Translate

czwartek, 25 grudnia 2014

23. Ferie w górach

Elena

Wszyscy już się obudzili. Mama Julie powiedziała , że niedługo będziemy na miejscu. Ucieszyło mnie to. W końcu będę mogła coś pożytecznego zrobić. Wszystko mnie boli od tego spania w busie.

Olek

I kolejny dzień . Ciekawe , kiedy po mnie przyjdą. Mieli być za pięć minut. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Zszedłem na dół. Otworzyłem drzwi .Czekał tam na mnie Wojtek.
- Siema stary , to co idziesz dzisiaj też ? Co ja gadam i tak byś musiał przyjść ! - poklepał mnie po plecach
- Taa , pewnie. A gdzie jest Gracjan?- zapytałem
- Zabawia się z jakąś laską , nie ma dziś czasu wyjść. To pójdziemy we dwójkę , co nie?
- Tak , zamknę dom i możemy iść.
- Jest twoja matka w domu? - zapytał w progu drzwi.
- Nie , a czemu pytasz - zapytałem przerażony , co on planuje .
- Może urządzimy dzisiaj imprezkę u ciebie ? Co ty na to ? Przyprowadzę jakieś fajne panienki ze sobą , dużo wódki i dobrego towaru . Będzie ekstra !
Miałem z tym skończyć , to nie może się znowu zacząć. Co ja narobiłem. Będę musiał się zgodzić. A jutro moja mama przyjeżdża. Jak by to widziała , to by się chyba załamała. A było tak dobrze.
 - W sumie , to możemy zrobić. - odparłem i w końcu zamknąłem te cholerne drwi.
Dotarliśmy w nasze miejsce . Wojtek od razu wyciągnął z kieszeni marihuanę i dał mi trochę.
Spróbowałem odmówić. Raz się żyję.
- Wiesz co , jednak nie mam dzisiaj ochoty.
Od razu rozgniewał się i złapał mnie za nadgarstki.
- Wiesz co ty wtedy zrobiłeś ? Wrobiłeś nas i jeszcze nie płaciłeś nam wtedy za towar . Ani grosza od ciebie nie wziąłem. Będziesz jarał tyle ile ci dam i nie ma ,że nie chcesz. Będziesz w to wplątany razem ze mną i Gracjanem aż do samego końca. I nie zrobisz już nam tego numeru. Chciałem po dobroci jak dawny kumpel z kumplem , ale ty chyba tego nie chcesz!
- Ale ja nie chciałem nigdy jarać , to wyszło z głupoty . Żałuję ,że do was dołączyłem! Żałuję tego tak bardzo , że nawet nie wiesz jak!
I wtedy widziałem tylko jak dostaję z pięści . Potem była tylko ciemność.

**********

Elena

Zdążyliśmy się już rozpakować. Okazało się , że wszyscy jesteśmy w tym samym pokoju , oprócz rodziców Julie . Są trzy łóżka , jedno dwuosobowe i dwa jednoosobowe. Super.
Zjedliśmy śniadanie i poszliśmy nauczyć się jazdy na nartach. Pomyślałam , że to może być świetna zabawa , trochę rozrywki zawsze się przyda. 
- Chodź Elena , idziemy wypożyczyć narty. 
- Okej już idę. 
Poszukałam nart w moim rozmiarze i próbowałam je ubrać. Na szczęście taki facet do mnie podszedł i pomógł mi w tym. 
- Hej , Julie poczekaj za mną!- próbowałam iść w tym czymś , lecz było to bardzo trudne. 
- Okej. 
Podeszłam do niej i wzięłyśmy się za rękę , aby zachować równowagę. 
- Wiesz co , nie wiedziałam , że to takie trudne - powiedziałam. 
- Ja też nigdy nie próbowałam. Ale przez ten czas na pewno się nauczymy - uśmiechnęła się i ruszyła tak szybko , że nie mogłam nadążyć. 
Potem podszedł do nas ten sam facet , co pomógł mi założyć narty. Wydawał się naprawdę miły. Szkoda  , że jest taki stary. Podczas nauki , o dziwo szło mi naprawdę dobrze. Zresztą Julie też nieźle poszło.
Nagle dołączyła do nas Evelin , a wraz z nią Piotrek. 
- I jak wam idzie dziewczyny?-zapytał 
- Ekstra.. - odparłam
- W takim razie , kto pierwszy zjedzie na dół wygrywa! 
- Okej , zaczynamy !- krzyknęła Evelin
Ruszyliśmy w stronę wyciągu . Nie wiedziałam jak mam się do tego zabrać , ale udało mi się. Chyba byłam pierwsza. Byłam już na szczycie. Nagle ogarnął mnie lęk. Nie wiedziałam co zrobić. Tu było tak wysoko. Postanowiłam zrobić tak jak na lekcjach jazdy. 
Zjechałam w dół i było naprawdę super. Poczułam wiatr we włosach i poczułam jakby wszystkie myśli wyparowały z mojej głowy. Czuję się w nartach jak ryba w wodzie. Ominęłam błyskawicznie wszystkie przeszkody i zanim się rozejrzałam , byłam już na dole. 
Wypatrywałam  kogoś znajomego , lecz nikogo nie znalazłam. Jestem pierwsza !!O tak , i co ty na to Piotrek , kto jest najlepszy ? Skakałam z radości i wymachiwałam śniegiem , dopiero później zauważyłam , że ludzie patrzą na mnie jak na wariatkę. Co mnie to obchodzi. Ważne , że w końcu czuję się szczęśliwa.
Usiadłam na śniegu i czekałam jak reszta zjedzie na dół.
Po paru minutach zjechały Evelin i Julie.
- Gdzie Piotrek? Myślałam , że już tu jest. - zapytała zmartwiona Evelin.
- A co mnie to obchodzi? Ważne , że byłam pierwsza !!!
- Co mnie to obchodzi ... gdzie Piotrek? Może źle skręcił.
Julie usiadła obok mnie , zmęczona i całkowicie wyczerpana, a Evelin poszła zadzwonić po Piotrka.

************
Olek

No i na co mi to  było?  Przecież wiedziałem , że tak to się skończy . Byłem głupi . Jeszcze w dodatku zostawił mnie tu na pastwę losu . Chciałem sprawdzić , która jest godzina , ale okazało się , że mojego telefonu nie ma w kieszeni. Podobnie jak kluczy od mieszkania i pieniędzy. Okradł mnie. Muszę jak najszybciej dostać się do domu , bo robi się późno. Ledwo co mogę chodzić , bo nadal czuję się nieprzytomny. Gdyby tylko Elena tu była....

Elena

Gdzie się podział ten debil Piotrek ? Evelin dzwoni do niego od godziny , a on nie daje znaku życia. Albo sobie żartuje , albo naprawdę coś mu się stało...
- Ej dziewczyny może pójdziemy go poszukać ? - zapytałam .
Zerknęły na mnie zdziwione.
- Elena , nie sądziłam , że tak się o niego martwisz. - zaczęła Evelin
- Myślałam , że on ci się już nie podoba , a jednak widzę , że coś do niego czujesz! - powiedziała jak zawsze szczęśliwa Julie. Evelin to się nie spodobało. Postanowiłam się obronić. Przecież t onie tak....
- To nie prawda Julie , nie pleć głupstw. Po prostu myślę , że coś mu się mogło stać. To wszystko . Lepiej chodźcie za mną , poszukamy go. I nic już nie mówcie , proszę.
Wzruszyły ramionami i ruszyły za mną . Wjechałyśmy wyciągiem na samą górę i zjechałyśmy. Zauważyłam , że radzę sobie na nartach lepiej od nich. Poczułam się dumna i podniosłam głowę do góry oraz zamknęłam oczy.
Akurat w tym momencie , coś stanęło mi na przeszkodzie. Nie widziałam co to jest. Nie zdążyłam wyhamować i przewróciłam się . Otworzyłam oczy i strasznie bolała mnie ręka. Okazało się , że niedaleko mnie leżał Piotrek .
- Czy ty sobie robisz jakieś żarty? Mogłam sobie coś zrobić! - nakrzyczałam na niego i znowu poczułam przeszywający ból w prawej ręce
- Uwierz mi to nie było specjalnie , sam przewróciłem się i leżę tu od godziny. Nawet "moja dziewczyna" mnie nie szukała.
- Jak to nie? Przecież od godziny dzwoniła do ciebie , a ty nie odbierałeś - w końcu wstałam z tego zimnego śniegu
- Bo zgubiłem telefon , wypadł mi gdzieś ! A powiedz mi kto wpadł na pomysł , żeby mnie szukać ? Na pewno nie Evelin !
- To JA o tym pomyślałam , ktoś musiał ! Martwiłam się o ciebie , myślałam , że coś sobie zrobiłeś ! Czemu nie wstajesz?- zapytałam rozwścieczona
- Bo mam złamaną nogę , wykręciła mi się jak upadłem. A tak poza tym , to dziękuje , że o mnie pomyślałaś , aha i przepraszam za to co działo się w domu Julie. To nie miało tak być.
- I tak już ci nigdy nie wybaczę. O zobacz dziewczyny już jadą!
Pomachałam im , żeby się zatrzymały. Udało im się. Wytłumaczyłam im co się stało. Zanim się obejrzałam Evelin już była przy Piotrku. Julie zadzwoniła po rodziców , aby zawieźli Piotrka do szpitala.

********
Olek

Dotarłem już do domu. Było już chyba po imprezie. Klucze zostały w drzwiach , a telefon leżał na stole. Jednak nie jest taki głupi na jakiego wygląda. Zostawił mi wiadomość. 
"Jutro znowu się spotykamy. Spotkajmy się tam gdzie zawsze o 17.Jak nie przyjdziesz to znowu pożałujesz "
Świetnie. Dzisiaj mi odpuścił , ale muszę posprzątać ten bałagan. 
Do północy sprzątałem . Jutro przyjeżdża moja mama . Ona też nie może się o tym dowiedzieć. Nikt nie może. Muszę sobie poradzić z tym sam. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz