Translate

niedziela, 28 grudnia 2014

24.

Elena

Okazało się , że to tylko zwichnięcie. Podobno boli bardziej. Niech się wycierpi , a co mi tam. Niestety lekarze zauważyli też moją obolałą rękę. Poszłam więc na prześwietlenie i okazało się , że to złamanie. A więc ręka w gipsie i zero jeżdżenia na nartach. A tak mi się to spodobało. Co ja będę tutaj robić? Jeszcze mama Julie zadzwoniła do mojej mamy i powiedziała , co mi jest. Nie no super. Moja mama od razu stwierdziła jak się jej pytałam czy mogę jechać ,że coś mi się stanie. Czemu jej nie posłuchałam i chciałam tak strasznie jechać? Aha , no bo nie chciałam spędzić ferii z rodziną. Teraz ten pomysł wydał mi się przyjemny. Może ucieknę im? To kusząca propozycja.
********
Następnego dnia , gdy się obudziłam stwierdziłam , że jednak wczoraj zasnęłam. Po tak wyczerpującym dniu myślałam , że pójdzie gładko z zaśnięciem , ale okazało się to trudne. Za dużo myśli zakrzątało mi głowę. Spałam około 4 godzin , nie więcej. Poszłam pod prysznic , ubrałam się i poszłam w stronę kuchni zjeść śniadanie. Tak jak myślałam , wszyscy już kończyli śniadanie. Dziewczyny spojrzały na mnie , uśmiechając się. Zresztą , wszyscy tak patrzyli. O co im chodzi? Przecież teraz wyglądałam jak człowiek. Zatrzymałam się i przywitałam się z wszystkimi. Wyjątkowo , dzisiaj mam dobry humor. Usiadłam pomiędzy tatą Julie , a Evelin. Nasypałam sobie płatków i zalałam je mlekiem. Jadłam w spokoju , zaspana .
- O co wam chodzi ? Mam coś na twarzy ?- z niepokojem zaczęłam dotykać swojej twarzy.
- Skarbie , to nie o to chodzi. Po prostu rozmawiałaś przez sen tak głośno , że wszyscy się obudzili.
- Jak to ? - przypominałam sobie , co mi się śniło. O mój boże . Gorzej być nie mogło. Natychmiast poczułam jak pieką mnie poliki. - A co ja tam właściwie mówiłam ? Dużo tego było ?
- Całe mnóstwo . Konkretnie to mówiłaś. A dokładnie : Kocham cię , martwiłam się tak bardzo o ciebie, Coś ci się stało? Dlaczego masz całą twarz w siniakach? Kocham Cię , cały czas o tobie myślałam.
To bardzo romantyczne , no ale żebyśmy wszyscy musieli tego słuchać . - powiedziała Julie , która zaczęła właśnie dusić się ze śmiechu.
- Jestem ciekawa , o kim to było . - zachichotała Evelin.
Teraz to już się wkurzyłam , oni to wszystko słyszeli i nikt mnie nie obudził , żebym przestała . Przecież to takie .... żenujące.
- Dziękuje za śniadanie , ja już sobie pójdę. I nie chcę , żeby ktoś ze mną rozmawiał. Nigdzie dziś nie idę. Wskazałam na prawą rękę.
Weszłam do pokoju i zamknęłam drzwi. Usiadłam na swoim łóżku. Ta osoba , która mi się śniła to był ..... Olek. To było straszne. Jacyś ludzie go bili , a on wołał moje imię i żałował , że mnie z nim nie ma. A ja nie mogłam nic zrobić. Biegłam w jego stronę , ale moje nogi się się nie poruszały. Chciałam bardzo , ale nie mogłam. Tak jakby on też tego chciał , ale nie mógł na to mi pozwolić. I nie wiem czemu.
Ale w końcu , to tylko sen , więc nie powinnam się nim martwić. Ale wydawał się taki realny , nigdy tak nie odczuwałam słów. Pewnie dlatego mówiłam na głos. Ale jak sobie to wyobrażę jak to musiało wyglądać. Żenada. I te wyznania miłości , które nie były prawdziwe. Uświadomiłam , że pewnie nigdy go już nie zobaczę , a na pewno nie będziemy przyjaciółmi . To boli i to bardzo.
Położyłam się i nie wiem kiedy zasnęłam. Gdy obudziłam się , ktoś pukał do drzwi.
- Kto to? - zapytałam.
- To ja , Piotrek , mogę wejść chodź na chwilę ? Proszę , chcę pogadać.
Nie wiem , o czym z nim mam gadać , ale pomyślałam , że go wpuszczę , do środka.Zawsze można spróbować.
Otworzyłam drzwi.Pomogłam mu w chodzeniu (noga zwichnięta!)  Usiedliśmy na kanapie. Ziewnęłam .
- Spałaś?
- A jakoś tak wyszło. - uśmiechnęłam się - o czym chcesz rozmawiać? - zapytałam .
Odetchnął głęboko.
- Zerwałem z Evelin jakieś dziesięć minut temu. Poszła razem z Julie gdzieś. Nie mam pojęcia po co.
- No wiesz dziewczyńskie sprawy. - uśmiechnęłam się. - dla mnie wasz związek od początku był bezsensowny.
- Dla mnie on od dłuższego czasu był dziwny. Jakoś nie czułem się spokojny w nim. No ale cóż , było minęło.
- To po co w ogóle tu jechałeś? - zdziwiłam się
- Myślałem , że może jeszcze zaikrzy. No ale nic z tego. Żadnych fajerwerków, rozumiesz?
- Chyba. Nie mam dużego doświadczenia.
Przez chwilę milczeliśmy. Aż Piotrek się odezwał
- Jak tam twój sen ? Tęsknisz za kimś?
- Trochę , ale to nieważne ,nie powinnam o nim myśleć.On na to nie zasługuję. . - łzy płynęły mi po policzkach.
Otarł moje łzy i poczułam dziwne dreszcze.
- To nie płacz. Jeśli nie jest tego wart.
Przytuliłam się do niego i poczułam się lepiej. Wypłakałam się w jego ramię.
-Piotrek , dziękuje ci za wszystko. Ta rozmowa była dla mnie ważna.
Nie zdążył nic odpowiedzieć , bo zaczęłam się do niego przybliżać. Nasze wargi były już bardzo blisko siebie, tak że połączyły się w piękny pocałunek. Przytrzymał mnie w tali , odwzajemniając pocałunek. Odsunęłam się .
- Nie było fajerwerków - powiedziałam - przykro mi , nic z tego nie będzie.
- Zostaniemy chociaż przyjaciółmi ? - zapytał z nadzieją w głosie.
- Tak , pod warunkiem że a) nie będziesz się do mnie dobierał b) nie pocałujesz mnie już nigdy w życiu c) nie zbliżaj się teraz do Eveln
- Dobra zgadzam się na te warunki. - uśmiechnął się  - aż tak źle całuję ? - zapytał jeszcze
- Nie mówię , że źle , ale nie było tych iskierków , czy czegoś tam. Całuj inne dziewczyny . - dałam mu kuksańca.
- To ja już pójdę.
- Pomóc ci?
- Nie , dam sobie radę.
Wyszedł z pokoju , a ja znowu położyłam się . Dopiero 19 , a ja planowałam się wyspać , żeby jutro bardzo wcześnie wstać. Usłyszałam jeszcze krzyki Evelin . A potem zasnęłam.
********

Olek 

Nastał ranek .Obudziłem się , bo i tak nie mogłem zasnąć. Moja mama niedługo przyjedzie . Przygotuje jej coś do jedzenia . Uwielbiam gotować. To jedna z moich pasji. Dziś zrobię moją słynną pizzę. Robi się ją bardzo , lecz nie mogę zdradzić jak i z czego , bo to moja tajemnica. Znalazłem potrzebne składniki i w mgieniu oka była już gotowa. Wstawiłem ją do pieca i czekałem na przyjazd mamy. Mówiłem już , że uwielbia gdy coś jej ugotuje ? A w szczególności pizze.
Przywitałem się z mamą i poszliśmy do kuchni zjeść. Bardzo się cieszyła. Tęskniłem już za nią. 
Przez tą chwilę , poczułem się szczęśliwy . Ale to było zmylne ,bo musiałem ją o coś zapytać. Za dwie godziny mam przecież spotkanie. 
- Mamo , za dwie godziny wychodzę , nie wiem o której przyjdę. 
- Dobrze , tylko nie za późno , bo będę się martwić. - uśmiechnęła się - powiedz mi , czy to chodzi o jakąś dziewczynę ? 
- Nie , to znaczy tak w pewnym sensie - to może być dobra wymówka , wtedy się nie zorientuje - pomyślałem.
- To dobrze. Miłej zabawy. Poszła na górę , zapewnie wyspać się po podróży. Zrobiłem sobie krótki spacer po osiedlu , ale zorientowałem , że już muszę iść w nasze miejsce. 
Gdy przyszłem "koledzy" już na mnie czekali. 
- Eeee Olek wczoraj była niezła impra u ciebie . I co przemyślałeś sobie wszystko co nie ? - zapytał
- Takk , już jest OK. - usiadłem obok nich i wziąłem od nich trochę hery. 
Wciąż pamiętałem jak to się robi . I wciąż to mi się podobało. Z czasem szło nam coraz lepiej i szybciej . Nie wiedziałem ,gdzie jestemByłem tam , gdzie czułem się szczęśliwy.

czwartek, 25 grudnia 2014

23. Ferie w górach

Elena

Wszyscy już się obudzili. Mama Julie powiedziała , że niedługo będziemy na miejscu. Ucieszyło mnie to. W końcu będę mogła coś pożytecznego zrobić. Wszystko mnie boli od tego spania w busie.

Olek

I kolejny dzień . Ciekawe , kiedy po mnie przyjdą. Mieli być za pięć minut. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Zszedłem na dół. Otworzyłem drzwi .Czekał tam na mnie Wojtek.
- Siema stary , to co idziesz dzisiaj też ? Co ja gadam i tak byś musiał przyjść ! - poklepał mnie po plecach
- Taa , pewnie. A gdzie jest Gracjan?- zapytałem
- Zabawia się z jakąś laską , nie ma dziś czasu wyjść. To pójdziemy we dwójkę , co nie?
- Tak , zamknę dom i możemy iść.
- Jest twoja matka w domu? - zapytał w progu drzwi.
- Nie , a czemu pytasz - zapytałem przerażony , co on planuje .
- Może urządzimy dzisiaj imprezkę u ciebie ? Co ty na to ? Przyprowadzę jakieś fajne panienki ze sobą , dużo wódki i dobrego towaru . Będzie ekstra !
Miałem z tym skończyć , to nie może się znowu zacząć. Co ja narobiłem. Będę musiał się zgodzić. A jutro moja mama przyjeżdża. Jak by to widziała , to by się chyba załamała. A było tak dobrze.
 - W sumie , to możemy zrobić. - odparłem i w końcu zamknąłem te cholerne drwi.
Dotarliśmy w nasze miejsce . Wojtek od razu wyciągnął z kieszeni marihuanę i dał mi trochę.
Spróbowałem odmówić. Raz się żyję.
- Wiesz co , jednak nie mam dzisiaj ochoty.
Od razu rozgniewał się i złapał mnie za nadgarstki.
- Wiesz co ty wtedy zrobiłeś ? Wrobiłeś nas i jeszcze nie płaciłeś nam wtedy za towar . Ani grosza od ciebie nie wziąłem. Będziesz jarał tyle ile ci dam i nie ma ,że nie chcesz. Będziesz w to wplątany razem ze mną i Gracjanem aż do samego końca. I nie zrobisz już nam tego numeru. Chciałem po dobroci jak dawny kumpel z kumplem , ale ty chyba tego nie chcesz!
- Ale ja nie chciałem nigdy jarać , to wyszło z głupoty . Żałuję ,że do was dołączyłem! Żałuję tego tak bardzo , że nawet nie wiesz jak!
I wtedy widziałem tylko jak dostaję z pięści . Potem była tylko ciemność.

**********

Elena

Zdążyliśmy się już rozpakować. Okazało się , że wszyscy jesteśmy w tym samym pokoju , oprócz rodziców Julie . Są trzy łóżka , jedno dwuosobowe i dwa jednoosobowe. Super.
Zjedliśmy śniadanie i poszliśmy nauczyć się jazdy na nartach. Pomyślałam , że to może być świetna zabawa , trochę rozrywki zawsze się przyda. 
- Chodź Elena , idziemy wypożyczyć narty. 
- Okej już idę. 
Poszukałam nart w moim rozmiarze i próbowałam je ubrać. Na szczęście taki facet do mnie podszedł i pomógł mi w tym. 
- Hej , Julie poczekaj za mną!- próbowałam iść w tym czymś , lecz było to bardzo trudne. 
- Okej. 
Podeszłam do niej i wzięłyśmy się za rękę , aby zachować równowagę. 
- Wiesz co , nie wiedziałam , że to takie trudne - powiedziałam. 
- Ja też nigdy nie próbowałam. Ale przez ten czas na pewno się nauczymy - uśmiechnęła się i ruszyła tak szybko , że nie mogłam nadążyć. 
Potem podszedł do nas ten sam facet , co pomógł mi założyć narty. Wydawał się naprawdę miły. Szkoda  , że jest taki stary. Podczas nauki , o dziwo szło mi naprawdę dobrze. Zresztą Julie też nieźle poszło.
Nagle dołączyła do nas Evelin , a wraz z nią Piotrek. 
- I jak wam idzie dziewczyny?-zapytał 
- Ekstra.. - odparłam
- W takim razie , kto pierwszy zjedzie na dół wygrywa! 
- Okej , zaczynamy !- krzyknęła Evelin
Ruszyliśmy w stronę wyciągu . Nie wiedziałam jak mam się do tego zabrać , ale udało mi się. Chyba byłam pierwsza. Byłam już na szczycie. Nagle ogarnął mnie lęk. Nie wiedziałam co zrobić. Tu było tak wysoko. Postanowiłam zrobić tak jak na lekcjach jazdy. 
Zjechałam w dół i było naprawdę super. Poczułam wiatr we włosach i poczułam jakby wszystkie myśli wyparowały z mojej głowy. Czuję się w nartach jak ryba w wodzie. Ominęłam błyskawicznie wszystkie przeszkody i zanim się rozejrzałam , byłam już na dole. 
Wypatrywałam  kogoś znajomego , lecz nikogo nie znalazłam. Jestem pierwsza !!O tak , i co ty na to Piotrek , kto jest najlepszy ? Skakałam z radości i wymachiwałam śniegiem , dopiero później zauważyłam , że ludzie patrzą na mnie jak na wariatkę. Co mnie to obchodzi. Ważne , że w końcu czuję się szczęśliwa.
Usiadłam na śniegu i czekałam jak reszta zjedzie na dół.
Po paru minutach zjechały Evelin i Julie.
- Gdzie Piotrek? Myślałam , że już tu jest. - zapytała zmartwiona Evelin.
- A co mnie to obchodzi? Ważne , że byłam pierwsza !!!
- Co mnie to obchodzi ... gdzie Piotrek? Może źle skręcił.
Julie usiadła obok mnie , zmęczona i całkowicie wyczerpana, a Evelin poszła zadzwonić po Piotrka.

************
Olek

No i na co mi to  było?  Przecież wiedziałem , że tak to się skończy . Byłem głupi . Jeszcze w dodatku zostawił mnie tu na pastwę losu . Chciałem sprawdzić , która jest godzina , ale okazało się , że mojego telefonu nie ma w kieszeni. Podobnie jak kluczy od mieszkania i pieniędzy. Okradł mnie. Muszę jak najszybciej dostać się do domu , bo robi się późno. Ledwo co mogę chodzić , bo nadal czuję się nieprzytomny. Gdyby tylko Elena tu była....

Elena

Gdzie się podział ten debil Piotrek ? Evelin dzwoni do niego od godziny , a on nie daje znaku życia. Albo sobie żartuje , albo naprawdę coś mu się stało...
- Ej dziewczyny może pójdziemy go poszukać ? - zapytałam .
Zerknęły na mnie zdziwione.
- Elena , nie sądziłam , że tak się o niego martwisz. - zaczęła Evelin
- Myślałam , że on ci się już nie podoba , a jednak widzę , że coś do niego czujesz! - powiedziała jak zawsze szczęśliwa Julie. Evelin to się nie spodobało. Postanowiłam się obronić. Przecież t onie tak....
- To nie prawda Julie , nie pleć głupstw. Po prostu myślę , że coś mu się mogło stać. To wszystko . Lepiej chodźcie za mną , poszukamy go. I nic już nie mówcie , proszę.
Wzruszyły ramionami i ruszyły za mną . Wjechałyśmy wyciągiem na samą górę i zjechałyśmy. Zauważyłam , że radzę sobie na nartach lepiej od nich. Poczułam się dumna i podniosłam głowę do góry oraz zamknęłam oczy.
Akurat w tym momencie , coś stanęło mi na przeszkodzie. Nie widziałam co to jest. Nie zdążyłam wyhamować i przewróciłam się . Otworzyłam oczy i strasznie bolała mnie ręka. Okazało się , że niedaleko mnie leżał Piotrek .
- Czy ty sobie robisz jakieś żarty? Mogłam sobie coś zrobić! - nakrzyczałam na niego i znowu poczułam przeszywający ból w prawej ręce
- Uwierz mi to nie było specjalnie , sam przewróciłem się i leżę tu od godziny. Nawet "moja dziewczyna" mnie nie szukała.
- Jak to nie? Przecież od godziny dzwoniła do ciebie , a ty nie odbierałeś - w końcu wstałam z tego zimnego śniegu
- Bo zgubiłem telefon , wypadł mi gdzieś ! A powiedz mi kto wpadł na pomysł , żeby mnie szukać ? Na pewno nie Evelin !
- To JA o tym pomyślałam , ktoś musiał ! Martwiłam się o ciebie , myślałam , że coś sobie zrobiłeś ! Czemu nie wstajesz?- zapytałam rozwścieczona
- Bo mam złamaną nogę , wykręciła mi się jak upadłem. A tak poza tym , to dziękuje , że o mnie pomyślałaś , aha i przepraszam za to co działo się w domu Julie. To nie miało tak być.
- I tak już ci nigdy nie wybaczę. O zobacz dziewczyny już jadą!
Pomachałam im , żeby się zatrzymały. Udało im się. Wytłumaczyłam im co się stało. Zanim się obejrzałam Evelin już była przy Piotrku. Julie zadzwoniła po rodziców , aby zawieźli Piotrka do szpitala.

********
Olek

Dotarłem już do domu. Było już chyba po imprezie. Klucze zostały w drzwiach , a telefon leżał na stole. Jednak nie jest taki głupi na jakiego wygląda. Zostawił mi wiadomość. 
"Jutro znowu się spotykamy. Spotkajmy się tam gdzie zawsze o 17.Jak nie przyjdziesz to znowu pożałujesz "
Świetnie. Dzisiaj mi odpuścił , ale muszę posprzątać ten bałagan. 
Do północy sprzątałem . Jutro przyjeżdża moja mama . Ona też nie może się o tym dowiedzieć. Nikt nie może. Muszę sobie poradzić z tym sam. 

poniedziałek, 22 grudnia 2014

22.Początek ferii

Elena
I pomyśleć , że dzisiaj już są walentynki. Od tamtego pobytu u Olka , już z nim nie rozmawiałam. Ostatnio rzadko widziałam go też w szkole . Martwi mnie to , ale nie chce się go o nic pytać , bo znowu na mnie nawrzeszczy i tyle. Niech robi to , co uważa za słuszne. Nie muszę się wcale wtrącać. Choć w głębi duszy bardo mi na tym zależy.
Dzisiaj poczta walentynkowa rozdaje kartki od innych. Nie mam ochoty na takie zabawy. Rzygać mi się od tego chce. Zresztą Julie  też mnie rozumie. Zerwała ze swoim chłopakiem. Zrobiła to , bo nie odzywał się do niej i podobno miał kogoś innego. To przykre.
Zresztą niedługo koniec pierwszego semestru , a moje oceny nie są najlepsze. Jedyna piątka z matmy i religii , tak to same czwórki i trójki. Nawet z wf-u nie mam dobrej oceny , bo nie chciało mi się ćwiczyć. Moja mam nie będzie dumna , zawsze wiele ode mnie wymagała.
- Elena , idziesz? - zapytała Evelin
- Gdzie?
- No jak to gdzie? Odebrać pocztę walentynkową!
- Nie , dzięki - odpowiedziałam - jakoś nie sądzę , żeby ktoś mi wysłał cokolwiek.
- Jak coś będzie , to ci przekaże , pa!
- Pa!
Wyszłam wraz z Julie ze szkoły , ponieważ kończyły się teraz nasze lekcje. Za trzy dni ferie , więc jakoś przeżyję.
- I co nadal się nie odzywa? - zagadnęła przyjaciółka
- Tak , żadnego znaku życia. Ale już się tym nie przejmuje. - usiadłam na ławce
- No jak tam chcesz . Ja bym się martwiła na twoim miejscu.
Po pięciu minutach ciszy przyszła Evelin.
- Ej , Elena , ale masz branie! 2 kartki walentynkowe!!!
- Jak to? To niemożliwe.
- A jednak, zobacz. - wyciągnęła z torby 2 kartki dla mnie . Jedna była naprawdę cudowna , a ta druga przeciętna. Pomyślałam , że wiem od kogo może być i zaczęłam się ekscytować. Wzięłam je szybko od niej i zaczęłam czytać.
"Dla Eleny , cudownej dziewczyny , która zainteresowała mnie ze względu na jej wiedzę matematyczną. Takiej dziewczyny ze świecą szukać. ( romantyczny wierszyk)  " - omg , to od jakiegoś kujona z naszej klasy , aż mnie zemdliło.
- No przeczytaj ! - wychylała głowę w moją stronę Evelin
- Sama se przeczytaj , ja drugi raz nie dam rady . - podałam jej kartkę.
Teraz otworzyłam tą kartkę najpiękniejszą jaką w życiu widziałam.
"Eleno , przepraszam , że tak robię , ale nie mam wyjścia.Robię to dla twojego dobra. " - i tylko tyle? tylko tyle ma mi do powiedzenia ? Zerwał naszą przyjaźń ze względu na moje dobro? O co mu chodzi? Ja już naprawdę nie rozumiem facetów. Poczułam jak moje oczy zwilgotniały
- Od kogo to? - zapytała Julie - znowu od jakiegoś kujona z naszej klasy? Hahaha
- Taaak , lepiej wam nie pokaże tego , bo jeszcze się  przewrócicie , zaraz to wyrzucę do śmieci - uśmiechnęłam się.
- Dobra , jak chcesz. To pa Elena , do jutra . - powiedziały chórem
- Tak , pa .
Postanowiłam przejść obok jego domu i napisać mu też krótki liścik .
"O co ci chodzi? Nie rozumiem cię . Myślałam , że nasza przyjaźń jest dla ciebie ważna"
Położyłam na wycieraczce i zadzwoniłam do drzwi. Uciekłam. Ale z chodnika kątem oka zauważyłam jak wyszedł i przeczytał liścik.

Olek

Usłyszałem dzwonek , więc zszedłem na dół . Nikogo nie zauważyłem , ale jakaś kartka leżała na mojej wycieraczce. Przeczytałem .
"O co ci chodzi? Nie rozumiem cię . Myślałam , że nasza przyjaźń jest dla ciebie ważna"
Czyli już przeczytała. Czuje się zawiedziona. Nie dziwię się jej wcale.
Co powinienem zrobić? Nie mogę nic już zrobić. Czemu w ogóle musiałem ją poznać? To był zwykły przypadek , nic więcej. Muszę z tym skończyć.Tylko jak?
*********

Elena 

Następnego dnia rano o 7.00 budzi mnie dzwonek do drzwi. Zbiegłam na dół . Nikogo nie widziałam. Na wycieraczce znalazłam liścik. 
" Eleno, to nie miało tak się potoczyć. Musisz o mnie zapomnieć jak najszybciej "
Mam zamiar to zrobić. Tylko nie wiem , czy to mi się uda. 
W szkole opowiedziałam przyjaciółkom co się ostatnio stało. Nie wiedziały co mają o tym myśleć. Zresztą ja myślę tak samo. 

********
Nareszcie zaczęły się ferie. Julie spytała się nas , czy chciałybyśmy pojechać z nią na całe ferie w góry , gdzie jej rodzice mają wynajęty już od dawna domek . Evelin od razu się zgodziła. Spytałam się Julie , czy musimy za coś zapłacić. Powiedziała , że tam jest wszystko za darmo. Więc zgodziłam się , wolę to niż spędzanie ferii z moja wspaniałą rodzinką. Ciekawa jestem czy moja mama się zgodzi. 
Przyszłam do domu i postanowiłam od razu się spytać.
- Mamo , możemy pogadać ? 
- Tak , oczywiście. 
Usiadłyśmy na kanapie w salonie. Od razu zaczęłam : 
- Mamo , czy mogę pojechać z przyjaciółkami i rodzicami jednej z przyjaciółek na ferie w góry ? Proszę , proszę , proszę !!!! Tylko tego bardzo bym chciała. 
Moja mama spojrzała na mnie zaskoczona :
- No nie wiem , czy to dobry pomysł .
- Dlaczego tak sądzisz? - zapytałam grzecznie , bo nie chciałam , żeby doszło do kłótni
- Bo martwię się , że może coś ci się wydarzyć w tych górach. Martwię się o ciebie. Nie powinnaś jechać. 
- Ta jasne , martwi się - pomyślałam - Ale ja nie chce chodzić po górach , tylko jeździć na nartach , łyżwach i tak dalej. Będę grzeczna. Jak chcesz to możesz pogadać z rodzicami Julie , oni cię zapewnią , że to wszystko jest bezpieczne. 
- No dobrze , zgadzam się. Ale nie podobają mi się twoje oceny. 
Zdziwiłam się 
- Skąd wiesz o ocenach ?
- Wszystko jest na e-dzienniku , kochanie. To naprawdę przydatne. 
Zapomniałam o tym,że rodzice teraz wiedzą o naszych ocenach. 
- Poprawię się mamo w następnym semestrze, obiecuję. 
- No mam nadzieję , dobra idę robić obiad. 
Poszłam do mojego pokoju,. Szybko zadzwoniłam do dziewczyn i powiedziałam im , że mogę jechać. Ucieszyły sie z tego powodu. Nagle Evelin zapytała się Julie 
- Ej , a Piotrek mógłby z nami pojechać?
Coooo? On? Nie może zepsuć mi moich ferii. A tak się cieszyłam.
- Pewnie tak , moi rodzice na wszystko się zgadzają. A ty co o tym myślisz Elena? 
- Taa , super...
- Nie masz nic przeciwko ?
- Nie , no co ty... Będziemy się świetnie bawić - starałam się zabrzmieć przekonująco. 
- To super !!! - ucieszyła się Julie - to jutro wieczorem u mnie ? Wyjedziemy tak o 21 , żeby o 9 być na miejscu . 
Potwierdziłam to , że przyjdę  i poszłam na dół zjeść obiad. Mój świat jest skończony. 
Potem do wieczora czytałam książkę. 

*********
Następnego dnia aż do wieczora pakowałam walizkę. Starałam się niczego nie zapomnieć. Nadal dziwię się , że mama mnie puściła. No cóż chyba miała humor wtedy , więc miałam szczęście.
Przyszłam pod dom Julie , nikogo nie było , więc postanowiłam wejść do środka. Drzwi były otwarte. 
- Dzień dobry ! - przywitałam się 
- Cześć , wejdź rozgość się - powitała mnie mama Julie. Są bardzo do siebie podobne. - Julie zaraz zejdzie na dół , jeszcze się kąpie. Zostawiła to na ostatnią , chwilę , bo wcześniej się pakowała . Hahha , widać ,że to moja córka. 
- To ja poczekam w salonie - odpowiedziałam. 
- Dobrze , czeka tam już jakiś chłopak , chyba Piotrek jak się nie mylę ... a ty jak masz na imię ? 
- Elena
- A no tak ! To potowarzysz mu trochę. 
- Tak , już idę. 
Walizkę i kurtkę zostawiłam na korytarzu i weszłam do salonu . Piotrek spojrzał się na mnie , pewnie myślał , że to Evelin już przyszła. 
Usiadłam w fotelu , nie miałam ochoty siadać obok niego na sofie. Nie miałam zamiaru z nim rozmawiać. 
- Hej , Elena . 
Spojrzałam tylko na niego i szybko odwróciłam wzrok . Jak on mógł mi się podobać ? Nie rozumiem samej siebie. 
- Nie przywitasz się ? - uśmiechnął się do mnie ukradkiem . 
- Cześć 
- Oh , ale mi miło teraz. Jednak się do mnie odzywasz. 
- Nieprawda. Już nic do ciebie nie powiem. 
Przybliżył się coraz bliżej albo mi się wydawało. Skuliłam się w fotelu jak kłębek włóczki. 
- I co taka ładna dziewczyna jak ty nie ma chłopaka ? Jak to możliwe ? Tyle stracić? Niech nikt nie popełnia takich błędów jak ja. No chyba , że mogę go jeszcze naprawić. Jak myślisz?
- Nie mów tak, jesteś chłopakiem Evelin. - jednak mu odpowiedziałam.
- Ona nic dla mnie nie znaczy. Teraz to widzę , że ty jesteś tą jedyną. - siedział już na brzegu fotela i wydawałoby się , że się od niego nie uwolnię. 
- Odsuń się ode mnie . - popchnęłam go , lecz on się nawet nie poruszył. 
- Nigdzie nie pójdę. - już wyciągał swoje brudne łapska w moją stronę.
- Zostaw mnie w spokoju !!!! - tym razem popchnęłam go tak , że wylądował na sofie , a ja mogłam uciec. Nie wiedziałam gdzie biec , więc liczyłam na to , że Julie skończyła się myć i jest na górze . 
- Julie , gdzie jesteś? - zapytałam
- W pokoju, chodź !
Weszłam do pokoju , zamykając za sobą drzwi. 
- Nie wiem , czy wszystko spakowałam ... 
Usiadłam na łóżku i powiedziałam 
- Myślałam , że zginę tam w salonie . Na szczęście uciekłam. 
- A co mój pies cię gonił ? Myślałam , że jest w sypialni u rodziców. 
- Nie chodzi o psa , tylko o tego debila Piotrka.
- Co z nim ? A jest Evelin?
- No właśnie jeszcze jej nie ma! A ja tam byłam z nim sama !
- No i co z tego ? Jamam tu ważniejsze sprawy .... 
- On wygadywał jakieś bzdury , że mnie kocha i że nie kocha Evelin i chciał się do mnie dobierać ? 
Julie zaczęła trząść się ze śmiechu : 
-Przecież to realnie niemożliwe , jesteś pewna , że nie zasnęłąs tam i nie przyśniło ci się to ?
- Nie, i to wcale nie jest śmieszne. 
- Taaak , wcale nie jest . Hahaha 
 Usłyszały dzwonek do drzwi . 
- To Evelin idę z nią pogadać . - powiedziałam
- Tylko nie mów jej tego , uzna cię za wariatkę . 
- Nie mam zamiaru jej tego mówić. 
I zeszłam na dół . Piotrek i Evelin już zaczęli się całować. Nie no nie wierzę. 

***********

Nareszcie wyjechaliśmy. Jechaliśmy mini-busem rodziców Julie. Ja siedziałam z nią , a "zakochańce" oczywiście razem. Myślałam , że nie wytrzymam tej podróży , ale po dwóch godzinach zasnęłam i obudziłam się rano. Wszyscy spali oprócz kierowcy . Nie miałam się do kogo odezwać , więc rozmyślałam sobie w głowie. Chyba nietrudno się domyślić o kim..... 

**********

Olek 

Chciałem pogadać z nią twarzą w twarz. Postanowiłem do niej po prostu pójść . Mam nadzieję , że nigdzie nie wyjechała. Zauważyłem samochód , więc jej rodzice są. Oby ona też. 
Zadzwoniłem dzwonkiem do drzwi. Na początku nikt nie odebrał. Chciałem już iść , ale nagle otworzyła jej mama. 
- Nie ma Eleny w domu - powiedziała pośpiesznie - wyjechała w góry 
- Dzień dobry , a więc niech pani jej przekaże ,że byłem , dobrze? 
- Oczywiście , do widzenia. 
- Do widze... - nie skończyłem , bo już zatrzasnęła drzwi - chyba mnie nie lubi - pomyślałem.
No cóż miałem dobre chęci. Ale nie udało się.

********

Jak przeczytałaś to napisz komentarz czy się podobało , proszę :))))))




sobota, 20 grudnia 2014

21. Tajemnica Olka

Elena

Gdy doszłam do szkoły moje przyjaciółki już na mnie czekały. Wysłałam im SMS-a ,że idę dzisiaj do szkoły.
Po drodze płakałam , nie wiedząc co ze sobą zrobić. Jak moja mama może być taka okrutna? Czy ja jestem aż taka zła? Mogła mieć gorsze dziecko.
Przywitałam się z dziewczynami i spytałam co tam u nich . Oczywiście Evelin miała bardzo dużo do opowiedzenia o sobie i Piotrku. Już wzbierało mi się na wymioty.
- I wiesz , byliśmy w kinie, było cudownie , całowaliśmy się i w ogóle , jestem ciekawa kiedy jeszcze raz się gdzieś wybierzemy.
Na szczęście Julie się odezwała. Dziękuje ci! , już nie wytrzymywałam , bo tak naprawdę myślę o Piotrku , nawet po tym co mi zrobił.
- A ja nić w sumie nie robiłam , bo czekałam aż mój chłopak w końcu m odpisał , ale on ma mnie gdzieś! I też było wspaniale.
-Przykro mi - powiedziałam , bo zauważyłam jak zbierają się jej łzy w oczach. Przytuliłam się do niej , to choć trochę pomaga.
W tym momencie zadzwonił dzwonek na pierwszą lekcję  - matmę.
*********

Olek

Jestem ciekaw co się potem wydarzyło u Eleny w domu. Mam nadzieję , że poszło gładko. Oby.
 Może spotkamy się na przerwie. Nie. Nie mogę o niej myśleć. Nie mogę być z nią w jakiś sposób związany. Nie mogę narazić ją na niebezpieczeństwo. Za bardzo mi na niej zależy.
*******

Elena

Lekcje dobiegają końca , za 15 minut ostatnia lekcja. Nie wiem jakim cudem ale piątka ze sprawdzianu z matmy zawsze się przyda i czwórka z chemii. Chociaż nawet nie mam komu się tym pochwalić.
- To , dziewczyny co robimy po szkole ? - zapytała Julie
- Nie wiem - odparła Evelin , myśląca pewnie o tym , co może robić dzisiaj z Piotrkiem.
- Ja nie mam na nic dzisiaj ochoty . Posiedzę sobie w domu i poczytam książkę , ale możemy dzisiaj posiedzieć na skypie i gadać. Mam wam dużo do opowiedzenia , a w szkole nie mam tyle czasu , żeby spokojnie porozmawiać i , żeby nikt nas nie usłyszał.
Zgodziły się ze mną i postanowiłyśmy teraz pochodzić po korytarzu.
- No Elena , a może jednak coś nam już powiesz. Kiedy w ogóle wyszłaś ze szpitala i czemu dzisiaj jesteś już w szkole? - zagadnęła Julie.
Nie byłam przekonana , czy powiedzieć to teraz. Ale zdecydowałam się zaryzykować. I opowiedziałam jej wszystko.
- Wow , Elena zazdroszczę Ci . Ten Olek to jednak jest dla ciebie kimś ważnym .Gdyby mój chłopak COKOLWIEK dla mnie zrobił , to bym skakała z radości.
- Nie zapominaj o tym, że to nie mój chłopaki nigdy nim nie będzie. Nie pozwolę się znowu oszukać.
- Przecież on by cię nie oszukał - wtrąciła się Evelin
- A skąd ta pewność ? - zapytałam.
Wzruszyła ramionami.
- Tak mi się wydaje , że jeśli ratuje cię z każdej beznadziejnej sytuacji i przejmuje się twoim zdrowiem , to chyba musi coś czuć do ciebie. Tak się bezinteresownie nie robi...
Zamyśliłam się . Jeśli by tak na to spojrzeć .... Ale nie! Nie mogę nawet tak myśleć.
- Może i masz rację . Ale nie gadajmy już o tym. - powiedziałam.
- Okej , jak chcesz -odpowiedziały chórem.
Poszłyśmy na wyższe piętro i zobaczyłyśmy Olka. Zauważył nas i wyglądał tak jakby się wystraszył .Przeszłam obok niego :
- Hej Olek! - przywitałam się z nim , a on spojrzał na mnie jakimś zmieszanym wzrokiem i powiedział tylko :
- Cześć ....
Potem uciekł ukradkiem gdzieś z plecakiem. Nie wiedziałam o co mu chodzi. Przecież rano zachowywał się normalnie.
- Ej Elena co jest z Olkiem , nie uważasz , że trochę dziwnie się zachowuje ? - zapytała Julie
- Wydaje mi się , że coś z nim nie tak. - powiedziała Evelin
To naprawdę niepokojące.- pomyślałam.
- Nie wiem , o co mu chodzi.Ale wiem co dzisiaj będę robić. Chodźmy na lekcję , bo już zadzwonił dzwonek.
Ruszyłyśmy w stronę naszej sali. Dobrze , że teraz informatyka , bo na innej lekcji nie zdołałabym nic zrobić.

*********

Olek

Poszedłem do domu . Po dwugodzinnym snu oprzytomniałem. Dobrze zrobiłem , że uciekłem stamtąd. Nauczyciele by się zorientowali , że znowu zacząłem i pewnie wyrzuciliby mnie ze szkoły. Jak mogłem być taki głupi i pomyśleć przez chwilę , że "oni" mogli zapomnieć o mnie. Nigdy nie zapomną i kiedyś zemszczą się na mnie. Już dzisiaj dorwali mnie. Wiedziałem , że kiedyś wrócą.
Ale nie wiedziałem , że stanie się to tak szybko....
Chciałem jeszcze nacieszyć się normalnym życiem.
Nagle usłyszałem jak mnie ktoś woła. Mama? Bo bo któż inny...

*******
Elena

Gdy byłam w domu , szybko przebrałam się , zostawiłam plecak i wybiegłam z domu. Kierowałam się w stronę domu Olka. Jego dom wyglądał naprawdę porządnie. Nie za duży , ale wyglądem zachęca , aby wejść do środka. Jego mama chyba lubi zajmować się ogrodem. Takich zadbanych kwiatków , nawet u mojej babci na działce nie widziałam. Wcześniej tak się nie przyglądałam z bliska. Mam nadzieję , że jest w domu , bo jak nie to go udupię. Dzwonie tym dzwonkiem , ale nikt mi nie otwiera. Już odchodziłam od zmysłów , ale stwierdziłam , że spróbuje po prostu otworzyć te cholerne drzwi. Okazało się , że były otwarte. 
- Olek , jesteś w domu ???!!!
Weszłam do salonu ,kuchni i nie wiedziałam gdzie on może być. 
- Ty debilu , jesteś tu czy nie ?! Jak mogłeś zostawić otwarte drzwi!Mogli cię okraść , a ty masz to gdzieś. 
Nagle patrze , a za mną stoi Olek w potarganych włosach i wyglądu tysiącu nieszczęść. 
- Elena? Co ty robisz w moim domu?
W ogóle nie panowałam nad emocjami .
- Jak to co ja tu robię? Drzwi otwarte , każdy mógł sobie tu wejść ! 
- Ale po co przyszłaś ? - stał w przejściu opierając się o ścianę , wciąż zaspany. 
- Przyszłam spytać jak się czujesz , bo jakoś dziwnie się zachowywałeś w szkole i nie wiedziałam co się z  tobą dzieje ! Czemu uciekłeś ze szkoły  Powiesz mi , czy będziesz się tak gapił ? 
- Po prostu źle się czuję , to nic takiego. Idź do domu. Niepotrzebnie się martwiłaś. 
Zaczerwieniłam się.
- Wcale się nie martwiłam! Po prostu byłam ciekawa... 
- Dobra skończ już to i nie krzycz ,bo głowa mnie boli. Idź już proszę .
- A od czego tak cię boli ? Może masz temperaturę. 
Podeszłam do niego gwałtownie i sprawdziłam czy ma gorące czoło. 
- Zostaw mnie ! Nic mi nie jest. Idź już sobie! - zaczął na mnie krzyczeć. 
Nie no tego już nie wytrzymam , nie chcę mojej pomocy , to niech się męczy sam w domu ! Łaski mu robić nie będę. 
- W takim razie idę sobie ! Już nigdy nie będę się o ciebie martwić , zapamiętaj to sobie!
Wybiegłam stamtąd , chociaż chciałam mu powiedzieć jeszcze wiele rzeczy. 
Ale i tak zrobiło mi się bardzo przykro i zaczęłam płakać. Jak on tak może się zachowywać , po tym co jeszcze niedawno dla mnie robił? Dupek. 
Później wierzyłam się moim przyjaciółkom w rozmowie na skypie. Gotowały się w nas negatywne emocje. 

*******
Olek

Jestem idiotą. Ale co innego mogłem zrobić? Nie mogłem wyznać jej prawdy.