Translate

poniedziałek, 22 grudnia 2014

22.Początek ferii

Elena
I pomyśleć , że dzisiaj już są walentynki. Od tamtego pobytu u Olka , już z nim nie rozmawiałam. Ostatnio rzadko widziałam go też w szkole . Martwi mnie to , ale nie chce się go o nic pytać , bo znowu na mnie nawrzeszczy i tyle. Niech robi to , co uważa za słuszne. Nie muszę się wcale wtrącać. Choć w głębi duszy bardo mi na tym zależy.
Dzisiaj poczta walentynkowa rozdaje kartki od innych. Nie mam ochoty na takie zabawy. Rzygać mi się od tego chce. Zresztą Julie  też mnie rozumie. Zerwała ze swoim chłopakiem. Zrobiła to , bo nie odzywał się do niej i podobno miał kogoś innego. To przykre.
Zresztą niedługo koniec pierwszego semestru , a moje oceny nie są najlepsze. Jedyna piątka z matmy i religii , tak to same czwórki i trójki. Nawet z wf-u nie mam dobrej oceny , bo nie chciało mi się ćwiczyć. Moja mam nie będzie dumna , zawsze wiele ode mnie wymagała.
- Elena , idziesz? - zapytała Evelin
- Gdzie?
- No jak to gdzie? Odebrać pocztę walentynkową!
- Nie , dzięki - odpowiedziałam - jakoś nie sądzę , żeby ktoś mi wysłał cokolwiek.
- Jak coś będzie , to ci przekaże , pa!
- Pa!
Wyszłam wraz z Julie ze szkoły , ponieważ kończyły się teraz nasze lekcje. Za trzy dni ferie , więc jakoś przeżyję.
- I co nadal się nie odzywa? - zagadnęła przyjaciółka
- Tak , żadnego znaku życia. Ale już się tym nie przejmuje. - usiadłam na ławce
- No jak tam chcesz . Ja bym się martwiła na twoim miejscu.
Po pięciu minutach ciszy przyszła Evelin.
- Ej , Elena , ale masz branie! 2 kartki walentynkowe!!!
- Jak to? To niemożliwe.
- A jednak, zobacz. - wyciągnęła z torby 2 kartki dla mnie . Jedna była naprawdę cudowna , a ta druga przeciętna. Pomyślałam , że wiem od kogo może być i zaczęłam się ekscytować. Wzięłam je szybko od niej i zaczęłam czytać.
"Dla Eleny , cudownej dziewczyny , która zainteresowała mnie ze względu na jej wiedzę matematyczną. Takiej dziewczyny ze świecą szukać. ( romantyczny wierszyk)  " - omg , to od jakiegoś kujona z naszej klasy , aż mnie zemdliło.
- No przeczytaj ! - wychylała głowę w moją stronę Evelin
- Sama se przeczytaj , ja drugi raz nie dam rady . - podałam jej kartkę.
Teraz otworzyłam tą kartkę najpiękniejszą jaką w życiu widziałam.
"Eleno , przepraszam , że tak robię , ale nie mam wyjścia.Robię to dla twojego dobra. " - i tylko tyle? tylko tyle ma mi do powiedzenia ? Zerwał naszą przyjaźń ze względu na moje dobro? O co mu chodzi? Ja już naprawdę nie rozumiem facetów. Poczułam jak moje oczy zwilgotniały
- Od kogo to? - zapytała Julie - znowu od jakiegoś kujona z naszej klasy? Hahaha
- Taaak , lepiej wam nie pokaże tego , bo jeszcze się  przewrócicie , zaraz to wyrzucę do śmieci - uśmiechnęłam się.
- Dobra , jak chcesz. To pa Elena , do jutra . - powiedziały chórem
- Tak , pa .
Postanowiłam przejść obok jego domu i napisać mu też krótki liścik .
"O co ci chodzi? Nie rozumiem cię . Myślałam , że nasza przyjaźń jest dla ciebie ważna"
Położyłam na wycieraczce i zadzwoniłam do drzwi. Uciekłam. Ale z chodnika kątem oka zauważyłam jak wyszedł i przeczytał liścik.

Olek

Usłyszałem dzwonek , więc zszedłem na dół . Nikogo nie zauważyłem , ale jakaś kartka leżała na mojej wycieraczce. Przeczytałem .
"O co ci chodzi? Nie rozumiem cię . Myślałam , że nasza przyjaźń jest dla ciebie ważna"
Czyli już przeczytała. Czuje się zawiedziona. Nie dziwię się jej wcale.
Co powinienem zrobić? Nie mogę nic już zrobić. Czemu w ogóle musiałem ją poznać? To był zwykły przypadek , nic więcej. Muszę z tym skończyć.Tylko jak?
*********

Elena 

Następnego dnia rano o 7.00 budzi mnie dzwonek do drzwi. Zbiegłam na dół . Nikogo nie widziałam. Na wycieraczce znalazłam liścik. 
" Eleno, to nie miało tak się potoczyć. Musisz o mnie zapomnieć jak najszybciej "
Mam zamiar to zrobić. Tylko nie wiem , czy to mi się uda. 
W szkole opowiedziałam przyjaciółkom co się ostatnio stało. Nie wiedziały co mają o tym myśleć. Zresztą ja myślę tak samo. 

********
Nareszcie zaczęły się ferie. Julie spytała się nas , czy chciałybyśmy pojechać z nią na całe ferie w góry , gdzie jej rodzice mają wynajęty już od dawna domek . Evelin od razu się zgodziła. Spytałam się Julie , czy musimy za coś zapłacić. Powiedziała , że tam jest wszystko za darmo. Więc zgodziłam się , wolę to niż spędzanie ferii z moja wspaniałą rodzinką. Ciekawa jestem czy moja mama się zgodzi. 
Przyszłam do domu i postanowiłam od razu się spytać.
- Mamo , możemy pogadać ? 
- Tak , oczywiście. 
Usiadłyśmy na kanapie w salonie. Od razu zaczęłam : 
- Mamo , czy mogę pojechać z przyjaciółkami i rodzicami jednej z przyjaciółek na ferie w góry ? Proszę , proszę , proszę !!!! Tylko tego bardzo bym chciała. 
Moja mama spojrzała na mnie zaskoczona :
- No nie wiem , czy to dobry pomysł .
- Dlaczego tak sądzisz? - zapytałam grzecznie , bo nie chciałam , żeby doszło do kłótni
- Bo martwię się , że może coś ci się wydarzyć w tych górach. Martwię się o ciebie. Nie powinnaś jechać. 
- Ta jasne , martwi się - pomyślałam - Ale ja nie chce chodzić po górach , tylko jeździć na nartach , łyżwach i tak dalej. Będę grzeczna. Jak chcesz to możesz pogadać z rodzicami Julie , oni cię zapewnią , że to wszystko jest bezpieczne. 
- No dobrze , zgadzam się. Ale nie podobają mi się twoje oceny. 
Zdziwiłam się 
- Skąd wiesz o ocenach ?
- Wszystko jest na e-dzienniku , kochanie. To naprawdę przydatne. 
Zapomniałam o tym,że rodzice teraz wiedzą o naszych ocenach. 
- Poprawię się mamo w następnym semestrze, obiecuję. 
- No mam nadzieję , dobra idę robić obiad. 
Poszłam do mojego pokoju,. Szybko zadzwoniłam do dziewczyn i powiedziałam im , że mogę jechać. Ucieszyły sie z tego powodu. Nagle Evelin zapytała się Julie 
- Ej , a Piotrek mógłby z nami pojechać?
Coooo? On? Nie może zepsuć mi moich ferii. A tak się cieszyłam.
- Pewnie tak , moi rodzice na wszystko się zgadzają. A ty co o tym myślisz Elena? 
- Taa , super...
- Nie masz nic przeciwko ?
- Nie , no co ty... Będziemy się świetnie bawić - starałam się zabrzmieć przekonująco. 
- To super !!! - ucieszyła się Julie - to jutro wieczorem u mnie ? Wyjedziemy tak o 21 , żeby o 9 być na miejscu . 
Potwierdziłam to , że przyjdę  i poszłam na dół zjeść obiad. Mój świat jest skończony. 
Potem do wieczora czytałam książkę. 

*********
Następnego dnia aż do wieczora pakowałam walizkę. Starałam się niczego nie zapomnieć. Nadal dziwię się , że mama mnie puściła. No cóż chyba miała humor wtedy , więc miałam szczęście.
Przyszłam pod dom Julie , nikogo nie było , więc postanowiłam wejść do środka. Drzwi były otwarte. 
- Dzień dobry ! - przywitałam się 
- Cześć , wejdź rozgość się - powitała mnie mama Julie. Są bardzo do siebie podobne. - Julie zaraz zejdzie na dół , jeszcze się kąpie. Zostawiła to na ostatnią , chwilę , bo wcześniej się pakowała . Hahha , widać ,że to moja córka. 
- To ja poczekam w salonie - odpowiedziałam. 
- Dobrze , czeka tam już jakiś chłopak , chyba Piotrek jak się nie mylę ... a ty jak masz na imię ? 
- Elena
- A no tak ! To potowarzysz mu trochę. 
- Tak , już idę. 
Walizkę i kurtkę zostawiłam na korytarzu i weszłam do salonu . Piotrek spojrzał się na mnie , pewnie myślał , że to Evelin już przyszła. 
Usiadłam w fotelu , nie miałam ochoty siadać obok niego na sofie. Nie miałam zamiaru z nim rozmawiać. 
- Hej , Elena . 
Spojrzałam tylko na niego i szybko odwróciłam wzrok . Jak on mógł mi się podobać ? Nie rozumiem samej siebie. 
- Nie przywitasz się ? - uśmiechnął się do mnie ukradkiem . 
- Cześć 
- Oh , ale mi miło teraz. Jednak się do mnie odzywasz. 
- Nieprawda. Już nic do ciebie nie powiem. 
Przybliżył się coraz bliżej albo mi się wydawało. Skuliłam się w fotelu jak kłębek włóczki. 
- I co taka ładna dziewczyna jak ty nie ma chłopaka ? Jak to możliwe ? Tyle stracić? Niech nikt nie popełnia takich błędów jak ja. No chyba , że mogę go jeszcze naprawić. Jak myślisz?
- Nie mów tak, jesteś chłopakiem Evelin. - jednak mu odpowiedziałam.
- Ona nic dla mnie nie znaczy. Teraz to widzę , że ty jesteś tą jedyną. - siedział już na brzegu fotela i wydawałoby się , że się od niego nie uwolnię. 
- Odsuń się ode mnie . - popchnęłam go , lecz on się nawet nie poruszył. 
- Nigdzie nie pójdę. - już wyciągał swoje brudne łapska w moją stronę.
- Zostaw mnie w spokoju !!!! - tym razem popchnęłam go tak , że wylądował na sofie , a ja mogłam uciec. Nie wiedziałam gdzie biec , więc liczyłam na to , że Julie skończyła się myć i jest na górze . 
- Julie , gdzie jesteś? - zapytałam
- W pokoju, chodź !
Weszłam do pokoju , zamykając za sobą drzwi. 
- Nie wiem , czy wszystko spakowałam ... 
Usiadłam na łóżku i powiedziałam 
- Myślałam , że zginę tam w salonie . Na szczęście uciekłam. 
- A co mój pies cię gonił ? Myślałam , że jest w sypialni u rodziców. 
- Nie chodzi o psa , tylko o tego debila Piotrka.
- Co z nim ? A jest Evelin?
- No właśnie jeszcze jej nie ma! A ja tam byłam z nim sama !
- No i co z tego ? Jamam tu ważniejsze sprawy .... 
- On wygadywał jakieś bzdury , że mnie kocha i że nie kocha Evelin i chciał się do mnie dobierać ? 
Julie zaczęła trząść się ze śmiechu : 
-Przecież to realnie niemożliwe , jesteś pewna , że nie zasnęłąs tam i nie przyśniło ci się to ?
- Nie, i to wcale nie jest śmieszne. 
- Taaak , wcale nie jest . Hahaha 
 Usłyszały dzwonek do drzwi . 
- To Evelin idę z nią pogadać . - powiedziałam
- Tylko nie mów jej tego , uzna cię za wariatkę . 
- Nie mam zamiaru jej tego mówić. 
I zeszłam na dół . Piotrek i Evelin już zaczęli się całować. Nie no nie wierzę. 

***********

Nareszcie wyjechaliśmy. Jechaliśmy mini-busem rodziców Julie. Ja siedziałam z nią , a "zakochańce" oczywiście razem. Myślałam , że nie wytrzymam tej podróży , ale po dwóch godzinach zasnęłam i obudziłam się rano. Wszyscy spali oprócz kierowcy . Nie miałam się do kogo odezwać , więc rozmyślałam sobie w głowie. Chyba nietrudno się domyślić o kim..... 

**********

Olek 

Chciałem pogadać z nią twarzą w twarz. Postanowiłem do niej po prostu pójść . Mam nadzieję , że nigdzie nie wyjechała. Zauważyłem samochód , więc jej rodzice są. Oby ona też. 
Zadzwoniłem dzwonkiem do drzwi. Na początku nikt nie odebrał. Chciałem już iść , ale nagle otworzyła jej mama. 
- Nie ma Eleny w domu - powiedziała pośpiesznie - wyjechała w góry 
- Dzień dobry , a więc niech pani jej przekaże ,że byłem , dobrze? 
- Oczywiście , do widzenia. 
- Do widze... - nie skończyłem , bo już zatrzasnęła drzwi - chyba mnie nie lubi - pomyślałem.
No cóż miałem dobre chęci. Ale nie udało się.

********

Jak przeczytałaś to napisz komentarz czy się podobało , proszę :))))))




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz