Translate

czwartek, 19 lutego 2015

34.Kłamstwo ma krótkie nogi

Olek

Obudziłem się o ok. 7.
Spojrzałem na Elenę , która leżała tuż obok mnie. Jeszcze spała. Uśmiechnęła się przez sen.
To wyglądało naprawdę uroczo.  Ogólnie ujmując , gdy śpi jest cudowna i taka bezbronna. Nic nie mówi , nie może na mnie krzyczeć , ani przezywać. Jej lekko pofalowane włosy opadały na twarz .
Przytuliła się do mnie . Lecz nadal spała.
Pomyśleć , że leżę tutaj z wspaniała dziewczyną , którą lada dzień zranię. Teraz razem jesteśmy obok siebie , całkiem nieświadomi , co przyniesie nam jutro . Dzisiaj jest wspaniale , ale jutro może być coraz gorzej. Pogłaskałem ją czule po głowie. Niech sobie poleży , a ja tymczasem udam się do toalety.
Wyrwałem się z jej uścisku. Wstałem. Ubrałem koszulkę.
Gdy byłem tuż przy drzwiach łazienki , okazało się , że pali się światło. To pewnie Nikodem - pomyślałem - wyrzuca z siebie resztki z wczoraj. Zapukałem do drzwi. Nie odpowiedział .
- Jesteś tam ? - zapytałem , ale nikt się nie odezwał.
Postanowiłem wejść do środka. Może coś mu się stało ?
Nie mogę w to uwierzyć.
Musiał zemdleć i uderzyć się o umywalkę , bo leci mu krew z głowy.
To straszne.
I dzieje się to w moim domu.
Teraz wiem tylko to , że muszę zadzwonić po pogotowie.

Elena

Obudziłam się i otworzyłam oczy.
- Mmm..gdzie ja jestem?
Zastanowiłam się przez chwilę , a potem przypomniałam sobie , że po wczorajszej imprezie poszliśmy do Olka. Rękami szukałam go obok ciebie. Nie było go obok mnie. Pewnie wstał.
Postanowiłam też tak zrobić.
Kierowałam się w stronę kuchni po szklankę mleka. Ostatnio często po przebudzeniu tak robię.
Zimno mi w tym samym t-shircie
Niespodziewania , usłyszałam odgłos syreny karetki pogotowia. Co o tej porze robi karetka ? Jest dopiero ranek. Zauważyłam , że zatrzymała się blisko dom Olka. Co od cholery?
Wybiegłam z kuchni na korytarz.
- Co się tutaj dzieje ? - zapytałam.
Zabierali Nikodema do karetki. Olek kiwnął głową na znak , że później mi wszystko wytłumaczy.
Pobiegłam w jego stronę i przytuliłam się do niego .
- Mogę też jechać ?
- Tak , tylko ubierz coś na siebie.
Zarumieniłam się . Faktycznie miałam tylko jego bluzkę i bieliznę.
Szybko przemieściłam się do salonu. Tylko co ja mam ubrać. Nie ubiorę sukienki , bo będzie mi zimno .
Zauważyłam , że jego dresy , co nosiłam wczoraj leżą na krześle. To dobry pomysł - podpowiada mi moja podświadomość. Ubrałam jego dresy. Będzie mi w tym cieplej niż w sukience - pomyślałam.
Wyszłam z domu i zakluczyłam drzwi. On nie ma tego w zwyczaju. Ale ja mam. A , że klucze leżały na wierzchu , to już jego sprawa.

*******

Teraz byłam już w karetce. 
Zapytałam co się stało. 
Olek bardzo poważnie podszedł do tej sprawy. Nie wiem , czemu tak się przejmuje . Mam nadzieję , że nic takiego się nie stało. 
- Dokładnie to nie wiem . Z tego co mówią ratownicy , ma lekkie wstrząśnienie mózgu . Myślę , że po tym wczorajszym alkoholu , musiał zażyć jakieś narkotyki. Uwierz mi to złe połączenie. 
Pewnie poszedł do łazienki , bo chciał wyrzucić z siebie resztki z wczoraj. A potem zrobiło mu się słabo i uderzył się o umywalkę. Na pewno z wczorajszego wieczoru nic nie pamięta. 
- Świetnie , jak on mógł coś takiego zrobić ? Ale z drugiej strony , dobrze , że nie będzie pamiętał tego pocałunku. - ulżyło mi z jednej strony , a z drugiej martwię się
Olek westchnął .
- Jesteśmy na miejscu.
Wysiedliśmy z karetki i udaliśmy się za ratownikami.
Pamiętam jak byłam wtedy w szpitalu. I o tym , jak Olek poszedł ze mną do kina , a potem niósł mnie na rękach.
Ale to nie zmienia mojej opinii , że nienawidzę szpitali.

*******

Olek

Siedzimy . Znajdujemy się w szpitalnym korytarzu. 
Lekarz właśnie wyszedł . Elena gwałtownie wstała. 
- I co? Wszystko z nim w porządku ? - zapytała
- Tak , wszystko w porządku. Tak jak myśleliśmy to tylko lekkie wstrząśnienie mózgu . Za parę dni wyjdzie ze szpitala. Zadzwoniliśmy do jego ojca . Powinien niedługo tu przyjść. 
- Możemy do niego wejść ? Obudził się ? 
- Jeszcze nie. Najlepiej przyjść tu jutro. Dzisiaj może się jeszcze źle czuć.
Tak jak myślałem. Muszę chwilę porozmawiać z tym lekarzem , bo jest coś co chciałbym wiedzieć. 
Wstałem . 
- Przepraszam , mam jedno pytanie . Ale chciałbym porozmawiać na osobności.
Lekarz kiwnął głową. 
Elena zdziwiona poszła na drugi koniec korytarza. 
- O co chciałeś zapytać ?
- Czy taka reakcja mogła być spowodowana połączeniem alkoholu z narkotykami? 
Po chwili namysłu odpowiedział : 
- Raczej tak , ale nie sądzę , żeby wziął dużą dawkę . Jeśli tylko spróbował , to jego organizm musiał tak zareagować. Byliście na jakiejś imprezie ,tak ? Niech on uważa na siebie następnym razem. 
- W porządku , rozumiem. 
Spojrzałem w stronę Eleny. Czekałą zniecierpliwiona. Widziałem to w jej oczach. 
- Możesz już iść . Twoja dziewczyna się niepokoi. Uspokój ją. - uśmiechnął się. 
 - To nie moja dziewczyna , ale ma pan rację już pójdę. Przyjdziemy jutro . - pożegnałem się z nim i pognałem w jej stronę. 
- O czym rozmawialiście? - spojrzała mi głęboko w oczy. 
- O Nikodemie. Ale to nie było nic ważnego. Następnym razem przypilnuj go , żeby nic takiego głupiego nie robił. 
- Mam nadzieję , że ma nauczkę na przyszłość. 

*******

Elena

Jedziemy autobusem na nasz przystanek.
- To w sobotę jedziemy do twojej mamy? - zapytałam.
- Tak. Zadzwonię do ciebie jeszcze. 
- W porządku. 
Patrzę przez okno na tych wszystkich ludzi . Pomyśleć , że każdy człowiek ma swoje problemy. Związane z zupełnie czym innym. I całe życie trzeba z tymi problemami walczyć. 
- Już wysiadamy - powiedział Olek . 
- Mhm. 
Wysiedliśmy. 
- Odprowadzić cię ? - zapytał 
- Nie , bo moja mama się wkurzy. Muszę do niej zadzwonić. To pa. Do jutra. 
Pożegnaliśmy się . On odszedł w swoją stronę , a ja w moją.
Odebrała.
- Hej , mamo , zaraz będę w domu .
- No całe szczęście , dzwoniłam do ciebie trzy razy , a ty nie odbierałaś.
- To długa historia. W domu wszystko ci wytłumaczę
- No ja mam nadzieję ...

********
Siedzę przy stole w kuchni , a moja mama zmywa naczynia. 
- To opowiesz mi co takiego się stało ? Wiem , że nocowałaś u koleżanki. 
- Taaak  ,no i wiesz rano przyszedł do nas taki kolega. 
- Kolega? - zdziwiła się. 
- Tak kolega , potem poszedł do łazienki , bo źle się poczuł. Długo nie wychodził , no i zastanawiałyśmy się , czy coś może mu się nie stało. 
- No i co dalej ? 
- Wchodzimy do środka  a on leży nieprzytomny na podłodze. Zadzwoniłyśmy po pogotowie i pojechałyśmy z nim do szpitala. Trochę to trwało. No , ale nie mogłyśmy go tak zostawić. 
Chwila ciszy. Napiłam się soku pomarańczowego .
- Jak możesz tak kłamać ?! Myślisz , że jestem głupia , czy co ?! - rzuciła szmatą o podłogę. - Niedawno była u mnie twoja przyjaciółka i powiedziała mi , że poszłaś z jakimś chłopakiem do jego domu! Powiedz mi , to był ten Olek ? Co wy tam robiliście? Czy musisz mnie oszukiwać i robić takie głupstwa ?!- zaczęła płakać. Wybiegła do salonu.
Zaskoczyła mnie tym.
To pewnie była Julie .
Już wytrzeźwiała ? Dziwne , że tak dobrze to zniosła , że przyszła tu świadomie i to powiedziała.
Co za idiotka.
Nie mam zamiaru tego komentować. Poszłam do swojego pokoju.
Włączyłam laptopa.Dawno nie wchodziłam na fejsa.
Ktoś wstawił zdjęcia z imprezy. Ooo , jestem na paru z nich. Na jednym z moimi przyjaciółkami.
Fajnie wyszłyśmy. Zresztą komentarze mówią same za siebie.
A zresztą pewnie się wkurzyły na mnie (znowu). Już mnie to denerwuje , że wszystko zwalają na mnie. Ale czemu Julie mnie wydała ? I skąd wiedziała gdzie byłam?
Wkurzają mnie teraz te wszystkie zdjęcia.
Ale zaraz , zaraz. Na jednym tańczę z kimś .
Z Nikodemem.
Jakoś tak nieswojo wyglądam. Dobrze , że nie zrobili mi zdjęcia z Olkiem.
Całe szczęście. Gdyby moja mama to zobaczyła , to byłby koszmar.

*********

Jakąś godzinę później mama zapukała do drzwi. 
- Proszę - odpowiedziałam , odwróciłam się w jej stronę - Co chciałaś ? Przepraszam , że nie powiedziałam ci prawdy. 
- Już , w porządku , nie powinnam była tak krzyczeć. Ale powinnaś mi powiedzieć gdzie byłaś. Jak mamy mieć do siebie zaufanie jak co chwile je łamiemy jakimiś głupimi kłamstwami ? 
- Masz rację , mamo. Opowiem ci wszystko od początku . 
- Wystarczy mi tylko ta część jak wyszłaś z imprezy . 
- No dobra , a więc tak - powiedziałam - zdenerwowała mnie bardzo Julie , więc nie chciałam u niej nocować. Wybiegłam stamtąd , a za mną poszedł Olek. Powiedziałam mu co się stało . Poszliśmy do niego .
- Mogłaś wrócić do domu .
- Nie pomyślałam o tym. A poza tym i tak musiałam z nim pogadać.Nie powiem ci o czym , bo to prywatna sprawa. No i potem u niego wzięłam prysznic i przebrałam się .Było mi strasznie zimno , dlatego to zrobiłam . Może nie powinnam , no ale trudno.- moja mama spojrzała się na mnie i utkwiła we mnie wzrok . Pokręciła głową - Mam do niego zaufanie , mamo. Aha i potem przyszedł ten idiota Nikodem . Chłopacy się pobili , potem musiałam ich doprowadzić do porządku. Zaprowadziłam Nikodema na górę , żeby poszedł spać. - teraz przypomniało mi się co było później , ten pocałunek. Mam wrażenie , że się zarumieniłam  - no a potem my poszliśmy spać . Olek spał na podłodze , a ja na kanapie w salonie. A rano Olek znalazł Nikodema nieprzytomnego. I pojechaliśmy karetką do szpitala. Koniec. Tak to mniej więcej wyglądało.
- To w takim razie dobrze. Mogę być o ciebie spokojna , nie robisz nic głupiego. Mówiłam ci już kiedyś , że jesteś bardzo mądra? - podeszła do mnie i pocałowała mnie w głowę.
- Nie , ale zapamiętam to.
- To ja pojadę po Bartusia do przedszkola . Może wybierzemy się gdzieś potem razem ?
- Pewnie - uśmiechnęłam się.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No nareszcie dokończyłam :D
 Mam nadzieję , że się podoba , chociaż nawet nie myślałam nad tym co piszę .
Mam feeerrrriieeee !!! ;))) W końcu wymarzone od dawna :3

Pozdrawiam 
Carrie ;*

środa, 11 lutego 2015

33. Dwa pocałunki

Elena

- Martwisz się ? Myślałam , że wybuchniesz jak ci to powiem. - powiedziałam szczerze.
- Oczywiście , że się martwię. Ale gdy jestem przy tobie wszystko staje się takie mniej straszne . Staję się taki łagodny. I lepszy. Dziękuje , że tu jesteś. - przerwał - To kiedy wybieramy się do szpitala ?
Wy też słyszeliście co on powiedział? Ja nadal nie wierzę.
- Myślałam o sobocie.
- Sobota. Ok.- pogłaskał mnie po głowie.
Jest prawie 20.00 . Trochę czasu już minęło. Jeszcze zdążyłabym iść do domu.
Wyrwałam się z naszego uścisku. Usiadłam na kanapę i włączyłam telewizor.
- To co będziemy robić ? -zapytał
- Nie wiem , inaczej sobie to wszystko wyobrażałam. Poszłabym jeszcze na imprezę , gdyby nie okazała się miejscem do chlania i ćpania. A wiesz co jest w tym wszystkim najlepsze ? Że ja to wszystko zaplanowałam . Tą cała imprezę Ale nie przebiegło nic po moich myślach. Tak jak wszystko.

Olek

Mam nadzieję , że zapomniała o tym co mówiła Julie.Oby.
- Nie zawsze jest tak jak powinno być. - odparłem .- życie jest okrutne. Wszystko się wali w najmniej odpowiednim momencie. Masz przykład - mnie.
- No nie wiem, zawsze mogło być gorzej. - stwierdziła .
Ona nic nie rozumie. Jakby się czuła w mojej sytuacji ? Pewnie jeszcze gorzej ode mnie. Jest to chyba najbardziej beznadziejna sytuacja jaka mogłaby się przytrafić. No bo tak : 1. od roku rzuciłem ćpanie i inne używki 2. Mama mnie wspierała i udało jej się 3. Znaleźli mnie i chcą albo kasy , albo tego , żebym ponownie się uzależnił . 4. Nie mogę im się sprzeciwić , bo mnie pobiją albo zabiją. 5 Są zdolni do wszystkiego 6. Pomyśleć , że kiedyś to byli moi kumple. 7. Teraz moja mama jest w szpitalu i może umrzeć. 8. Pozostałą mi tylko Elena , jeśli w ogóle będzie chciała ze mną zostać. 9 Na szczęście nie mam nikogo w rodzinie z kim utrzymuje kontakty , bo ojciec i dziadkowie  nie żyją. 10. Muszę coś z tym wszystkim zrobić , ale już nie ogarniam.
Kiedyś to wszystko powiem Elenie , ale na pewno nie teraz.
- Ja uważasz. - odpowiedziałem po czasie.
Usiadłem tuż obok niej. Zaśmiałem się sam z siebie.
- No i z czego się śmiejesz? - zapytała - Nie ma w tym nic śmiesznego .Spojrzała na mnie. - Nigdy nie zrozumiem ludzi , którzy piją i ćpają , bo mają jakieś problemy . Albo po prostu robią to dla szpanu.
- Mam ci przypomnieć sylwestra?
- Właśnie od tamtego momentu mam takie zdanie. I na pewno go nie zmienię.
To już wiem jakie ma o mnie zdanie. Super. Będzie jeszcze lepiej jak się o tym dowie. Jestem skończonyy...
W telewizji leciał jakiś głupi serial.Ale oglądałem niech jej będzie. Przynajmniej nic już nie mówiła.
Wybiła już 21 , a ona nadal była u mnie.
Chciałbym , żeby była szczęśliwa. Ale ze mną taka nie będzie . Dlatego nie mogę z nią być . Chociaż bardzo bym tego chciał .

********

Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Kto to może być do cholery? Jest 21. 
- Pójdę zobaczyć kto to - powiedział Olek.
Jestem bardzo ciekawa. Poszłam za nim po cichu zobaczyć kto to. Zajrzałam na korytarz, a tam kto... 
Nikodem. Czego on pragnie i skąd wiedział gdzie jestem ?
Nie zauważył mnie , schowałam się. O kurde jestem u Olka w domu , w jego dresach . Co on sobie pomyśli jak mnie zobaczy? Wróciłam z powrotem na kanapę . Będę się zachowywać jak gdyby nigdy nic. 
Z salonu i tak było słychać ich głosy . Pierwszy odezwał się Nikodem , chyba się upił . Miał strasznie niewyraźny głos. 
- Gdzie ona jest ? Wpuść mnie , ćpunie. 
- Nie nazywaj mnie tak ! Nie masz prawa. I nie wpuszczę cię do mojego domu nawet jeśli miałoby mnie to kosztować życiem ! 
Ćpunie? O co mu chodzi? 
Teraz mi się przypomniało co mówiła Julie. Ale skąd mam wiedzieć czy to prawda? Była wtedy wkurzona na mnie , mogła to wymyśleć. No , ale taki zbieg okoliczności? 
Potem to obgadam.
- Co ty z nią zrobiłeś ? Chcę z nią pogadać , proszę . 
- Niby o czym ? 
- Chcę jej coś ważnego powiedzieć. 
- Powiedz to mi , przekażę jej. 
- Nie. 
Już nic więcej nie usłyszałam . Postanowiłam tam pójść. Jeszcze coś sobie zrobią. Dwie łamagi.
Ponownie wyszłam na korytarz , a przy drzwiach zobaczyłam chłopaków. Zaczęli się bić. 
Nie no po prostu super ... 
- Możecie skończyć to przedstawienie? - skrzyżowałam ręce , wściekła , że nie wiem.
Natychmiast przestali. 
Oczywiście Nikodem miał już podbite oko , a Olek rozciętą wargę. 
- Czy muszę was cały czas pilnować ? 
Nikodem wstał i ruszył w moją stronę. Przytulił mnie. 
Wysłałam Olkowi sygnał , że nie wiem o co chodzi. Wzruszył ramionami. 
- Elena , zawsze odkąd cię poznałem chciałem ci to powiedzieć.  Kocham cię. 
Nim zdążyłam zareagować , pocałował mnie. 

To był mój najlepszy pocałunek . Ale nie chciałam go. Mimo to i tak się z nim pocałowałam. 
Odepchnęłam go. 
- Śmierdzisz alkoholem , jesteś pod jego wpływem i nie wiesz co mówisz. Nie mogę tego wyznania przyjąć . Przykro mi. Może innym razem. A teraz chodź do kuchni obłoże ci oko lodem. 
Pomogłam mu dojść do kuchni , bo miał z tym małe problemy. 
Dołączył do nas Olek. Prawie o nim zapomniałam. 
- I co masz zamiar z nim zrobić ? - zapytał 
- Nie wiem , a mógłby tu zostać ? Nie może w takim stanie iść do domu. A lepiej , żeby na imprezę nie wracał. Proszę zgódź się. Proszę dla mnie.- słodkie oczka zawsze działają. 
- W porządku , ale nie biorę za niego odpowiedzialności. - powiedział , widać , że wkurzył się. 
Zaczął moczyć w zimnej wodzie rozciętą wargę. 
- Poczekaj z tym , zaraz się tobą zajmę. - powiedziałam do niego. 
- I mam się wykrwawić na śmierć ? - zadrwił ze mnie. 
Nie odpowiedziałam , tylko wzięłam Nikodema pod rękę i zaciągnęłam go na górę.
- Chcesz to zrobić jeszcze raz? - zapytał
- Co?
- Chodzi o ten pocałunek. 
- Innym razem. 
- Boże , czemu ty taka jesteś ? Nie jesteś taka jak inne dziewczyny. I to w tobie lubię.- zaczął się uśmiechać. 
- Nie uśmiechaj się tak , tylko idź spać. Dobre ci to zrobi , bo jutro nie będziesz się dobrze czuć. Gwarantuję ci to . 
- Zaopiekujesz się mną ? 
- Oczywiście , jestem twoją przyjaciółką 
Położył się do łóżka , potulny jak baranek i zasnął , przykładając tylko głowę do poduszki. Przykryłam go kołdrą. Już boję się , co będzie jutro z nim. 
Zeszłam na dół po schodach. Dobrze , że nie zapytał , czemu mam na sobie dresy Olka . Był zbyt pijany , żeby o to zapytać. 
- Nadal krwawisz? - zapytałam.
- Tak , ale nie pomagaj mi. 
Co jest? Coś zrobiłam źle ? O co mu znowu chodzi , ja pierdole. 
- Jesteś na mnie zły ? - zapytałam wprost , podchodząc do niego. 
- Tak. Całowałaś się z nim , a on był pijany. Mogłaś go od razu odepchnąć , ale ty zrobiłaś to po pocałunku . Dlaczego? Tak bardzo ci zależało , żeby go pocałować ? - złapał mnie gwałtownie za ramiona tak ,że nie mogłam się ruszyć. Byliśmy tak blisko siebie , że aż prawie stykaliśmy się nosami. 
- Nie muszę ci nic wyjaśniać. To moja sprawa z kim się całuje. Nie twoja. Ty nie masz nic do gadania. 
- Kochasz go ?
- Co? - zapytałam z oburzeniem - Nie! , to mój przyjaciel. - powiedziałam , a potem odwróciłam wzrok. 
- Patrz mi prosto w oczy. 
Posłuchałam go. 
- Teraz zrobię coś , o czym masz później zapomnieć. Nie powiesz , o tym nikomu , czy to jasne ? - boje się go , o co mu chodzi ? Ale postanowiłam spełnić obietnicę , jeśli nawet nie wiem o co chodzi. 
Kiwnęłam głową. 
- Po prostu uważam , że jeśli ten dureń zasługiwał na pocałunek , to ja powinienem też na niego zasłużyć. 
Nie zdążyłam niczego przemyśleć. Wszystko stało się tak szybko. 
Przybliżył się do mnie Ręce wplątał w moje włosy.  Ja automatycznie objęłam go. I zaczęliśmy się całować. Gdy poczułam jego wargi na moich , to poczułam się taka gorąca. Czułam , że mogę zrobić wszytko. W brzuchu latały mi motyle. Poczułam smak krwi z jego rozciętej wargi. 

Nasz pocałunek nadal trwał . Stał się coraz bardziej namiętny. O boże, pierwszy raz coś takiego przeżywam. 
To jest niesamowite. I bardzo mi się podoba. 
Pomyśleć , że przeżywam to w wieku 14 lat. 
Nawet nie jestem do tego dojrzałą emocjonalnie. 
Ale kto tam na to patrzy. 
Czekałam na to tyle czasu.
Przerwał. 
Nie mogłam złapać tchu .On też. 
- To było niesamowite. A wiesz o tym , że pocałunek jest jak obietnica ? To tak jakbyś powiedział : "Tak ,będę cię kochać".
- Mhm. Ale teraz zapomnij o tym , jasne ? I nie gadaj o tym nikomu. Szczególnie swoim przyjaciółkom. 
- Nie mam zamiaru im o ,tym mówić , nawet cię nie lubią. A przy okazji , to prawda , że kumplujesz się z tymi gościami , którzy handlują narkotykami? 
- Powiem ci , jutro. Nie psuj tej pięknej chwili naszego pocałunku. 
- No dobra.

Olek

Cholera , jednak pamięta. Ale nasz pierwszy pocałunek zapamiętam do końca życia. "Tak będę cię kochać" . 
Moja warga już nie krwawi. 
Wcale się jej nie dziwie. 
- No to pora spać , co nie? - zapytałem
- Tak , no to gdzie mogę spać? 
- Możesz ze mną , albo ze śmierdzącym od alkoholu Nikodemem , który może rano na ciebie narzygać .Co wybierasz ?  - zacząłem się śmiać. No bo taka prawda. 
- Jak mam się z tobą ścisnąć na tej małej kanapie ? 
- Będzie nam trochę ciasno , ale damy radę. 
- Ty śpisz od brzegu.
- Jak sobie królowa każe. 
- Dasz mi jakiś t-shirt ? 
- Zaraz przyniosę. 

Elena

Wrócił z pięknym czerwonym t-shirtem dla mnie. Teraz tylko muszę się w go przebrać. 
- Nie patrz się. 
Odwrócił się. 
Ściągnęłam te dresy i na samą bieliznę ubrałam bluzkę , bo sięgała mi prawie do kolan. 
Mówiłam , że jestem niska. 
- Dobra już. 
Widać , że mu to wszystko odpowiadało. 
Po chwili ściągnął koszulkę i w dresach położył się do niedawno pościelonego przez niego łóżka.
- No idziesz? Przy okazji zgaś światło. 
Powaliło go ? Bez koszulki , na serio ? I ja mam tak po prostu z nim spać. Powodzenia.
- No idę już. 
Wkuliłam się do środka i przyłożyłam głowę do poduszki.Odwróciłam się do niego . 
Położył się na brzuch, biedaczysko , zmęczony już był. Wyszeptałam mu na ucho : 
- Będę cię kochać , jeśli ty będziesz kochał mnie. Niech to będzie nasza obietnica. 
Jestem ciekawa , czy wtedy już spał. Bo chciałam , żeby to usłyszał. 
Zasnęłam kładząc jedną nogę na nim i przytulając się. Był bardzo ciepły . 
Myślałam , że nie zasnę , ale przyszło mi to bardzo szybko. 




niedziela, 8 lutego 2015

32. Impreza u Ev

Olek

Dzisiaj jest ostatni dzień ferii . Przez ostatnie 5 dni Elena już do mnie nie przyszła.
A ja nie chciałem się narzucać. Skąd może wiedzieć , że później już nie będę się z nią tak często widywał.
Poza tym 2 dni temu znowu byłem naćpany. Ale tak porządnie. Tym razem mieli dobry towar. Nie wierzę , że to mówię . Ale to prawda. Codziennie rano chodzę pobiegać , aby się wyciszyć. Przebiegam koło jej domu i widzę ją w oknie. Cudownie. Będę musiał się tym zadowolić.
A od następnego tygodnia idę na siłkę. Trzeba pracować nad sobą.
I nie doprowadzić się do takiego uzależnienia jak kiedyś.

******

Elena

Mama zgodziła się bez żadnego zastanowienia. Świetnie , cudownie , wspaniale !  Już od rana przygotowuje się. Podobno ma być aż 30 osób. Dość dużo , ale jestem przekonana , że będziemy się świetnie bawić .
Jednak trochę się martwię o mamę. Muszę z nią szczerze porozmawiać. 
Ale to innym razem . Dzisiaj mam ochotę się wyszaleć. 

*******

O 13 miałam być już u Ev. Przygotujemy wraz z Julie jakieś przekąski. Zresztą mama Julie mówiła , że nam pomoże. Rodzice Evelin od razu po pracy jadą do jakieś restauracji. Tak jak mówiła  , ucieszyli się. 
Po niecałych trzech godzinach wszystko było już zrobione. Szybko się wyrobiłyśmy. 
O 19 mieli się wszyscy zbierać. 
- To co , robimy sobie już ekstra-makijaże ? - zapytała Julie. 
-Tak szybko ? Jeszcze 4 godziny. 
- No to co? Może pójdziesz po tego swojego Nikodema o godzinę wcześniej ? Chciałabym go poznać. Podobno jest boskiii ! - zaśmiała się 
- No , w porządku . Jeśli będzie chciał .
- Napisz do niego , napisz!!!!
Tak jak chciała tak też i dostała. Napisałam do niego , odpisał mi , że pewnie , czemu nie. 

*****
Po dwóch godzinach byłyśmy już wystrojone i wymalowane. Pomogła nam mama Julie , bo jest makijażystką (znaczy się kiedyś sobie tak dorabiała) . Wyszło niesamowicie , zobaczcie : 


Oczywiście zrobiłyśmy sobie zdjęcie . Wyglądamy bosko. 
Kolejną godzinę przegadałyśmy 
- Mam nadzieję ,że przyjdzie tu ktoś godny mojej uwagi. - wyznała Ev 
- No oby. Ale będzie Nikodem !!!! Chcę już go zobaczyć. Jestem taka podekscytowana. Opowiedz mi jeszcze raz jak on wygląda. 
Kiedyś pisałam z Julie wieczorem i natknęłam się na temat Nikodema. Opowiedziałam jej o nim , a ona już jest w nim zakochana. No niech się cieszy. 
- Przecież za jakieś pół godziny go zobaczysz. 
- No wiem . Ale to jest takie fascynujące. Może puścimy muzykę , co ? 
- No jak chcesz. -  odezwała się Ev. - mam nadzieję , że wszystko dobrze pójdzie. Oby nikt niczego nie rozwalił i oby nikt nie przyniósł alkoholu. Proszę , proszę , proszę . - usiadła zrezygnowana na fotel. 
Zadzwonił mój telefon. Pomyślałam , że to Nikodem , ale okazało się ,że to mama Olka. 
- Przepraszam Was na chwilę , muszę iść odebrać. 
- Spoko - odpowiedziały. 
Poszłam do łazienki. 
- Dzień dobry - przywitałam się. 
- Cześć Eleno , chciałam ci tylko powiedzieć , że to już czas żebyś mu powiedziała. Zrób to jak najszybciej. Okazało się , że jestem już w stopniu zaawansowanych , a dobre wiesz z czym to się może wiązać. - słychać u  niej , że płacze. 
Próbowałam powstrzymać łzy , bo mam na sobie makijaż. 
- W porządku , powiem mu to dzisiaj. Może mamy przyjechać do pani ?
- Nie musicie , ale sądzę, że mój syn prawie od razu będzie chciał. Tylko powiedz mu , żeby do mnie nie dzwonił . Nie wytrzymałabym. 
- Dobrze, w takim razie do zobaczenia. 
Pożegnała się i rozłączyła się. 
No i co ja mam teraz zrobić ? Pobędę trochę na imprezie , potem powiem , że źle się czuję i pójdę do Olka. I mu wszystko powiem . 
Wyszłam z łazienki i poszłam do dziewczyn. Muszę już iść po Nikodema. 
- To ja już idę po niego .
- Suuupeeer - powiedziała Julie 

*********
Po drodze przemyślałam sobie wszystko. Będę się dobrze bawić , a dopiero potem martwić. 
- Hej , Nikodem . - czekał przed drzwiami. 
- O cześć - uśmiechnął się 
Miał na sobie ubrane ciemne dżinsy i białą koszulę . Dość seksownie , powiem wam. 
- To idziemy ? -zapytałam 
- No pewnie 

******\
Gdy przyszliśmy , goście już byli. Impreza się zaczęła. 
- To już wszyscy są ? - powiedzieliśmy razem. 
- Widocznie , Ev albo Julie napisały , że mają przyjść wcześniej.  To super . 
Powiesiliśmy kurtki w przedpokoju . Jest 18 , a na dworze tak ciemno. 
- Mówiłem ci już , że jesteś piękna ? W tej sukience po prostu błyszczysz. - uśmiechnął się szeroko patrząc na moją sukienkę .
- Nie , ale dziękuje - odwzajemniłam uśmiech . 
Weszliśmy do środka. Muzyka huczała tak , że nie słyszałam własnych myśli. 
Muszę znaleść dziewczyny . 
- Chodź - pociągnęłam Nikodema za rękę i udałam się w stronę kuchni . 
Widziałam dziewczyny jak gadały z jakimiś przystojniakami .
- Mogę z wami pogadać przez chwilę ? - zapytałam. 
- No pewnie - odpowiedziały - to poczekajcie tu chłopcy za nami. - uśmiechnęły się szeroko. 
Na stole zauważyłam mnóstwo alkoholu i coś jeszcze. Muszę z nimi pogadać. 
- Cześć jestem Nikodem - przywitał się z dziewczynami 
Julie już się cieszyła. Chyba zostawi tamtego chłopaka. 
- Dobra Nikodem idź się baw , a my musimy pogadać . 
Wyszłyśmy na korytarz. 
- Nie wiedziałam , że będzie tu tak dużo ludzi. W ogóle czemu tak szybko przyszli ? I co ma znaczyć ten alkohol i narkotyki ? 
- Zadzwoniłam , żeby szybciej przyszli . Ale z tego co widzę , to zaprosili też swoich kumpli , no i wyszło więcej ludzi . - powiedziała Julie - śmiesznie , co nie? - zaczęła się śmiać 
- Ja tam nie wnikam co oni tu przynieśli , ważne żebyśmy dobrze się bawili . - stwierdziła Ev
- No nie wiem , czy to takie fajne. Wiesz co ludzie robią po narkotykach ? 
- Oj nie histeryzuj , tylko baw się , jesteśmy młode trzeba to wykorzystać. Chodź Julie idziemy . 
Nie poznaję ich. Jak one mogą tak mówić? To ja jestem jakaś inna , czy one ? 

********
Olek 

Ktoś zadzwonił do drzwi . Jest 18:30 .Kto będzie coś ode mnie chciał o tej godzinie ? Otworzyłem drzwi. To byli mi "koledzy" . 
- Cześć , po co przyszliście? 
- Jest imprezaaaa u jakiś lasek . Musimy iść . Ponoć przynieśli tam dużo towaru i możemy sobie zajarać za darmo. Ogarniasz? Przegapić taką szansę to jak nie odebrać nagrody wart milion . To co idziesz? 
No nie , znowu. Nie chcę się upić. Ale i tak będę musiał iść. 
- No dobra . - westchnąłem 
- Tylko ubierz się jakoś ładnie , bo tam prawie sami bogaci są. 
- Wporzo. To poczekajcie za mną. 
Ubrałem się w czerwoną koszulę i jakieś czarne spodnie do tego. Myślę , że to odpowiedni ubiór. 

***********
Byliśmy już na imprezie . Udawałem , że coś biorę , ale to było oszustwo. '
Siedziałem na fotelu i obserwowałem ludzi. Ten dom jest naprawdę wielki . Tyle ludzi pomieścić. Z tego co widzę , to są tu ludzie tak od 14 do 17 lat. 
Chłopacy poszli na parkiet wyrwać jakieś laski. Ja nie miałem ochoty. Tylko z jedną osobą pragnę tańczyć .
Może zadzwonię do niej , żeby tutaj przyszła? Nie , to głupi pomysł . Zobaczy jakich mam "kolegów" i wystraszy się mnie. Jeszcze by zobaczyła jak wciągam jakieś narkotyki , to byłby już koniec naszej przyjaźni. 

************
Elena 

Nie tak wyobrażałam sobie tą imprezę . 
Tańczę teraz z Nikodemem do muzyki Calvina Harrisa , ale czuję się tak bardzo nieswojo , że zaraz sobie stąd pójdę. 
- Idę na chwilę do łazienki , zaraz przyjdę. 
- Wszystko w porządku ? 
- Tak. 
Udało mi się stamtąd wyrwać. 
Zamknęłam się w łazience. 
Musze trochę ochłonąć. Tam stało się tak jakoś duszno. 

Później wróciłam do Nikodema. Pił coś . No nie no świetnie jeszcze on mi się upije. 
- Chcesz trochę ? - zapytał 
- Nie dzięki. Nie piję. 
- Ale nudziara z ciebie. 
- Przeszkadza ci to ? 
- Nie . 
- Chcesz zatańczyć ? 
- Tak. 
Puścili wolniejszą muzykę . Tańczyliśmy objęci . Położyłam głowę na jego ramieniu . Czuć było od niego alkohol. Ohydny smród. 
Nagle zauważyłam kogoś znajomego siedzącego na fotelu. Wpatrywał się we mnie . 
Olek. 
Co on tu do cholery robi? 
Teraz mi się przypomniało , że muszę z nim pogadać o jego mamie. 
Wyrwałam się z uścisku Nikodema i poszłam prosto w stronę Olka. 
- Gdzie ty idziesz ? - zapytał Nikodem. 
Nie odpowiedziałam mu. 
Znalazłam się tuż przy Olku . 
Wstał i uśmiechnął się . 
- Jednak okazuje się , że to piękno można jeszcze bardziej upiększyć. Lśnisz niczym diament . - uśmiechnął się 
- Wymyśliłeś to teraz? - zaśmiałam się 
- Tak - zaśmiał się. - Jak ci się tańczyło z tym Nikodemem ? Wyglądaliście na bardzo zżytych. 
- Tylko ci się wydawało . Co ty tu robisz? 
- Dowiedziałem się od kogoś o imprezie i oto jestem . 
- To bardzo dobrze. 
Staliśmy , a ktoś się na nas patrzył.
- No dalej zatańcz z nią!!!!! - wykrzyknął ktoś. 
- Co ty na to ? Zatańczysz ze mną ? 
- Tak - uśmiechnęłam się szeroko. 
Złapałam go za rękę. Był ubrany w czerwoną koszulę i czarne spodnie. Mógłby chodzić tak codziennie. 
Wyszliśmy na parkiet. Tańczyliśmy do piosenki " Take me to church" Hoziera. Bardzo smutna piosenka. Kto takie coś puszcza na imprezie ? Myślałam , że będą same wesołe piosenki i takie do tańczenia. 
Objął mnie nad biodrami , a ja  na jego ramionach. 

Olek

I tak wpatrywaliśmy się w siebie , kołysząc się na boki. 
- Elena z kim tańczysz? - nagle niespodziewanie , jedną z najpiękniejszych chwil w moim życiu przerywa Julie - Aaaa , już wiem kto to jest. Ty jesteś Olek , miło mi cię poznać. - zaśmiała się
Oderwaliśmy się od siebie , niechętnie.
-Cześć. 
- Chodźmy do kuchni pogadać. - zaciągnęła nas siłą .Ale naprawdę. 
Usiedliśmy razem przy stoliku w kuchni. 
- Olek , to są może twoi kumple ? Są w twoim wieku .- wskazała palcem na moich "kolegów"
Kurwa. Skąd ona się w ogóle wzięła? Wszystko zepsuje. Przyznać się , czy nie? 
- Tak , znam ich. 
Elena wytrzeszczyła oczy. Chyba zauważyła , że właśnie dzielą się wspólnym towarem. 
- Bo oni cię znają . I to bardzo dobrze. - wybuchnęła śmiechem 
- Julie brałaś coś - zapytałam wprost 
- Może taakkk , co cie to ? 
- Nie no w porządku , rób co chcesz. Ale po co to robisz? 
- Wiesz po co ? Bo spodobał mi się Nikodem , twój niby przyjaciel , spytałam się go czy może chciałby się kiedyś ze mną spotkać , a on powiedział , że już ktoś inny wpadł mu w oko ? I ja myślę , że to chodzi o ciebie. Widziałam jak na ciebie patrzył , gdy tańczyliście razem. Czy ty musisz każdego zabierać ? 
Zarumieniła się . 
- A może chodziło mu o kogo innego ? - Elena wkurzyła się na nią. 
Julie zaczęła pić jakiegoś kolorowego drinka . 
Elena wyrwała jej go z ręki i wylała na podłogę. 
-Nie masz żadnych wytłumaczeń ! A potem zrobisz coś głupiego! Wychodzę stąd. 
Wybiegła szybko z imprezy. 
Poszedłem za nią. 
Widziałem jak ubrała szybko kurtkę i zatrzasnęła za sobą drzwi. 
Z biegu zabrałem swoją kurtkę i też wyszedłem. Widziałem ją jak szła do domu. 
- Poczekaj za mną! 
Odwróciła się i przyspieszyła. 
Dogoniłem ją. 
- Wytłumaczysz mi po co ona to robi? - odwróciła się tak gwałtownie , że prawie na nią wpadłem. 
Widziałem jej łzy w oczach. 
- Martwię się o nią. - przytuliła się do mnie
- Spokojnie , nic jej nie będzie. Będzie potem żałować , że ciebie nie posłuchała.Chodźmy do mnie. 
**********
Elena 

Siedzę na kanapie w krótkiej sukience. Zimno mi.  Ale nie powiem tego. Powinien sam się domyślić. Poza tym , muszę wszystko zaplanować tak , aby mu powiedzieć o jego chorej mamie. Nie chcę mu tego mówić. Załamię się. 
Przysiadł obok mnie. 
- Chcesz coś ciepłego do picia ? - zapytał
- Tak , poproszę 
Po paru minutach podał mi herbatę . Trochę mnie rozgrzała , ale i tak mi było zimno. 
- Jest ci zimno ? Masz gęsią skórkę. - położył dłoń na moich nogach , delikatnie je głaszcząc palcami . Czułam się tak dziwnie. Podobało mi się to. 
- Przestań - położyłam swoją dłoń na jego i przesunęłam ją lekko. - jest mi cholernie zimno.
- To czemu tego nie powiedziałaś wcześniej ? - uśmiechnął się 
- Chciałam , żebyś sam się domyślił 
Olek

To takie słodkie. 
- Chcesz jakieś moje ciuchy? A może chcesz wziąć ciepły prysznic? Dobrze ci zrobi. Jeszcze się przeziębisz. - wstałem - dobra bez gadania , zaraz wszystko ci przyniosę i idziesz do łazienki . 
Spojrzała na mnie zdziwiona. 
- No co , nigdy nie brałaś u nikogo prysznica ? 
- Nigdy u chłopaka. I jeszcze w dodatku nikogo innego nie ma w domu. 
- Ufasz mi ?
- Ufam. W porządku wezmę ten cholerny prysznic. Ale potem muszę z tobą poważnie pogadać. 


*************
Elena

Dał mi spodnie od dresu , t-shirt , ręcznik . Resztę mam znaleźć w łazience. 
Nadal czuję się niepewnie. 
No , ale niech mu będzie. 
Rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Umyłam się jakimś żelem jego mamy. No właśnie. Przypomniałam sobie o niej. Czemu to musi być takie smutne. 
Umyłam włosy rumiankowym szamponem. 
Owinęłam je ręcznikiem i wyszłam . 
Wytarłam się , ubrałam swoją bieliznę , a na to ciuchy Olka . Oczywiście były mi o 4 czy 5 rozmiarów za duże. Ale jakoś dałam radę. Pachniały tak cudownie. Zupełnie jak on. 
Tylko spodnie trochę mi z tyłka spadały. Przeżyję. 
Spojrzałam w lustro i zorientowałam się , że nie zmyłam makijażu. Teraz wyglądałam jak potwór. 
Zauważyłam płyn do demakijażu i jak najszybciej to zmyłam. O wiele lepiej. 
Zabrałam sukienkę i wyszłam z łazienki. 
Olek leżał na kanapie. 
- Ej , mieliśmy pogadać.
- Chodź tutaj usiądź. - tak też zrobiłam - Gadaj. 
No więc opowiedziałam mu wszystko. Nie mógł w to uwierzyć. No bo jak mogła to tak długo ukrywać ? 
- Tylko nie dzwoń do niej , proszę. Nie jest jeszcze gotowa na rozmowę z tobą Pogadacie w cztery oczy , kiedy do niej pojedziemy. 
- Pojedziesz ze mną ? - zapytał zaskoczony
- Oczywiście. - uśmiechnęłam się smutno. 
Przytuliłam się do niego. Znowu zaczęłam płakać . Ostatnio zdarza mi się to zbyt często. Widać , że jest teraz bardzo przejęty swoją mamą. Bardzo mu współczuję. 

sobota, 7 lutego 2015

31. Planowanie imprezy

Olek

Po imprezie , pijany wróciłem do domu. Wiedziałem , że tak będzie. No , ale cóż zrobić. Czas iść spać.

Elena

Wstałam , przeczytałam do końca lekturę i postanowiłam wybrać się do Olka. Ale tylko na chwilę , bo potem mam zamiar wybrać się do Evelin. Może pójdziemy na zakupy , albo do kina . Zostało 6 dni ferii , trzeba to jakoś dobrze rozplanować. I jeszcze tak żebym spotkała się z dziewczynami , Nikodemem i Olkiem. Może w ostatni dzień wybierzemy się na jakąś imprezę  ?
To może być dobry pomysł. Tylko trzeba się spytać kogoś czy zorganizuje imprezę.
Byłam już przed jego domem. Jest 11. Mam nadzieję , że już wstał.
Zapukałam.
Nikt nie otworzył.
Tym razem zadzwoniłam.
Znowu nic.
Spróbowałam otworzyć drzwi. Okazało się , że były otwarte.
Weszłam do środka. Położyłam buty i kurtkę na środek przedpokoju.
- Olek , jesteś tu? Halo?
Zauważyłam jego ciuchy leżące na podłodze . Aha , super , nawet nie umie sprzątnąć po sobie . - pomyślałam . Podniosłam je i położyłam na kanapie.
Może jeszcze śpi. Zresztą już pora wstać , bez gadania.
Bez pukania weszłam do jego pokoju.
Tak jak myślałam spał w samej bieliźnie. Zresztą nie dziwie się skoro robił "striptiz" w salonie.
Podeszłam bliżej i pociągnęłam go za tą czuprynę .
- Wstawaj!
- Ałaaa , puszczaj.  - powiedział bez wyrazu. - co ty tu robisz? - ledwo co otworzył oczy .
- Przyszłam do ciebie , zobaczyć co porabiasz. A co nie wolno mi? Poza tym drzwi były otwarte , każdy mógł sobie wejść.
- Cholera . - przykrył się kołdrą aż po sam czubek głowy.
- Jesteś dziecinny. - usiadłam na brzegu łóżka. - i nieodpowiedzialny.
- Możesz stąd iść?
Jak on może tak mi się odwdzięczać? Ja tu przychodzę i martwię się o niego , a on mnie wygania.
- A czemu?
- Bo mam kaca. Nie widać ? - odsłonił się .
No , faktycznie miał strasznie podkrążone oczy i był jakiś taki niewyraźny.
- Boli cię głowa?
- Napierdala , że nie wiem.
- Przyniosę ci tabletki.
Poszłam poszukać tabletek. Cudem znalazłam w szafce w kuchni. Wzięłam jeszcze butelkę wody niegazowanej i szklankę.
- Proszę. - podałam mu tabletkę i wodę.
- Dzięki.
- Nadal mnie wyganiasz ? Czy może na coś się jeszcze przydam ?
- Idź sobie. Źle się czuje . Nie chcę żebyś patrzyła na to jak mam kaca i jestem taki beznadziejny .
- To po co piłeś wczoraj? Nie widzę sensu.

Olek

No właśnie po co ? Bo jacyś debile mnie namówili , którzy kiedyś byli moimi kolegami ? Czy muszę być na każde ich zawołanie. Muszę tą swoją sprawę jak najszybciej rozwiązać.
- Bo byłem głupi . Posłuchałem kogoś innego , a nie samego siebie.
Przeszyła mnie wzrokiem. Uwielbiam to. A jednocześnie się tego boję. Ale wiem , że to jeden z najwspanialszych widoków na świecie. Jej twarz wpatrująca się we mnie.
- Kiedy ty się tak schlałeś ? Po tym jak ja poszłam do domu? - kiwnąłem głową - ty świnio ! Nie pilnuje cię , z ty już robisz coś , czego potem żałujesz. Dlaczego tak robisz? Idę stąd . Mam jeszcze inne sprawy do załatwienia. - wstała i bez słowa ruszyła do drzwi.
A ja zostałem sam.
Z bólem głowy.
Idę spać.
Jeśli w ogóle usnę.

Elena

Idiota. Tylko tyle mogę powiedzieć. Pomyśleć , że jego mama leży w szpitalu , on nic o tym nie wie i jeszcze na dodatek pije . Z kim ja się zadaję ? Może powinnam to wszystko kiedyś rozsądnie przemyśleć .
Zadzwonię do Evelin.
- Halo , Ev ?
- O hej Elena. I co tam u ciebie . Co porabiasz ?
- Idę po ciebie. Idziemy na zakupy , co ty na to?
- Nie miałam zamiaru dzisiaj nigdzie wychodzić , no ale w porządku. Dowiedziałam się , że Julie ma być w domu w przedostatni dzień ferii.
To świetnie się składa. Możemy zrobić tę imprezę.
- To super. Mam plany na ostatni dzień ferii.
- Nie mogę się doczekać.

******

Udałyśmy się do centrum handlowego , m.in. po to aby przegadać imprezę.Siedziałyśmy właśnie w w naszej ulubionej lodziarni - tak to ta sama , gdzie byłam z Nikodemem. 
- Myślałam o tym , aby urządzić imprezę . Tylko problem jest w tym , że nie wiem u kogo , bo u mnie to nie za bardzo , bo moi rodzice są cały czas w domu. Ale pomysł jest dobry.
- No , fajnie. A kogo chciałabyś zaprosić ? Nie mów mi , że Olka . Proszę nie mów tego .
- A czemu nie? 
- No nie lubię go . Poza tym ile on w ogóle ma lat? 16 , 17? Nie uważasz , że będzie się czuł trochę głupio wśród prawie samych czternastolatków ? - spojrzała na mnie 
W sumie to ma dużo racji. No ale chyba mogę się go chociaż zapytać ? 
- No może. Zapytam się go , ale nie zmuszę go.
- Nie zapraszaj go w ogóle. Zrobimy tą imprezę u mnie , ale nie chcę go widzieć .
- O jeny ! Na serio? To ekstraa ! Kocham cię. - podeszłam do niej i uścisnęłam ją . Tak się cieszę , że ta impreza się odbędzie. 
- Jeszcze nic pewnego. Muszę się zapytać rodziców. No , ale oni lubią wyjeżdżać sobie w nocy , więc jest OK. Ucieszą się. 
- Tylko żadnego alkoholu , proszę. 
- Zobaczymy , kto co przyniesie. 
No nie , bawić się wśród schlanych ludzi to nie za dobry pomysł . Po pijaku robi się zazwyczaj takie rzeczy , których potem się żałuję . 
Zjadłyśmy lody i podekscytowane poszłyśmy poszukać jakiś sukienek . 

*******
Dlaczego w tych sklepach nic nie ma ? Wszystkie sukienki są na mnie za duże , normalnie jak na jakim wieszaku na mnie wiszą  Czemu nie mogę być odrobinę grubsza? Tak tyci , tyci. Wtedy by ładnie na mnie leżały. A tak to płaska deska poszukuje sukienki idealnej. Powodzenia. 
- Co myślisz o tej ? Z myślą o tobie oczywiście - zapytała Ev .
- Fantastyczna ! Skąd ty ją wzięłaś ? 
- Z półki z najmniejszymi rozmiarami. 
To mnie wcale nie pocieszyło , ale i tak się cieszę , bo gdy przymierzyłam tą sukienkę pasowała idealnie 
- Dzięki , ze coś mi poszukałaś. 
- Spójrz na moją 
Ona to ma dobrze. Z naszej trójki nie jest płaska i może sobie pozwolić na sukienkę z małym dekoltem. Zazdroszczę. Pięknie jej w tej sukience. 

*****
W drodze do domu , Ev napisała Julie o imprezie , a ja do Nikodema : 
Hej , przyjdziesz w ostatni dzień ferii na imprezę? U mojej koleżanki . Przyjdę po ciebie . Mam nadzieje , że znajdziesz czas :) xoxo 
Kliknęłam wyślij i czekałam na odpowiedź. 
- Zobacz Julie mi odpisała. Wychyliłam głowę nad jej ramię , aby zobaczyć ekran jej telefonu. 
Impreza beze mnie ? Żartujesz? Oczywiście , że będę . Zobacz jaką sukienkę sobie ostatnio sobie kupiłam . Akurat na imprezę. Pozdro. 
A więc nasze wszystkie sukienki wyglądają tak : 

- Mała czarna dobra na wszystko ! '- powiedziała Ev.
- Masz rację. 
Wysiadłyśmy z autobusu i udałyśmy się w swoje strony. 
Dostałam nową wiadomość.To od Nikodema. 
Mogę wpaść. I tak nie mam żadnych planów . Jak będziesz wiedziała o konkretach , to napisz do mnie ;) xoxo.
Odpisałam mu OK . 

*******

Wróciłam do domu i nie wiedziałam co ze sobą robić. Nadal myślałam o zaplanowanej imprezie.Tylko muszę się zapytać mamy czy mogę iść. Ostatnio coś łatwo mi ulega. Ciekawe dlaczego? Co stało się z moją mamą ?
 Przyszła dzisiaj z pracy jakaś zdenerwowana. Jeszcze poszła po Bartusia do przedszkola. Za to mojego taty nie było w domu .
- Mamo , gdzie tata ?
- Musiał dzisiaj zostać dłużej w pracy .
Znowu? Coś mi tu nie gra , ale nie chcę się mieszać w ich życie.
- Nie musisz dziś robić obiadu , zrobię nam kanapki . Odpocznij trochę. - pogładziłam ją po ramieniu .- Dziękuje.
- Bartuś idziemy się pobawić ?
Nie pamiętam , kiedy ostatnio zaproponowałam sama z własnej woli , zabawę z bratem. No , ale cóż stało się to dzisiaj. 



wtorek, 3 lutego 2015

30. "Nawet mnie nie znasz ..."

Elena

Dzień jak co dzień . Zaczął się nudno. Zwykłe poranne czynności jakie robi normalnie funkcjonujący człowiek. Nikogo w domu. Tylko ja. I moje głupie pomysły.
Ale , o godz.14 , kiedy rozkoszowałam się wspaniałym obiadem (naleśniki) zadzwonił telefon.
- Halo ?
- O cześć , jesteś w domu? - zapytał Nikodem
- Taak , a czemu pytasz?
- Mogę wpaść?
No nie , chciałam dzisiaj sobie odpocząć i nie gadać z nikim . Nadal myślami jestem z mamą Olka i myślę o tym cały czas. Jednak zamiast tego powiedziałam :
- Nie wiem , czy to dobry pomysł.
To beznadziejny , najgorszy pomysł. Ze zdenerwowania , zaczęłam chodzić po całym domu jak opętana.
- Czemu?
- No nie wiem , ale jakoś nie mam ochoty z nikim gadać.
- Może coś przede mną ukrywasz ?
- Nie muszę ci nic mówić , tak naprawdę ledwo co cię znam. - zawiesiłam głos .
No ale taka prawda!
- Zaraz do ciebie przyjdę.
Rozłączył się.
Nie zdążyłam nawet zabrać się za te naleśniki , kiedy usłyszałam jak ktoś wchodzi do domu.
- Mówiłem , że przyjdę !- odezwał się debil
No nie wytrzymam. Jak on śmie tak sobie po prostu wchodzić do mojego domu , bez mojej zgody ?
Szczyt bezczelności. Postanowiłam nie zareagować. Ciekawe po jakim czasie mnie znajdzie.
Moje plany legły legły w gruzach , bo od razu znalazł się w kuchni.
- A teraz możemy pogadać  ? - spojrzał na mnie tymi pięknymi , lśniącymi oczami , że aż mi się zrobiło słabo. Co takie cudo robi u mnie w domu?
- Siadaj . Poczęstuj się jeśli chcesz.
- Co taka niemrawa? - usiadł na krześle i wziął sobie naleśnika.
- Po prostu.
- Widzę , że coś się dzieję. Możesz mi powiedzieć.
- Nie mogę . I nie mówmy o tym. Może lepiej idź sobie stąd.
- Nie chcę. Już od paru dni cię nie widziałem. Pozwól mi chociaż na ciebie patrzeć - uśmiechnął się
Zarumieniłam się. i odwzajemniłam uśmiech.
I siedzieliśmy tak , w mojej kuchni , jedząc naleśniki , siedząc na krzesłach na przeciwko siebie.
Trwało to do godziny 15. Poszłam umyć naczynia po obiedzie. Nikodem poszedł za mną i nie wiadomo czemu zapytał mnie :
- Te dni spędziłaś z Olkiem , nieprawdaż? - Nic nie odpowiedziałam. - Wiedziałem . Od początku myślałem , że jesteś w nim zabujana po uszy.
- To nie prawda ! - krzyknęłam.
- Czyli prawda. Jakbyś go nie kochała , to byś tak się nie bulwersowała.
Nie wierzę , czemu każdy gada takie rzeczy , jeśli nie są one prawdą.
- W takim razie nic już nie powiem. A tak w ogóle do czego zmierzasz?
- Do niczego. Chcę tylko stwierdzić fakty. I dowiedzieć się czegoś o tobie.
- Co chcesz wiedzieć ?
- Co czujesz do Olka?
- Pomijam to pytanie . Chodź pójdziemy do salonu.
- To w takim razie opowiedz mi o swojej rodzinie i przyjaciołach.
Opowiedziałam mu wszystko , niech mu będzie.
- Kiedy ostatnio się z nimi spotkałaś? - zapytał
- Wczoraj
No dobra , już 16 , pora go wyrzucić z mojego domu , bo zaraz wszyscy się zejdą. Nie chcę ochrzanu od mamy , że sprowadzam sobie do domu chłopaka , którego ona nie zna.
Niespodziewanie zadzwonił telefon. Mama Olka? O kurde może coś się stało ? Może już mam mu powiedzieć? Nie no to za szybko.
- Idź już do domu , niedługo moi rodzice tu będą . - wypchnęłam go do korytarza . Odebrałam telefon. Wdech , raz , dwa ,trzy.
 - Dzień dobry Eleno.
- Dzień dobry. Coś się stało? - zapytałam zatroskana.
- Na razie nie. Byłaś dzisiaj u Olka? Możesz go odwiedzać kiedy chcesz. Potrzebuję wsparcia. Naprawdę. Pilnuj go.
- Nie byłam dzisiaj u niego , ale niedługo pójdę.
- W porządku. Robili mi dzisiaj jakieś badania , ale chyba nie wiedzą co to dokładnie jest. Trochę się boję .
- Wszystko będzie dobrze. Na pewno. Musi tak być. Wierzę w to.
-Dziękuje i do widzenia.
- Do usłyszenia.
Schowałam telefon do kieszeni i zauważyłam jak Nikodem przygląda mi się z korytarza. Wszystko słyszał. Kurde.
- Z kim rozmawiałaś?
Mhm. Pomyślmy z kim mogłabym tak rozmawiać?
- Z koleżanką mojej mamy. To nic takiego. Miałam się zaopiekować jej kotem. Ma świra na jego punkcie.
- No dobra , to cześć. Do następnego razu.
- Pa.

********

Olek

Moja mama wyjechała i jestem sam. Chciałem iść do Eleny , ale jakoś nie chciało mi się wychodzić na dwór.
O 15 ktoś mnie odwiedził. Najpierw myślałem , że to Elena , albo że mama nie musi jednak nigdzie jechać , ale to byli chłopacy.
- N siema stary , wybierasz się z nami dzisiaj wieczorem do klubu ? Będzie super.
- No nie wiem .
- A co chciałeś siedzieć w domu i się nudzić ?
- No tak
- Nie ma mowy.Musisz iść i koniec tematu. Przyjdziemy po ciebie o 21 . Ale będzie jazda mówię wam ! Hahahah - powiedział do kolegów.
Zamknąłem im drzwi przed nosem . Co za kretyni. W co ja się znowu pakuję ?

*****

Elena

Wybiła 17:30
- Mamo mogę iść do koleżanki ? Wrócę wieczorem tak o 21. 
- Czemu na tak długo ? 
- Bo mamy dużo w]spraw do obgadania . No proszę , został tylko tydzień ferii! 
- No dobra idź , tylko zadzwoń do mnie później . 
- Okej , pa. 
Oczywiście nie poszłam do koleżanki , tylko do Olka.Po drodze zrobiłam zakupy. Może obejrzymy jakiś film? Albo poczytamy razem jakąś książkę? Jakoś trzeba zająć sobie czas. 
Zadzwoniłam do drzwi. 
Nikt nie otworzył . 
Spróbowałam drugi raz. 
Otworzył. Ale zaraz, zaraz. On jest .... w samym ręczniku. Szczęka mi opadała. Dobrze jest zbudowany. I tak ładnie mu w mokrych włosach. 
- Chodzisz tak na co dzień ? - zapytałam dusząc się ze śmiechu
Zarumienił się . 
- Właśnie brałem prysznic i tak wyszło. Zaraz się pójdę ubrać. Proszę wejdź. 
- Cóż za śmieszna sytuacja. Olek się zaczerwienił , a zawsze ja to robię. 
- Ty też się zarumieniłaś - dobił mnie 
- I właśnie zepsułeś najwspanialszą chwilę w moim życiu . 
- Chodzi ci o to , że widzisz mnie w samym ręczniku? - zaśmiał się 
- Wiesz co , bardziej chodziło mi o to , że się zarumieniłeś , no ale widocznie każdy odebrał to na swój sposób. - ściągnęłam kurtkę , wieszając ją w przedpokoju. 
- Zaraz ta chwila minie , bo idę się ubrać. 
- To idź i nie gadaj . 
Poczekałam na niego w salonie. Usiadłam na sofie . Ubrał siwy podkoszulek i spodnie od dresu. Brak poczucia stylu. Ja się ubrałam w czarne leginsy i  mój ulubiony różowy sweterek. 
- To co robimy? 
- Co myślisz na tym , aby obejrzeć jakiś film ? 
- Nie chce mi się. - usiadł blisko mnie tak , że czułam jak jego skóra pachnie żelem pod prysznic. Uwielbiam taki zapach. 
- Nie możemy po prostu sobie posiedzieć razem ? 
- No dobra, a mogę czytać książkę ? 
- Przeczytaj mi też. 
Zarumieniłam się. 
Położył się na moich kolanach. Poczułam jego mokre włosy. Wpatrywał się we mnie. 
- Zaczynasz? 
- Ach tak. No to czytamy "Gwiazd naszych wina " 
- Mhm. 
Zamknął oczy a ja zaczęłam czytać. 
Trwało to jakieś dobre 2 godziny , a ja czułam jak ze stresu cała się pocę .Czy on musi być tak blisko mnie? Przestałam czytać i zobaczyłam , że zasnął. 
Próbowałam wstać . Jego głowa opadła na sofę i przebudził się. 
- Gdzie idziesz ? 
- Nigdzie , chciałam już wstać ,bo mi było niewygodnie. 
- A mi za to całkiem przyjemnie. chodź tutaj obok. - poklepał miejsce obok siebie. 
- Chyba nie powinnam. Muszę już iść do domu.
Kierowałam się w stronę wyjścia , zabrałam moją torebkę. 
Usłyszałam jak wstał. 
Nagle znalazł się za mną i przytulił mnie. Wystraszyłam się , ale odwróciłam się i odwzajemniłam uścisk. 
- Proszę , nie idź jeszcze.- wyszeptał
- W porządku , ale zadzwonię do mamy , żeby się nie martwiła.
Puścił mnie .
Wykonałam telefon i ponownie udałam się do salonu. 
- Mogę być jeszcze pół godziny.
- To obejrzymy coś w telewizji.

****
Olek

Elena już poszła , a ja czekałem za chłopakami. 
Gdy przyszli , udaliśmy się do klubu. 

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Nie wiem , czemu dałam taki tytuł xD Mam nadzieję , że się podoba , mimo , że takie krótkie. Obym jutro napisałą c.d. ^^ Zobaczę czy się wyrobie . 

Carrie :**

niedziela, 1 lutego 2015

29. "Dochowam tajemnicy"

Olek

Wróciłem do mojej mamy. Usiadłem na kanapie i westchnąłem. Czy jej to przeszkadza , że jestem jeszcze o rok starszy niż myślała? Teraz będzie się mnie o tyle rzeczy wypytywała... A ja jej nic nie powiem. Nie chcę , żeby wiedziała.
Myślałem , że pójdzie zaraz domu ale po paru minutach przyszła. Usiadła obok mnie.
- Przepraszam , byłam jeszcze w toalecie - spuściła głowę na dół.
- To może opowiecie mi jak się spotkaliście ? - zapytała moja mama. Po co chce to wiedzieć? Zanim  zdążyłem cokolwiek coś powiedzieć , odezwała się Elena :
- Po prostu potrącił mnie rowerem jak idiota , to było nasze pierwsze spotkanie. Przepraszam Olek , ale taka prawda.
- No tak , no ale potem przeprosiłem. Zresztą , potem bardzo dużo dla ciebie zrobiłem, - potargałem ją za włosy i uśmiechnąłem się , umiałem się wybronić. Moja mam też była uśmiechnięta, cała szczęśliwa. Nie rozumiem tylko czemu o wszystko wypytuje. Elena zarumieniła się. - Mamo , może opowiem ci , o tym jak będziemy sami , bo Elena , chyba się trochę ciebie wstydzi.
- Oczywiście , że nie! Mogę porozmawiać.
- Jeśli chcesz , to oczywiście , ale nic na siłę. - powiedziała moja mama.
Rozmawialiśmy jeszcze chwilę , a potem poszedłem wyciągnąć pizzę z pieca.

Elena

Zostałam sama.
Z jego mamą.
Znowu.
Czemu tak bardzo się stresuję?
Jego mama usiadła obok mnie . Przytuliła się do mnie. Nie za wcześnie na takie czułości?
Zaczęła płakać.
- Uważam , że jesteś naprawdę miła. Dorosła jak na swój wiek. Nie zachowujesz się jak te głupie nastolatki , które robią ze sobą bóg wie co. Mogę ci zaufać , tak jak ufa ci mój syn?
Nie powiem , że nie , byłam w szoku. O co jej chodzi?
- Oczywiście.
- Jestem chora . Niedawno dowiedziałam się , że mam raka . Nie wiem jak to ze mną będzie . Będę musiała jechać do szpitala na jakieś badania za dwa tygodnie. Proszę , przygotuj go do tego. On bardzo się zdenerwuję jeśli się o tym dowie. Zapiszę ci mój numer telefonu i zadzwonię do ciebie , kiedy będziesz miała mu to powiedzieć. Wyświadczysz mi tą przysługę?
Znowu zaczęła płakać.
A ja razem z nią.
- Tak.
 Przytuliłam mamę Olka tak mocno jak chyba nigdy nie przytulałam mojej mamy.
- Dziękuje - wyszeptała.
- Naprawdę zależy ci na nim? Proszę odpowiedz szczerze.
- Bardzo - uśmiechnęłam się i uwolniłam z uścisku.

Olek

- Pizza gotowa , zapraszam drogie panie !
 Po chwili już siedzieliśmy przy stole i zajadaliśmy się moją cudowną pizzą.
- Jest cudowna - powiedziała Elena
- Jak zawsze - powiedziałem chórem z mamą.
Zaczęliśmy się śmiać. Przyjemnie było tak posiedzieć razem z ludźmi , których się kocha.

****
Elena powiedziała , że musi już iść , więc zaproponowałem , że ją odprowadzę. 
- Nie , dzięki , nie kłopocz się - powiedziała ubierając się. 
- I tak pójdę - odpowiedziałem zdecydowanym głosem 
Pożegnała się z moją mamą i wyszliśmy. 
Chyba polubiły się . To dobrze. Uśmiechnąłem się pod nosem.
- Co będziesz robić po południu ? - zapytałem
- Nie wiem , chyba posiedzę w domu. Muszę trochę odpocząć. Muszę jeszcze lekturę przeczytać do szkoły. A zostało mi 8 dni.
- W porządku . Spotkamy się jutro ?
- Może. Zobaczę jeszcze.
Nagle jej twarz zrobiła się strasznie smutna i zmartwiona. Pierwszy raz widzę ją w takim stanie.
- Coś się stało ? Wyglądasz na zmartwioną.
- Nie , nic . - spuściła głowę w dół , a ja przytuliłem ją do siebie.
- Jak by się coś działo , zawsze możesz mi powiedzieć .
Wtuliła się we mnie , że prawie nie oddychałem . Jej głowa na moim ramieniu , to coś pięknego. Już to mówiłem , ale uwielbiam czuć jej ciepło na moim ciele. Ten dzisiejszy uścisk jest równocześnie najmocniejszym jak i najdłuższym uściskiem jakiego w życiu doznałem .
- Pamiętaj , że masz mnie. Nie martw się niczym , ja ci zawsze pomogę. W każdej sytuacji - wyszeptała mi na ucho.
Zaczęła cicho płakać.
A ja nadal nie wiem o co chodzi.
Odpowiedziałem tylko :
- Dziękuje , będę o tym pamiętał. - pocałowałem ją delikatnie w głowę , tak , że chyba tego nie poczuła.
Odsunęła się ode mnie .
- Chciałeś mój numer telefonu?
Czemu nagle sobie o tym przypomniała . To dziwne , ale faktycznie chciałem jej numer. Trzeba się jakoś kontaktować w ważnych chwilach.
- Oczywiście . Wpisz się.
Podałem jej mój telefon , a ona wpisała swój numer .
- Napiszę do ciebie wieczorem . To do zobaczenia.
- Cześć.
No i poszła do domu. A ja wracam do swojego domu w samotności i z tysiącami myślami.

*****

Elena

To wszystko mnie przytłacza. Nie mogę o tym nikomu powiedzieć. Zachowam tajemnicy. I to jest w tym wszystkim najgorsze. Chyba zajmę się czytaniem tej głupiej lektury , bo chyba dostanę szału. Muszę zająć myśli czymś innym .
Niedługo powinni moi rodzice i brat być w domu. 
Po chwili zadzwonił telefon. Nikodem. Czego on chce? 
Odebrałam.
- Hej , sorry,  ale nie chce mi się gadać ,pa. 
- Poczekaj! 
Już chciałam odłożyć ten telefon i go wyłączyć w cholerę , no ale niech mu będzie , odpowiem. 
- No , co chcesz? Naprawdę nie mam nastroju. 
- Chciałem przyjść do ciebie pogadać. 
- Tylko nie dzisiaj , jutro ok? 
- No dobra. Czemu nie masz humoru , coś się stało? 
- Nie! Zostaw mnie w spokoju. Pa . 
Rozłączyłam się. Boże , czemu wszyscy są tacy dociekliwi? Nie mam humoru i tyle. I tego się trzymajmy. 

*********
Naprawdę zaczęłam czytać. Położyłam się na łóżku i czytałam. I tak nie rozumiałam treści , ale to nic takiego. Normalka.
Po jakiejś godzinie , wszyscy wrócili do domu. Oczywiście przywitali się tylko ze mną , a potem mieli mnie gdzieś. Normalne.
Postanowiłam na chwilę przestać czytać i postanowiłam sobie  pośpiewać. Uwielbiam to robić. Od dziecka chodziłam na różne konkursy i śpiewałam.
Czuję się wtedy taka wolna. Jakbym była w innym świecie. Mój umysł przepełnia muzyka , która zazwyczaj sprawia mi radość. Ale lubię też smutne piosenki. Wczuwam się wtedy w tą osobę , co to śpiewa i czuję to samo.
Zamknęłam drzwi od pokoju na klucz. Usiadłam przy biurku , przy moim laptopie i szukałam jakiś fajnych kawałków.
Wybrałam jedną piosenkę i podczas jej śpiewania płakałam. Bardzo się wczułam. Aż za bardzo.
Odłożyłam słuchawki i postanowiłam wyjść z pokoju i z kimś pogadać. Tak po prostu. Sama nie dam rady. Oczywiście nic nie wyjawię , ale muszę czymś się zająć.
Zbiegłam na dół po schodach. Mój brat oglądał jakieś głupie bajki.
Mój tata gotował obiad.  Moja mama rozmawiała przez telefon.
Z nikim nie mogę pogadać, a nie chcę im przeszkadzać. Zadzwonię do Evelin , może mogłabym do niej pójść.
Mogłam pogadać do mojej łazienki.
- Hej Elena
- Cześć ,mogę przyjść do ciebie? Potrzebuję pogadać.
- No dobra , wpadaj. O której będziesz?
- Za chwilę. Już wychodzę z domu.
- Ok. - rozłączyła się.

******
Siedziałyśmy u niej i gadałyśmy o wszystkim i o niczym. 
- A jak tam Olek? Oczywiście przyjaźnisz się z nim , po tym jakim był dupkiem. 
Oczywiście musiała zacząć drążyć ten temat , bo jak to inaczej. A już myślałam , że da mi spokój. 
-No tak . To moja sprawa. 
- No dobra , tylko potem nie przychodź do mnie z płaczem , jak znowu cię zrani. 
- Mam nadzieję , że tego nie zrobi - uśmiechnęłam się. 
Lecz po chwili przypomniałam sobie o jego mamie i posmutniałam. Będę musiała go wspierać , bo inaczej nie da sobie rady. 
- Czy ty go przypadkiem nie kochasz? Ale proszę odpowiedz szczerze. 
- Powaliło cię? Oczywiście , że nie. Jeszcze tego by brakowało. - poczerwieniałam na twarzy i rzuciłam w nią poduszką. - Naprawdę nie. 
- To dobrze , bo już się bałam o ciebie. 
Zaczęła się wielka walka na poduchy , a potem musiałam już iść , bo robiło się ciemno. 
W domu obejrzałam jakiś film z rodzicami i poszłam spać.

****

Olek 

Wróciłem do domu. 
Moja mama siedziała w swoim ulubionym fotelu. 
- Pogadamy ? 
- No pewnie. 
Szybko ściągnąłem kurtkę i udałem się do pokoju gdzie była. Usiadłem na kanapie. 
- Posłuchaj za dwa tygodnie wyjeżdżam i nie wiem , kiedy wrócę. To wyjazd służbowy , a wiesz jak to jest.  
- Na pewno to wyjazd służbowy? 
- Oczywiście , przecież synku , nie oszukałabym cię. 
- Wiem - przytuliłem ją i pocałowałem w czoło. 
- Aha , i jeśli chcesz możesz zaprosić w tym czasie Elenę do siebie. Nie mam nic przeciwko. 
- Lubisz ją ?
- Bardzo - odpowiedziała - Ale ty bardziej. 

środa, 28 stycznia 2015

28. Wyjawienie prawdy

Elena

Zadzwoniłam do Nikodema , tak jak chciał. Niech mu będzie. Usiadłam sobie na moim wygodnym łóżku z dużymi  poduchami i czekałam aż odbierze. Tak mi się chcę spać , no ale jest jeszcze za wcześnie. Nareszcie odebrał.
- No w końcu zadzwoniłaś! Co tak długo to trwało?
O matko , gdybym wiedziała , że tak zacznie się ta rozmowa , wcale bym nie tknęła mojego telefonu.
- A tak wyszło. Po co miałam zadzwonić?
- Chciałem z tobą pogadać .
- Niby o czym?- zapytałam
- Na pewno się z nim nie spotykasz? Co to miało być to dzisiaj?
O ja pierdole. Przecież mówiłam mu już nie nic mnie z Olkiem nie łączy. Czy on nie rozumie po polsku?
- Nie . To było przyjacielskie spotkanie. Czemu ciebie to interesuje, jeśli mogę spytać?
- Ponieważ uważam uważam , że on jest jakiś podejrzany. Coś przed tobą ukrywa.
No i co z tego? Każdy ma swoje sekrety i warto to uszanować. Nie muszę być taka dociekliwa i o wszystko go pytać.
- Skończmy tą rozmowę . Jestem zmęczona. A tak przy okazji. Nie umiem jeździć na łyżwach. Dobranoc.
Rozłączyłam się i wtuliłam w moje poduszki. Był takie mięciutkie i ciepłe , że po chwili zasnęłam.
Nikodem
Ona jeszcze w coś się zamiesza. Ja to wiem. Jak mnie nie posłucha to trudno. Żeby potem nie było na mnie.

Olek

Nadal nie wierze , że ten dzień w ogóle się wydarzył. Myślałem , że mnie odtrąci. Ale skąd mam wiedzieć jak będzie za drugim razem?
Wstałem o 8.00 , bo nie mogłem spać. Postanowiłem pójść pobiegać.

Elena

Obudziłam się z bardzo dziwnego snu. Śniło mi się , że byłam gdzieś na wakacjach. Był tam , Nikodem ,  Evelin i Julie. Wszyscy krzyczeli na mnie , że robię błąd , że wciąż mu ufam i tak dalej Później pojawił się Olek . Pobiegłam do niego i uciekliśmy gdzieś. Czy ten sen miał jakiś sens? Nie wydaje mi się. To było co najmniej dziwne.
Było dopiero wpół do dziewiątej. I tak długo spałam , bo wczoraj zasnęłam w ubraniach i nikt nie raczył mnie obudzić.
Wszyscy jeszcze śpią.
Zrobię sobie śniadanie. Płatki z mlekiem na początek dnia powinny starczyć. Patrzę zaspana przez okno i widzę jak ktoś biega w okolicy. Jak można teraz biegać? Z samego rana , ja dziękuje.
Przyjrzałam się bliżej i zdawało mi się , że to Olek. Niemożliwe , na pewno mam zwidy. Zatrzymał się tuż przy moim domu. Dobra , to pewnie on. Wyjdę na zewnątrz , przywitać się z nim.
Ubrałam buty i wyszłam przed dom.
- Ej Olek , hej! Nie wiedziałam , że lubisz biegać.
Spojrzał , lekko się mnie wystraszył. Pojawiłam się tak nagle.
- O cześć Elena - uśmiechnął się na sam mój widok.
Podeszliśmy do siebie.
- Lubisz biegać? - zagadnęłam
- Od dzisiaj zaczynam. Chcesz się dołączyć?
- Nie , dzięki , nie przepadam za bieganiem.Chcesz może wpaść na śniadanie?. Wszyscy jeszcze śpią . Zrobię nam płatki.
Ciekawe czy będzie chciał . Wiem , że to ryzykowne , bo gdyby mama to widziała , to nie wiem jak by się wściekła.
- jeśli mogę, to chętnie- uśmiechnął się do mnie i podrapał się po głowie
Wzięłam go za rękę i weszliśmy do domu. Olek rozebrał się w przedpokoju , a ja w tym czasie ugotowałam mleko.
Usiedliśmy przy stole w kuchni. Nasypałam płatki i zalałam mlekiem.
Oby nikt się nie obudził , proszę.
- jakie masz plany na dzisiaj? - zapytał
Dobre pytanie. Chyba już znam odpowiedź.
- Chyba pójdę do Evelin , a później do Julie. Muszę je przeprosić.
- A co takiego zrobiłaś?
Opowiedziałam mu historie z przyjazdu do domu .
- To dobry pomysł je przeprosić. Nadal nie rozumiem po co tu przyjechałaś  . No ale kiedyś mi to wyjaśnisz prawda ?
- Może kiedyś - odparłam wzruszając ramionami.
- To idziemy do nich teraz? 
- Już? A nie jest za wcześnie?
- Na przyjaźń nigdy nie jest za wcześnie, moja droga.. - uśmiechnął się szeroko i wstał od stołu. 
Zaczął się ubierać. Napisałam karteczkę , że wychodzę coś załatwić i powiesiłam ją na lodówce. 
Z przedpokoju zawołał Olek:
- No idziesz? Gorąco mi się robi . 
- Nie krzycz tak , bo zaraz kogoś obudzisz. Shh. - powiedziałam. 
Ubrałam się również i wyszliśmy z domu.Było zimno , ale oczywiście nie ma śniegu bo po co. Poczułam chłód na całej mojej twarzy. 
- Czasami mam wrażenie , że jestem doroślejsza od ciebie. Czasami zachowujesz się jak głupek. - walnęłam go lekko w ramię. 
- Czemu ?
- No prawie obudziłeś wszystkich w domu. Gdyby moja mama zeszła na dół od razu by cię przegoniła. Nie wiem czemu , ale nie lubi cię. 
- Też nie wiem tego. Ale mam nadzieję , że z czasem się do mnie przyzwyczai. - spuścił głowę na dół.
Przytuliłam się do niego , bo zrobiło mi się zimno. Objął mnie ramieniem. 
- Co miałeś na myśli mówiąc , że ma się przyzwyczaić?
- Nic takiego - uśmiechnął się pod nosem. 
Szliśmy w stronę domu Evelin. Boje się tej rozmowy. Chociaż wiem , że to tylko nie porozumienie. To nie porozumienie - wbijałam sobie do głowy , lecz coraz mniej przestawałam  w to wierzyć. 

*******

Gdy w końcu stanęłam przed drzwiami jej domu , chciałam się wycofać. Ale nie mogłabym tego zrobić, bo Olek by mi nie pozwolił. Będzie czekał za mną na zewnątrz.
Więc zadzwoniłam do drzwi. Po chwili stanęła w nich Evelin.
- No proszę , kto tu się zjawił. Elena.
- Cześć . Możemy porozmawiać? - bałam jej się spojrzeć w oczy. Zagryzłam wargę.
- Jeśli mamy o czym to pewnie . - spojrzała w dal , chyba dostrzegając Olka. Zmienił się jej wyraz twarzy na jeszcze gorszy.
Wpuściła mnie do środka. Ściągnęłam buty i kurtkę i zostawiłam to w przedpokoju. Poszłam za Evelin , do jej pokoju. Jej rodziców chyba nie było w domu.
- To co chcesz mi powiedzieć? - zaczęła , siadając na brzegu łóżka.
 - Najpierw chciałam cię przeprosić , że nie zadzwoniłam. Miałam tak dużo , na głowie , że zapomniałam. Wiem , że to żadne tłumaczenie , ale tak bardzo mi głupio z tego powodu. Gdy sobie uświadomiłam , że zapomniałam o moich przyjaciółkach było mi bardzo źle. Proszę wybacz mi.
- dopiero po wypowiedzeniu tego wszystkiego , usiadłam.
Po paru minutach odrzekła:
- Martwiłyśmy się o ciebie. Wyjechałaś tak po prostu. Zostawiłaś tylko głupi liścik , który potem ze złości podarłam na strzępy. Dzwoniłam , nikt nie odbierał. Wyłączony telefon. Chciałam od razu jechać do domu , ale jakoś inni mnie pocieszyli , że na pewno nic ci nie jest ,że bez żadnego powodu byś nie wyjechała sama. - zaczęła płakać - a ja i tak nie wiem po co to zrobiłaś. Mogłaś chociaż zabrać mnie ze sobą.
- Zanim ci odpowiem : Czemu już jesteście w domu? Myślałam , że jeszcze tam jesteście.
- Przyjechaliśmy , bo już nam się tam nudziło. Nie było co robić. I tyle.A teraz gadaj.
Wzięłam wdech.Jeden.Drugi.Trzeci.
- To jest bardzo głupie. To wszystko przez Olka ! Śniło mi się , że coś mu się stało bardzo poważnego i czułam jakby to się działo naprawdę. Pierwszy raz miałam taki sen. Pomyślałam , że i tak nikt nie cieszy się z mojej obecności , więc co za różnica. Wy się obraziłyście na mnie , a nie chciałam spędzać czasu z Piotrkiem , pomimo tego , że się teraz przyjaźnimy. A telefon miałam wyłączony , bo nie chciałam , żeby rodzice do mnie dzwonili. Tak na wszelki wypadek , gdyby jednak rodzice Julie zadzwonili do nich. No , ale wszystko poszło gładko , spotkałam fajnego chłopaka w pociągu i jest on moim przyjacielem. Spędziłam z nim już kilka dni ferii.
- łoooooł w życiu bym nie wpadła , że to chodziło o chłopaków ! Elena jak możesz z tyloma naraz . - widać humor jej się poprawił , ale mi nie za bardzo.
- O co ci chodzi? - zapytałam.
- Ale nadal nie rozumiem , po co tak się martwisz o tego debila Olka ? Myślałam , że go nienawidzisz.
- Dałam mu drugą szansę. - wstałam i zaczęłam krążyć po jej pokoju.
- Jesteście razem ?
- Nieee , czemu każdy o to pyta? Pomieszało wam się w głowach .
- Aha. Jak coś to możesz ze mną o wszystkich porozmawiać. Jeśli chodzi o temat Piotrka , to temat skończony. Nie jestem na ciebie zła. A z Olkiem wszystko w porządku?
- Jak przyjechałam, to był trochę poobijany , ale mówił , że to nic takiego , że nie mam się martwić. I tak będe się martwić. Czuję , że coś przede mną ukrywa.
Evelin wstała i powiedziała :
- Idź już do swojego kochasia i powiedz mu , że między nami wszystko OK.
- To nie żaden kochaś. Może spotkamy się jutro?
- No pewnie. .

******
Olek

Widzę , gdy wychodzi z mieszkania Evelin. Jest uśmiechnięta , to oznacza , że wszystko w porządku. Mógłbym patrzeć tak na nią godzinami. Biegnie wprost do mnie. Jej przyjaciółka obserwuje nas z drzwi. Wpada mi prosto w ramiona i przytula się do mnie. Czuję jej ciepło na sobie. Wspaniałe uczucie. 
Przestaliśmy i poszliśmy nie wiem nawet gdzie. 
- Tak się cieszę , że to wyjaśniłam - uśmiechnięta Elena spojrzała na mnie tymi swoimi cudownymi oczętami. Nie wierzę , naprawdę to powiedziałem ? Jestem walnięty.
- Cieszę się z twojego szczęścia. 
- To cudownie. - teraz taka sytuacja wprost doskonała , żeby ją pocałować, marzę o tym ,ale nie zrobię tego. Nie mogę.
- O czym myślisz? - zapytała zerkając na mnie ukradkiem.
- Nie powiem ci. To zbyt dziwne.
- Znowu jakieś tajemnice? Daj spokój.
- To naprawdę nic takiego - uśmiechnąłem się pod nosem - gdzie idziemy ?
Przez chwilę zastanawiała się.
- Myślałam o tym , żeby iść do Julie , ale chyba jej nie muszę nic wyjaśniać. Napiszę do Evelin, aby jej wszystko wytłumaczyła. - wyciągnęła telefon i zaczęła stukać w klawiaturkę.
- A co z twoim przyjacielem. Spotkaliście się ostatnio ? - zagadnąłem.
- Chodzi ci o Nikodema ? Rozmawiałam z nim wczoraj i trochę się z nim pokłóciłam. Ale przejdzie mu niedługo.
- A o co się pokłóciliście? - ciekawe co odpowie.
- A to już nie twój interes - skończyła z pisaniem i spojrzała na mnie. To takie słodkie , bo ona jest taka niska , a ja w porównaniu do niej - wysoki.
- Myślałem , że jestem twoim przyjacielem - powiedziałem całkiem poważnie . Przecież przyjaciele powinni sobie wszystko wyjaśniać - mimo , że ja tego nie robię , no ale nie mogę. Przecież gdybym mógł to bym jej powiedział na pewno.
- Ale nie zachowujesz się w stosunku do mnie fair. Ja też nie mam zamiaru. Jeśli to nie działa w dwie strony , to w ogóle nie działa. Zrozumiałeś? - no i już ze słodkiej dziewczynki stała się niebezpieczną lwicą. Boję się jej w takich wydaniach. Spojrzała na mnie gniewnym wzrokiem.
- No dobra , rozumiem. Nie wracajmy do tego. Cieszmy się z tego co mamy i niczego nie żałujmy.
- Dobra , skończ z tymi tekstami. Zaraz pójdę do domu , bo i tak nie wiem co pożytecznego mogę z tobą robić. Nie nadajesz się do niczego.
Po chwili namysłu powiedziałem :
- Umiem gotować i świetnie całować. Chcesz spróbować ?

Elena

Że co proszę? On sobie jaja robi.
- Niby czego mam spróbować?
- A co byś chciała? - poruszył śmiesznie brwiami.
Zarumieniłam się. Wcale bym nie chciała go pocałować. Nie ma mowy.
- To co umiesz ugotować ?  - zapytałam
- Wspaniałą pizze , dasz się skusić ?
Nie należę do osób , które się odchudzają , bo nie mam z czego. Więc jem co popadnie.
- No jasne , mam nadzieję , że mnie nie otrujesz ...

********
Jesteśmy u niego w domu. 
On przygotowuje składniki.
Nie mogę być w kuchni , bo nie chce mi zdradzić przepisu. 
Więc siedzę w pokoju gościnnym wraz z jego mamą. Ja usiadłam na kanapie , a ona w fotelu , który wyglądał na bardzo wygodny. 
- Uwielbiam , gdy gotuję mi coś. Już od kiedy był mały interesował się jedzeniem . Jadł co popadnie (śmiech) , mógł to robić , a i tak nie przytył ani grama. Gdy chodził do czwartej klasy próbował tworzyć coś ze mną. Nabrał wprawy  i później już on mi gotował. Teraz już prawie dorosły , bo za rok kończy 18 lat ..... Jak ten czas szybko leci... A ty ile masz lat? 
To on ma 17 lat? Myślałam , że 16. Nigdy mi nie mówił , że nie zdał klasy. Ale to nie jest możliwe. Może z innego powodu jest nadal w III klasie gimnazjum. Jak on tak mógł? Dopiero teraz zorientowałam się , że jego mama o coś mi się pyta. 
- W lipcu skończę 14 lat.
- Przyjaźnicie się , czy ... ? Pierwszy raz widzę dziewczynę w naszym domu. 
- Tylko się przyjaźnimy. - odparłam szorstko.
W tym momencie wszedł Olek do pokoju. 
- Pizza będzie gotowa za pół godziny. Chcecie sobie jeszcze trochę pogadać , czy mogę się dołączyć?
Nie lubię rozmawiać sama z dorosła osobą , którą dopiero co poznałam. Czuję się taka zawstydzona i zażenowana. 
Wstałam z kanapy i poszłam w stronę Olka. Muszę z nim , o tym pogadać. 
- Przepraszam na moment. 
- W porządku. 
- Chodź Olek na chwilę - wyszeptałam. 
Wyszliśmy na korytarz. 
- Co jest ? O co chodzi? - zapytał
- Ty masz 17 lat? 
- Taaak , a co? Przeszkadza ci to?
- Nie , no ale nie powiedziałeś mi nigdy o tym. 
- A pytałaś? - wrócił do pokoju. 
No i co ja mam zrobić ?