Translate

środa, 22 stycznia 2014

5.

Oczywiście następnego dnia opowiedziałam wszystko Evelin i Juli. Cieszyły się razem ze mną , że moje marzenie się spełniło. Chociaż mi coś tu nie pasowało. Życie nie może być tak jak ja chce. Powinno być wszystko na odwrót. No , ale cieszę się z tego co mam. Dopóki wszystko się układa , jest dobrze. 
 Dochodziłyśmy do szkoły. Na lekcjach nie mogłam się skupić. Myślałam o Piotrku . Ciekawe czy jeszcze kiedyś się pocałujemy. Oby tak , tylko na to czekam.
 Nareszcie lekcje się już skończyły. Wychodzę ze szkoły i widzę Piotrka. Jakie to słodkie ! Przyszedł po mnie do szkoły. 
- Witaj piękna -zaczął
 Dziewczyny mogę wam zabrać Elenę ? 
- No pewnie , już na ciebie czekała cały dzień - zagadnęła Julie
Poszły zostawiając mnie z Piotrkiem .Cała się trzęsłam. Czemu ja jestem taka nieśmiała? Muszę to zmienić . Tylko : Jak ?
- No i co u ciebie ? Pójdziemy na spacer?
- Taak , pewnie. 
Szliśmy w stronę parku. Dziwnie czułam się w jego towarzystwie. Tak jakoś nieswojo. A powinno być inaczej. 
- Czemu nic nie mówisz? Obraziłaś się na mnie ?
- Nie , tylko jakoś dziwnie się czuję gdy jestem przy tobie .
- Działam aż tak pioronująco ?
Uśmiechnął się lekko. 
- Nie , chodzi o to , że nie mogę uwierzyć w to , że jestem z tobą. To było moje marzenie od podstawówki.
- Elena , uwierz marzenia się spełniają. 
Stanęliśmy. Piotrek położył ręce na moich ramionach i namiętnie mnie pocałował. Nie wiedziałam , że umiem się całować (!) 
Oczywiście kto znalazł się w tym parku .... Nie wierzę. Moja mama szła w naszą stronę. Pewnie wracała z pracy . Super.....
- O widzę córeczko , że nieźle się bawisz. Natychmiast wracasz do domu. Do widzenia Piotrek !
- Do widzenia ! Cześć Elena.
- Paa..
Szłyśmy do domu. Pewnie czeka mnie jakaś beznadziejna kara. W mojej mamie obudziła się " matczyność" . Na co dzień nie zwraca na mnie uwagi , ale jak coś zrobię to już od razu najlepsza mama na świecie. 
- Jak się z tego wytłumaczysz? 
- A co ? Nie mogę się spotykać z chłopakiem? I to jeszcze wymarzonym .... 
 - Ale dobrze wiesz jakie mogą być tego konsekwencje.... 
- Mamo! Ja chodzę do I gimnazjum !
- No i co .... nie możesz się z nim spotykać.
- Ale mamo ! Nie możesz mi zabraniać spotykać się z chłopakiem - powiedziałam to ze łzami w oczach 
- Ależ mogę . Muszę być dla ciebie konsekwenta. 
- Ale to tak samo jakbyś zabrała ulubioną zabawkę Bartusia i ją rozerwałą na strzępy !!!!! Nienawidze was !! Zabieracie mi to co dobre ! 
Wyszłam z salonu prosto do swojego pokoju. Naprawdę ich nienawidzę. 
Nie zjadła obiadu ani kolacji , a następnego dnia nie poszłam do szkoły. Nie chciałam tłumaczyć się nawet najlepszym przyjaciółkom. Jednak życie to nie bajka .... Wiedziałam , że coś się spieprzy. Tak jest zawsze ..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz