Translate

sobota, 1 marca 2014

15. Nieprzytomna

Elena

Nareszcie się obudziłam. Ciekawe nad czym Evelin tak rozmyśla. Pewnie o swoim chłopaku. Ah.. lepiej jej się nie pytam.
Wstałam z łóżka.
- Hej Evelin
- Cześc. Wyspałaś się?
- Tak , pójdę do łazienki pierwsza ,ok ?
- Tak , idź pierwsza.
- Dzięki.
Dzisiaj byłam w humorze. Nie myślę dzisiaj o niczym .Mam nadzieję , że zrobimy dzisiaj coś ciekawego. Nudziło mnie moje monotonne życie. Niema to jak rozmyślać pod prysznicem. Czuję się taka odprężona.
Umyłam zęby i wyszłam z łazienki. Z jednej strony ta łazienka była całkiem duża. Podobały mi się lustra na całej ścianie.  Cała podłoga była wyłożona czerwonymi płytkami. Przypominały one trochę czerwone róże.
Poszłam do pokoju Evelin. Zmieszana wyszła do łazienki. Ciekawe czemu dzisiaj ma taki nastrój ? To ja powinnam być nie w humorze.

Evelin
Ciekawe czy mój plan wypali ? Nie wiem , co mogłabym innego zrobić. Czuje się podenerwowana.
Poszłam szybko się odswieżyć bez słowa. Pora odpocząć. Po 10 minutach wróciłam do mojej przyjaciółki.
- To co chcesz dzisiaj robić ?
-  Nie wiem , ale chciałabym zrobić coś niezwykłego .
- Może pójdziemy do Lunaparku ?
- Masz rację ! Świetny pomysł. Będziemy się super bawić ! Dziękuje Evelin.
Uścisnęła mnie mocno i pobiegła na dół , na śniadanie. Mój plan działa.
Dzisiaj mamy początek lutego. Śnieg już stopniał , więc niedawno otworzyli lunapark. Pora iść na dół do Eleny.


Elena

Zjadłyśmy śniadanie i wyszłyśmy na dwór. Ubrałam mój czerwony płaszcz.
Musiałyśmy iść na pieszo.
- Evelin o czym dzisiaj tak myślisz ?
- Ja? O niczym szczególnym.
- Wydaje mi się , że to związane jest ze mną . Nie lubię , gdy jesteś przygnębiona. Może ... zaprosisz Piotrka ? Tylko on Ci może poprawić humor. Ja jestem w tym beznadziejna.
- Miło z twojej strony , że się martwisz , ale uważam , że to nie jest dobry pomysł .
- Czemu ? Bo ja tu jestem ?
- Niee, nie o to chodzi.
- A co pokłóciliście się ?
- Nie , no co ty.
- To nie wiem o co chodzi .... - posmutniałam.
- O , zobacz! To nasze miejsce.
- Wow - nie kryłam zaskoczenia.

To miejsce było cudowne. Piękne, wysokie karuzele. Szerokie wahadła. Pełno loterii i wiele innych. Nie byłam w takim miejscu chyba z dwa lata. Ostatnio byłam z rodzicami , kiedy jeszcze mieli dla mnie czas. Bartuś był wtedy z opiekunką . Szkoda , że teraz nie ma jej.

- To gdzie idziemy najpierw ? - zapytała mnie Evelin wyrywając ze snu o przeszłości.
- Chodźmy na wahadło. Będzie ekstra.
- Wiesz co , trochę się boję . Ale spróbuje dla ciebie.
Uśmiechnęłyśmy się i poszłyśmy kupić bilety.
Jazda była super. Wirowałyśmy w powietrzu niczym motyle. Mój żołądek trochę się odezwał , ale zignorowałam to i nie było mi potem niedobrze.
Gdy zeszłyśmy na ziemię , poczułam zawirowanie w głowie. Dziwne , nigdy wcześniej tak się nie czułam.
- Elena co się dzieję ?
- Nic takiego . Po prosto głowa mnie boli.
- Chodź usiądziemy na ławkę.
Dobrze , że moja przyjaciółka wpadła na ten pomysł. Jej nic nie było , a to ona nie chciała tam iść. To ja jestem taka głupia.
- Poczekaj tutaj Elena. Ja pójdę po jakąś butelkę wody. Może to coś da.
- Dziękuje , Evelin.
- Nie ruszaj mi się z tej ławki.
- Dobrze, nie mam zamiaru.
Moja przyjaciółka zginęła gdzieś w tłumie. To ja jej robię tyle problemów. Nie powinnam.
Ale zaraz,zaraz. Właśnie zauważyłam Olka . Tak to na pewno on. Tego idiotę poznam z daleka.
Co on tutaj robi ? Nie wiedziałam , że lubi takie miejsca.
Chyba mnie zauważył. Odwrócił się w moją stronę.O nie! Nie mogę z nim teraz rozmawiać. Muszę stąd uciec. Ale obiecałam Evelin , że zostanę na ławce.
Aż w końcu postanowiłam ruszyć się z miejsca , gdy zobaczyłam zbliżającego się Olka w moją stronę.
Wstałam niestabilnie i ruszyłam w stronę wyjścia. Głowa nadal strasznie mnie bolała. Nie wiem dlaczego , przecież podczas jazdy czułam się bardzo dobrze. To było dziwne , ale starałam się tym nie przejmować , ponieważ zaczęłam biec z całych sił.
Nagle poczułam straszne osłabienie , nogi się pode mną ugięły i upadłam . Nie widziałam nic oprócz ciemności.

Olek.

Obudziłem się dzisiaj rano i usłyszałem telefon jak dzwoni. Jakiś nieznany numer. Nie chciałem odbierać , ale zrobiłem to.
- Halo ? - zapytałem zaspany
- Czy ty jesteś Olek ? Mam na imię Evelin , jestem przyjaciółką Eleny.
- Tak , to ja. A o co chodzi ?
- Chodzi o Elenę. Chcę jej pomóc i ty będziesz mi potrzebny. Spotkajmy się dzisiaj w Lunaparku .
- Lunapark w lutym ? Serio?
- Tak , otworzyli go jakieś dwa dni temu .
- No dobra , mogę przyjść. I mam pogadać z Eleną , tak ? O to chodzi?
- No , sam dobrze wiesz o co chodzi. Dobra ja kończę , bo Elena się obudziła.
- Do zobaczenia.
Rozłączyłem się. Skąd ta jej przyjaciółka ma mój numer ? Dobra, nieważne. Pójdę do tego Lunaparku i pogadam z Eleną.
Zjadłem śniadanie , ubrałem się i wyszedłem z domu. Droga zajęła mi parę minut. Poszedłem w stronę wahadła . Nie wiem dlaczego , ale tak coś mi podpowiadało w środku. Ujrzałem Elenę jak siedzi na ławce i rozmawia z przyjaciółką. Czekałam aż odejdzie i postanowiłem do niej podejść. Elena zauważyła mnie , wystraszyła się i zaczęła biec w stronę wyjścia. Pobiegłem za nią. Nagle zatrzymała się i upadłą na ziemię. To wyglądało strasznie.
Podszedłem do niej i sprawdziłem czy oddycha. Okazało się , że straciła przytomność. Zadzwoniłem szybko na pogotowie. Po chwili obok mnie znalazła się jej przyjaciółka.
- Co się jej stało ? Mówiłam , że ma siedzieć na ławce, a nie iść sobie. Obiecała mi że się nie ruszy z miejsca ! To pewnie wszystko przez Ciebie !
Zaczęła się ze mną szarpać. Co jej się stało ? To nie przeze mnie. Sama wstała i zaczęła biec.
- Uspokój się Evelin ! To ona sama wstała , nie zdążyłem do niej nawet podejść . Zaraz przyjedzie karetka i ją zabierze. Ona tylko straciła przytomność.
- Tylko ?! - zaczęła płakać.
Jakie dziewczyny są żałosne . Oskarżają wszystkich tylko nie siebie i nie da się ich zrozumieć.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz