda mi ciebie , naprawdę. A mogę się dowiedzieć przed kim tak uciekałaś ?
Kobieta wydawała się zaciekawiona moją historią . Ja z kolei na jej pytanie poczerwieniałam jak burak. Spuściłam głowę na dół.
- Czy to chodzi o pewnego chłopaka ? Takiego wysokiego z czarnymi włosami ?
- Taak...
- To pewnie twój chłopak i się pokłóciliście ? Dlatego uciekałaś ?
- Niee, Olek to mój przyjaciel .
- Aha , to przepraszam. Ale mi się wydaję , że on chcę czegoś więcej niż przyjaźń. Siedział z Tobą całą noc i nie zasnął . Dopiero nad ranem , akurat gdy ja wychodziłam z pokoju na badania. Masz duże szczęście , że masz takiego przyjaciela. Przystojny i zapewne jest bardzo mądry. To , że jest opiekuńczy , to chyba nie muszę wspominać.
- Tak , ja też go bardzo lubię. Ale niech pani go tak nie przechwala , bo jeszcze się chłopak pogorszy.
Zaczęłyśmy się obie śmiać. Niespodziewanie usłyszałyśmy pukanie do drzwi. Pomyślałam , że to moja matka , ale to był .....
Olek
Tak jak już mówiłem postanowiłem , że wpadnę po Elenę. Dochodziła godzina 16:00 . Gdzieś tak o 18:30 mają wypuścić Elenę ze szpitala. Już nie mogę się doczekać.
Przekroczyłem już próg szpitalu . Zaraz wejdę do pokoju Eleny. Zapukałem tuż przed drzwiami.
Wszedłem do środka. Po drodze kupiłem jej mały bukiet róż w ramach przeprosin , oczywiście.
- Cześć Elena . Dzień dobry , proszę pani.
Podszedłem do jej i wręczyłem jej kwiaty .
- Cześć Olek. Ojej! Jakie ślicznie róże , bardzo dziękuje. Może skoczymy do kawiarni pogadać ?
- Tak, chętnie. Chodźmy.
- Poczekaj tylko ubiorę mój szlafrok. Nie chcę się pokazywać ludziom w takim stroju.
Chwilę później zeszliśmy na dół w milczeniu. Usiedliśmy w najbliższym stoliku .
- To co u ciebie Olek ? Widzieliśmy się parę godzin temu , ale wiesz.
- No spoko. Nadal jestem w małej żałobie , ale to minie. Nadal mi przykro z twojego wypadku. Chociaż z drugiej strony to była dość śmieszna sytuacja.
- To co się stało , się już nie odstanie. Zapomnijmy o moim wypadku.
- To kto cię odbiera ze szpitala ?
- W sumie to nikt. Może ty byś chciał ?
- No jasne .
- Dzięki.
Przez dobre dwie minuty patrzyliśmy sobie w oczy . W końcu odezwałem się :
- A może wskoczymy jeszcze dzisiaj do kina ?
- No pewnie. Czemu nie.
- To wybierz film. Zgodzę się na wszystko. Nawet na komedie romantyczne.
Przez dobre 2 godziny rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym . Nieźle się przy tym śmialiśmy .Nigdy tak z nią nie rozmawiałem.
Później poszła się przebrać, bo już była pora wyjścia ze szpitala.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz