Okazało się , że to tylko zwichnięcie. Podobno boli bardziej. Niech się wycierpi , a co mi tam. Niestety lekarze zauważyli też moją obolałą rękę. Poszłam więc na prześwietlenie i okazało się , że to złamanie. A więc ręka w gipsie i zero jeżdżenia na nartach. A tak mi się to spodobało. Co ja będę tutaj robić? Jeszcze mama Julie zadzwoniła do mojej mamy i powiedziała , co mi jest. Nie no super. Moja mama od razu stwierdziła jak się jej pytałam czy mogę jechać ,że coś mi się stanie. Czemu jej nie posłuchałam i chciałam tak strasznie jechać? Aha , no bo nie chciałam spędzić ferii z rodziną. Teraz ten pomysł wydał mi się przyjemny. Może ucieknę im? To kusząca propozycja.
********
Następnego dnia , gdy się obudziłam stwierdziłam , że jednak wczoraj zasnęłam. Po tak wyczerpującym dniu myślałam , że pójdzie gładko z zaśnięciem , ale okazało się to trudne. Za dużo myśli zakrzątało mi głowę. Spałam około 4 godzin , nie więcej. Poszłam pod prysznic , ubrałam się i poszłam w stronę kuchni zjeść śniadanie. Tak jak myślałam , wszyscy już kończyli śniadanie. Dziewczyny spojrzały na mnie , uśmiechając się. Zresztą , wszyscy tak patrzyli. O co im chodzi? Przecież teraz wyglądałam jak człowiek. Zatrzymałam się i przywitałam się z wszystkimi. Wyjątkowo , dzisiaj mam dobry humor. Usiadłam pomiędzy tatą Julie , a Evelin. Nasypałam sobie płatków i zalałam je mlekiem. Jadłam w spokoju , zaspana .- O co wam chodzi ? Mam coś na twarzy ?- z niepokojem zaczęłam dotykać swojej twarzy.
- Skarbie , to nie o to chodzi. Po prostu rozmawiałaś przez sen tak głośno , że wszyscy się obudzili.
- Jak to ? - przypominałam sobie , co mi się śniło. O mój boże . Gorzej być nie mogło. Natychmiast poczułam jak pieką mnie poliki. - A co ja tam właściwie mówiłam ? Dużo tego było ?
- Całe mnóstwo . Konkretnie to mówiłaś. A dokładnie : Kocham cię , martwiłam się tak bardzo o ciebie, Coś ci się stało? Dlaczego masz całą twarz w siniakach? Kocham Cię , cały czas o tobie myślałam.
To bardzo romantyczne , no ale żebyśmy wszyscy musieli tego słuchać . - powiedziała Julie , która zaczęła właśnie dusić się ze śmiechu.
- Jestem ciekawa , o kim to było . - zachichotała Evelin.
Teraz to już się wkurzyłam , oni to wszystko słyszeli i nikt mnie nie obudził , żebym przestała . Przecież to takie .... żenujące.
- Dziękuje za śniadanie , ja już sobie pójdę. I nie chcę , żeby ktoś ze mną rozmawiał. Nigdzie dziś nie idę. Wskazałam na prawą rękę.
Weszłam do pokoju i zamknęłam drzwi. Usiadłam na swoim łóżku. Ta osoba , która mi się śniła to był ..... Olek. To było straszne. Jacyś ludzie go bili , a on wołał moje imię i żałował , że mnie z nim nie ma. A ja nie mogłam nic zrobić. Biegłam w jego stronę , ale moje nogi się się nie poruszały. Chciałam bardzo , ale nie mogłam. Tak jakby on też tego chciał , ale nie mógł na to mi pozwolić. I nie wiem czemu.
Ale w końcu , to tylko sen , więc nie powinnam się nim martwić. Ale wydawał się taki realny , nigdy tak nie odczuwałam słów. Pewnie dlatego mówiłam na głos. Ale jak sobie to wyobrażę jak to musiało wyglądać. Żenada. I te wyznania miłości , które nie były prawdziwe. Uświadomiłam , że pewnie nigdy go już nie zobaczę , a na pewno nie będziemy przyjaciółmi . To boli i to bardzo.
Położyłam się i nie wiem kiedy zasnęłam. Gdy obudziłam się , ktoś pukał do drzwi.
- Kto to? - zapytałam.
- To ja , Piotrek , mogę wejść chodź na chwilę ? Proszę , chcę pogadać.
Nie wiem , o czym z nim mam gadać , ale pomyślałam , że go wpuszczę , do środka.Zawsze można spróbować.
Otworzyłam drzwi.Pomogłam mu w chodzeniu (noga zwichnięta!) Usiedliśmy na kanapie. Ziewnęłam .
- Spałaś?
- A jakoś tak wyszło. - uśmiechnęłam się - o czym chcesz rozmawiać? - zapytałam .
Odetchnął głęboko.
- Zerwałem z Evelin jakieś dziesięć minut temu. Poszła razem z Julie gdzieś. Nie mam pojęcia po co.
- No wiesz dziewczyńskie sprawy. - uśmiechnęłam się. - dla mnie wasz związek od początku był bezsensowny.
- Dla mnie on od dłuższego czasu był dziwny. Jakoś nie czułem się spokojny w nim. No ale cóż , było minęło.
- To po co w ogóle tu jechałeś? - zdziwiłam się
- Myślałem , że może jeszcze zaikrzy. No ale nic z tego. Żadnych fajerwerków, rozumiesz?
- Chyba. Nie mam dużego doświadczenia.
Przez chwilę milczeliśmy. Aż Piotrek się odezwał
- Jak tam twój sen ? Tęsknisz za kimś?
- Trochę , ale to nieważne ,nie powinnam o nim myśleć.On na to nie zasługuję. . - łzy płynęły mi po policzkach.
Otarł moje łzy i poczułam dziwne dreszcze.
- To nie płacz. Jeśli nie jest tego wart.
Przytuliłam się do niego i poczułam się lepiej. Wypłakałam się w jego ramię.
-Piotrek , dziękuje ci za wszystko. Ta rozmowa była dla mnie ważna.
Nie zdążył nic odpowiedzieć , bo zaczęłam się do niego przybliżać. Nasze wargi były już bardzo blisko siebie, tak że połączyły się w piękny pocałunek. Przytrzymał mnie w tali , odwzajemniając pocałunek. Odsunęłam się .
- Nie było fajerwerków - powiedziałam - przykro mi , nic z tego nie będzie.
- Zostaniemy chociaż przyjaciółmi ? - zapytał z nadzieją w głosie.
- Tak , pod warunkiem że a) nie będziesz się do mnie dobierał b) nie pocałujesz mnie już nigdy w życiu c) nie zbliżaj się teraz do Eveln
- Dobra zgadzam się na te warunki. - uśmiechnął się - aż tak źle całuję ? - zapytał jeszcze
- Nie mówię , że źle , ale nie było tych iskierków , czy czegoś tam. Całuj inne dziewczyny . - dałam mu kuksańca.
- To ja już pójdę.
- Pomóc ci?
- Nie , dam sobie radę.
Wyszedł z pokoju , a ja znowu położyłam się . Dopiero 19 , a ja planowałam się wyspać , żeby jutro bardzo wcześnie wstać. Usłyszałam jeszcze krzyki Evelin . A potem zasnęłam.
********
Olek
Nastał ranek .Obudziłem się , bo i tak nie mogłem zasnąć. Moja mama niedługo przyjedzie . Przygotuje jej coś do jedzenia . Uwielbiam gotować. To jedna z moich pasji. Dziś zrobię moją słynną pizzę. Robi się ją bardzo , lecz nie mogę zdradzić jak i z czego , bo to moja tajemnica. Znalazłem potrzebne składniki i w mgieniu oka była już gotowa. Wstawiłem ją do pieca i czekałem na przyjazd mamy. Mówiłem już , że uwielbia gdy coś jej ugotuje ? A w szczególności pizze.
Przywitałem się z mamą i poszliśmy do kuchni zjeść. Bardzo się cieszyła. Tęskniłem już za nią.
Przez tą chwilę , poczułem się szczęśliwy . Ale to było zmylne ,bo musiałem ją o coś zapytać. Za dwie godziny mam przecież spotkanie.
- Mamo , za dwie godziny wychodzę , nie wiem o której przyjdę.
- Dobrze , tylko nie za późno , bo będę się martwić. - uśmiechnęła się - powiedz mi , czy to chodzi o jakąś dziewczynę ?
- Nie , to znaczy tak w pewnym sensie - to może być dobra wymówka , wtedy się nie zorientuje - pomyślałem.
- To dobrze. Miłej zabawy. Poszła na górę , zapewnie wyspać się po podróży. Zrobiłem sobie krótki spacer po osiedlu , ale zorientowałem , że już muszę iść w nasze miejsce.
Gdy przyszłem "koledzy" już na mnie czekali.
- Eeee Olek wczoraj była niezła impra u ciebie . I co przemyślałeś sobie wszystko co nie ? - zapytał
- Takk , już jest OK. - usiadłem obok nich i wziąłem od nich trochę hery.
Wciąż pamiętałem jak to się robi . I wciąż to mi się podobało. Z czasem szło nam coraz lepiej i szybciej . Nie wiedziałem ,gdzie jestemByłem tam , gdzie czułem się szczęśliwy.
Świetny blog :). Jestem ciekawa, co będzie dalej :D
OdpowiedzUsuńDziękuję , zapraszam też na pozostałe blogi :-) proszę też o komentarze i udział w ankietach to dla mnie ważne :* pozdrawiam
Usuń