Translate

sobota, 25 stycznia 2014

9 Z punktu widzenia Olka ( tego chłopaka z sylwestra)

 Jaka ona piękna. No cóż muszę ją zabrać do jakiegoś pokoju , żeby się położyła i odzyskała siły. Dlaczego dziewczyny są takie lekkie ? Nigdy tego nie zrozumiem . Jak ona mogła tak się upić na sylwestrze. Przecież ma dopiero 14 lat. Ja mam 16 , to rozumiem wypić trochę alkoholu  ,ale żeby 14 latka ?
Doszedłem do jakiejś sypialni. Położyłem ją na łóżko , przykryłem kołdrą . Spała. Tak słodko wyglądała, że po prostu musiałem tu zostać i się nią opiekować.
 Obudziła się. Nareszcie.
 - Cześć śpiochu , jak się spało ?
- Która godzina  ? -  była jeszcze  nieogarnieta , nie wie pewnie co się stało
- Jest druga w nocy
Wstała i przetarła oczy.
- Proszę napij się wody.
- Dzięki.
Chyba już była w normalnym świecie.
- Gdzie ja jestem ? Co tu robię ? I kim TY jesteś ? - zapytała spanikowana.
- Była impreza sylwestrowa u twojej koleżanki. Nadal trwa. Trochę za dużo wypiłaś , poczułaś się słabo , zemdlałaś . A ja cię tutaj przyniosłem , abyś wypoczęła. Mam na imię Olek , a ty ?
- Mam na imię Elena. Ty jesteś tym chłopakiem co potrącił mnie rowerem ?
- No tak , to ja. Zapomnij o tym rowerze , proszę.
- Może. Ale teraz muszę już iść do domu. Rodzice się pewnie o mnie martwią.
- Może zaprowadzę cię ? Jest już ciemno może ci się coś stać. Szczególnie jeśli masz na sobie taką ładną sukienkę.
- No dobra możesz mnie odprowadzić.
Byłem w siódmym niebie. Odprowadzić ją to było wręcz moje marzenie !
Zeszliśmy na dół się ubrać. Nikt nie zwracał na nas uwagi.
Było bardzo zimno na dworze a ona miała na sobie tylko sukienkę i cienki płaszcz.
- Elena masz moją kurtkę . Będzie ci zimno .
- A co z tobą ? Zamarzniesz.
- Jakoś przeżyję. Chcę ci wynagrodzić za to , że potrąciłem cię rowerem.
- Nie ,dzięki . Weź sobie kurtkę. Martwie się , że zamarzniesz ty .
- Dzięki za troskę.
Później szliśmy w milczeniu. Dlaczego to trwało tak krótko? Pożegnaliśmy się i Elena weszła do domu.
Oby nie było czuć od niej alkoholu- pomyślałem. Jej rodzice pewnie się wściekną.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz