Translate

niedziela, 18 stycznia 2015

27. " Dzisiaj tylko ty i ja "

Olek

Może porozmawiam z nią ? Chciałbym się z nią spotykać jako przyjaciele. Ona jest naprawdę cudowna. Nie zasługuje na takie coś. A oni przecież nie muszą o tym wiedzieć . Poza tym i tak w ferie ich nie ma , bo zadzwonił do mnie wczoraj Wojtek i mówił , że gdzieś wyjechał i reszta chłopaków też. Tak mi ulżyło , że nie wiem. Więc zamierzam ten czas poświęcić Elenie. No i jak starczy czasu - dla mamy. Dwie osoby dla które warto żyć , a ja i tak je oszukuje.
Poza tym zapisałem się na boks. Muszę się nauczyć obrony. Gdy zarobie trochę pieniędzy oddam te długi i tak im przywalę , że przez rok nie wstaną z miejsca.
Tylko jak mam się z nią spotkać? Czemu nie mam jej numeru telefonu? Jak to możliwe , że przez te parę miesięcy nawet nie wymieniliśmy się numerami. To dziwne. Trzeba nad tym popracować. Dobra , to pójdę do niej do domu i załatwię to. A co jak jej nie będzie? Musi być. Nie ma innej opcji.
Dochodzi godzina 12. To odpowiedni moment , żeby tam pójść.

Elena

W co ja mam się ubrać na to lodowisko? Pewnie będzie tam strasznie zimno. Już wiem , ubiorę ten długi siwy sweter i do tego dżinsy rurki. Powinno pasować i przynajmniej będzie mi ciepło. I do tego moje krótkie kozaczki na małym obcasie (jestem niska ) . Poprawiłam lekko makijaż , narzuciłam kurtkę , szalik i czapkę i wyszłam z domu.
- Gdzie idziesz kochanie ? - zapytał tata z korytarza
- Idę gdzieś z przyjaciółkami , jeszcze nawet sama nie wiem , gdzie mnie prowadzą.
- Dobrze , tylko potem zadzwoń do mnie , żebym się nie martwił. - odpowiedział uśmiechem.
- Dobra , no to pa.
Wybiegłam szybko i wpadłam na kogoś. Cholera , zaraz się spóźnię.
- Przepra... - nie dokończyłam , bo okazało się , że osobą na którą wpadłam , był nie kto inny jak .... Olek!.
- Nic nie szkodzi. Chciałem z tobą pogadać. Dasz mi chociaż swój numer telefonu ? Zadzwonię do ciebie później.
Co on sobie wyobrażą. Robi mi takie przykrości, to jeszcze śmie przychodzić po mnie i prosić o numer telefonu. Nie no , to już jest chore.
- Nie mogę teraz. Śpieszę się. Odsuń się. - zaczęłam przeciskać się między niego.
- Nie poświęcisz mi nawet chwili czasu? Nawet o tyle - pokazał palcami - Przepraszam cię za tamto. Nie możesz o tym zapomnieć jakby nic się nie stało ?
Nie wiem czy to dobry pomysł. To na pewno nie była błahostka. Ale teraz powrócił ten dawny Olek. Ten zabawny i pomocny chłopak , którego poznałam parę miesięcy temu , kiedy potrącił mnie rowerem. Brakuje mi go. A teraz jest tu znowu.
- Pomyślę nad tym , ale teraz naprawdę muszę już iść - uśmiechnęłam się do niego
- Mogę iść z tobą ? Proszę , proszę. - zachowuje się jak dziecko
- Nie sądzę , żeby to był dobry pomysł.
Może nie pójdę na to spotkanie z Nikodemem. Napiszę mu , że jestem chora i nie mogę pójść. Nadal mam złamaną rękę i nie wiem , czy to taki dobry pomysł pójść na łyżwy.Wtedy zrobiłam to tak lekkomyślnie , że nie wiem.
- Poczekaj , odwołam to spotkanie.

Olek

Naprawdę dla mnie rezygnuje z jakiegoś ważnego dla niej spotkania ? Boże jak to zrobiłeś? To nie mogło być takie łatwe!
Ale i tak się cieszę.
Spędzę ten dzień z nią.
Nareszcie.
- No i co odwołałaś?
- Poczekaj , czekam aż odpisze.
Ciekawe z kim miała się spotkać.
- A do kogo napisałaś?
- A co cię to?
To jakiś chłopak. Wyczuwam to moim instyktem.
- Jak ma na imię twój wybraniec? - to było śmieszne , zacząłem się śmiać.
Widać , że się wkurzyła. Ma wtedy takie brwi ściągnięte , ale wygląda to dość słodko. I te ściśnięte usta
- To nie jest mój wybranek ! Ty debilu.
-Ale nie zaprzeczyłaś , że masz się spotkać z chłopakiem. Dobra , chodźmy może gdzieś . Najlepiej przed siebie.

Elena

W końcu Nikodem mi odpisał : "Szkoda , mam nadzieję , że spotkamy się innym razem. Pamiętaj , że zawsze możesz do mnie zadzwonić , gdy będzie się coś działo. xoxo Nikodem "
- Przeczytałem już. Jakie to słodkie - powiedział Olek , którego zauważyłam tuż za moimi plecami , wlepiający się w ekran mojego telefonu.
- Jak mogłeś ? Ja dbam o twoją prywatność , a ty o moją to co? - zaczęłam go walić w plecy z torebki , a zawartość ma niezłą.
- Jak niby o nią dbasz? Wypytujesz się mnie o wszystko , ja ci prawie na wszystko odpowiadam. Zresztą - nieważne , nie myślmy o tym !

Olek

- Będę o tym myśleć! Czy ci się to podoba czy nie ! - gotowała się w niej złość , ale ja wiem jak ją złagodzić.
Położyłem mój palec na jej ustach . Drugą ręką pogładziłem ją po plecach i wyszeptałem :
- Nie , nie , nie mówmy o tym. Dzisiaj tylko ty i ja.
 Patrzyłem jej prosto w oczy. Od razu się uspokoiła.
Patrzyła na mnie jak zahipnotyzowana.
I staliśmy tak na chodniku , blisko drogi , jej domu
Przytuliłem ją mocno do siebie.
I wtedy jakiś chłopak zawołał :
- Hej Elena !
Co jest ?
Wypuściła mnie z objęć . Wyglądała jakby było jej słabo , ale ja wiedziałem , że to przeze mnie. Nadal nie mogła uwierzyć , że coś takiego zrobiłem. Ja też nie mogę w to uwierzyć.
- Cześć Nikodem . - odpowiedziała markotnie.- mówiłam ci , że dzisiaj nie mogę się spotkać.
- No wiem , ale pomyślałem , że siedzisz sama w domu i nudzisz się . Bo jesteś chora. - spojrzał na nią zdziwionym wzrokiem - a widzę , że ze zdrowiem całkiem dobrze. Czemu nie powiedziałaś mi , że idziesz już spotkać się z kimś innym ? Nie musiałaś kłamać.

Elena

I jak tu wybrnąć z tej sytuacji?
- No właśnie Elena , dlaczego ? - wtrącił się Olek
- No bo tak. Już nic nie mówcie. A tak przy okazji , to jest Olek , a to Nikodem. - i zaraz będzie bum
- Czy to jest TEN  Olek? - zapytał
- Tak ten Olek . Nie mów już nic więcej , proszę. - mam nadzieję , że moje słodkie oczka pomogą. - Proszę idź już sobie .
- W porządku , ale potem do ciebie zadzwonię. To ważne.
- Okej , pa.
Pociągnęłam Olka za sobą. Nic mu nie powiem . Dzisiaj tylko ja i on.

*****
- Co to miało znaczyć TEN Olek? Gadałaś mu o mnie ? - zapytał rozgniewany
- To nie tak. Później ci wszystko wyjaśnię. Pamiętasz? Dzisiaj tylko ty i ja. Nie rozmawiamy o żadnych problemach. Zgadzasz się na to? 
- Oczywiście. A co zamierzamy zrobić? Najlepiej coś szalonego . 
-Nie mam pojęcia co. Z tą złamaną ręką , nie za bardzo chce mi się robić coś szalonego. - szliśmy przed siebie , nie wiadomo gdzie. Mi takie coś odpowiadało . 
- W sumie masz rację . A czemu masz złamaną rękę? - zapytał 
- Nic ci nie powiem , żebyś się nie martwił. Jeśli w ogóle się o mnie martwisz. 
- Oczywiście , że tak. Jak mogłoby być inaczej . 
Co on taki miły dzisiaj? Mam wrażenie , że się zarumieniłam. 
Nagle powiedział : 
- Już wiem ! Pójdziemy na karaoke! 
- To jest u nas karaoke? Od kiedy? 
- Nie wiedziałaś? Od zawsze tutaj jest. Trochę kawał drogi , no ale pójdziemy tam. 
- Jeszcze się nie zgodziłam! 
- Nie obchodzi mnie to. - uśmiechnął się szyderczo

******

Nikodem

Jak to możliwe , że jeszcze niedawno mówiła jakim on jest debilem , że go nienawidzi i chcę o nim zapomnieć , a dzisiaj obściskuje się z nim jak gdyby nigdy nic? To jest dziwne. Albo dziewczyny nie mają rozumu. 
Ale już nie chciałem się kłócić, zrobiłem to dla Eleny. Mam nadzieję ,że zadzwoni do mnie wieczorem. No chyba , że znowu coś jej wypadnie ..... 

Elena 

To karaoke było naprawdę świetnie! Nigdy się tak dobrze nie bawiłam. Spędziliśmy tam dobre 3 godziny. O kurczę , miałam zadzwonić do taty. Oby nie był wściekły. 
- do kogo dzwonisz? - zapytał Olek
- Do taty , miałam zadzwonić i powiedzieć gdzie jestem. 
- Powiedz , że jesteś w centrum handlowym . Ta okolica nie należy do najbezpieczniejszych , żeby się nie martwił. 
Staliśmy już na zewnątrz. Było już ciemno. I zimno. 
-Hej , tata.
- No cześć nareszcie zadzwoniłaś. Ile miałem czekać ? - nie był za bardzo zdenerwowany. 
- No przepraszam , ale zapomniałam. A teraz właśnie wychodzę z centrum handlowego i lecę na autobus. Niedługo powinnam być w domu. 
- No mam nadzieję. To papa , kochanie. 
Rozłączyłam się. 
- Jedziemy autobusem? - zapytał 
Dla mnie to było oczywiste. 
- No tak , a masz jakiś lepszy pomysł? Nie będę iść w tych ciemnościach i poza tym mówiłam , że niedługo będę w domu. Gdzie tu jest przystanek? 

Olek

I właśnie w tym polegał problem. 
- Nie widzisz jakie to zadupie? Tylko to karaoke tutaj jest. Nie ma ani przystanka , ani nic. - włożyłem ręce do kieszeni i spuściłem głowę na dół. 
- To jak ja pojadę do domu? A gdzieś dalej jest przystanek? 
- Na pewno jakiś się znajdzie. 
- A więc zaprowadź mnie tam. - powiedziała patrząc na mnie tak jakby chciała mnie zabić .
- Nie wiem , czy mi się uda. 
- Na pewno ci się uda! Nie ma innej opcji. 
- Aż tak bardzo we mnie wierzysz? - zapytałem 
- To nie tak. Po prostu będę miała przerąbane w domu. A nie chce kłopotów , a tylko ty możesz mi pomóc. - zarumieniła się lekko. 
A już myślałem , że chociaż we mnie wierzy. Jak widać , zawiodłem się. No , ale cóż , muszę znaleść ten przystanek. 
Poszedłem nie wiadomo gdzie , ale Elena postanowiła pójść za mną , a to oznacza , że mi ufa. Chyba. W sumie i tak nie miała innego wyjścia. 
- Daleko jeszcze? - zapytała. Skojarzyło mi się się to z filmem "Shrek 2" ,a dokładnie z osłem. 
- Nie wiem. 
I ten wybuch agresji. 
- Jak to nie wiesz!? Myślałam , że wiesz dokąd idziesz! Ty palancie. Zgubiliśmy się teraz. 
- Mogliśmy iść na pieszo. Połowę drogi byśmy mieli za sobą .
- Teraz to mówisz? Jak mogłeś. - zawróciła. 
- Gdzie ty idziesz? - zapytałem
- Tam gdzie nie ma ciebie. 
Nie powiem , te słowa zabolały.
- Czemu tak mówisz? Zastanów się 
- Nad czym? W ogóle czego ty ode mnie wymagasz? Nie rozumiem cię. 
Cała się trzęsła. Nie mogłem patrzeć , jak to jej małe , chude ciałko marznie tak na dworze. 
Zadzwoniła jeszcze raz do swojego taty i powiedziała , że utknęła w korku i nie wie ile to będzie trwało. 
Ja utknąłem w korku uczuć.
Od nienawiści po miłość , aż do przyjaźni. 
I nie wiem na czym stanąłem. 
Podszedłem do niej bliżej i przytuliłem ją od tyłu. Wystraszyła się , ale przyjęła mój uścisk. Chyba tylko przez to , że było jej naprawdę zimno. Zawsze coś. 
- Chodźmy na pieszo. Obiecuję ci , że nic ci się nie stanie. - wyszeptałem - zaufaj mi , chociaż ten jeden raz , w ten jedyny dzień. 
- Dobrze - odpowiedziała cicho. 
W drodze do domu szliśmy w milczeniu. Nie chciałem się z nią pokłócić w ten dzień.

******
Zaprowadziłem ją do domu .
- To cześć, do następnego razu - powiedziała.
- Tak , pa. 
Następnego razu już pewnie nie będzie. A gdy nastąpi to w bardzo odległym czasie od dzisiaj. No chyba , że jeszcze w najbliższym czasie. 
Ale nie wiem czy ona będzie chciała. 


1 komentarz: