Translate

środa, 28 stycznia 2015

28. Wyjawienie prawdy

Elena

Zadzwoniłam do Nikodema , tak jak chciał. Niech mu będzie. Usiadłam sobie na moim wygodnym łóżku z dużymi  poduchami i czekałam aż odbierze. Tak mi się chcę spać , no ale jest jeszcze za wcześnie. Nareszcie odebrał.
- No w końcu zadzwoniłaś! Co tak długo to trwało?
O matko , gdybym wiedziała , że tak zacznie się ta rozmowa , wcale bym nie tknęła mojego telefonu.
- A tak wyszło. Po co miałam zadzwonić?
- Chciałem z tobą pogadać .
- Niby o czym?- zapytałam
- Na pewno się z nim nie spotykasz? Co to miało być to dzisiaj?
O ja pierdole. Przecież mówiłam mu już nie nic mnie z Olkiem nie łączy. Czy on nie rozumie po polsku?
- Nie . To było przyjacielskie spotkanie. Czemu ciebie to interesuje, jeśli mogę spytać?
- Ponieważ uważam uważam , że on jest jakiś podejrzany. Coś przed tobą ukrywa.
No i co z tego? Każdy ma swoje sekrety i warto to uszanować. Nie muszę być taka dociekliwa i o wszystko go pytać.
- Skończmy tą rozmowę . Jestem zmęczona. A tak przy okazji. Nie umiem jeździć na łyżwach. Dobranoc.
Rozłączyłam się i wtuliłam w moje poduszki. Był takie mięciutkie i ciepłe , że po chwili zasnęłam.
Nikodem
Ona jeszcze w coś się zamiesza. Ja to wiem. Jak mnie nie posłucha to trudno. Żeby potem nie było na mnie.

Olek

Nadal nie wierze , że ten dzień w ogóle się wydarzył. Myślałem , że mnie odtrąci. Ale skąd mam wiedzieć jak będzie za drugim razem?
Wstałem o 8.00 , bo nie mogłem spać. Postanowiłem pójść pobiegać.

Elena

Obudziłam się z bardzo dziwnego snu. Śniło mi się , że byłam gdzieś na wakacjach. Był tam , Nikodem ,  Evelin i Julie. Wszyscy krzyczeli na mnie , że robię błąd , że wciąż mu ufam i tak dalej Później pojawił się Olek . Pobiegłam do niego i uciekliśmy gdzieś. Czy ten sen miał jakiś sens? Nie wydaje mi się. To było co najmniej dziwne.
Było dopiero wpół do dziewiątej. I tak długo spałam , bo wczoraj zasnęłam w ubraniach i nikt nie raczył mnie obudzić.
Wszyscy jeszcze śpią.
Zrobię sobie śniadanie. Płatki z mlekiem na początek dnia powinny starczyć. Patrzę zaspana przez okno i widzę jak ktoś biega w okolicy. Jak można teraz biegać? Z samego rana , ja dziękuje.
Przyjrzałam się bliżej i zdawało mi się , że to Olek. Niemożliwe , na pewno mam zwidy. Zatrzymał się tuż przy moim domu. Dobra , to pewnie on. Wyjdę na zewnątrz , przywitać się z nim.
Ubrałam buty i wyszłam przed dom.
- Ej Olek , hej! Nie wiedziałam , że lubisz biegać.
Spojrzał , lekko się mnie wystraszył. Pojawiłam się tak nagle.
- O cześć Elena - uśmiechnął się na sam mój widok.
Podeszliśmy do siebie.
- Lubisz biegać? - zagadnęłam
- Od dzisiaj zaczynam. Chcesz się dołączyć?
- Nie , dzięki , nie przepadam za bieganiem.Chcesz może wpaść na śniadanie?. Wszyscy jeszcze śpią . Zrobię nam płatki.
Ciekawe czy będzie chciał . Wiem , że to ryzykowne , bo gdyby mama to widziała , to nie wiem jak by się wściekła.
- jeśli mogę, to chętnie- uśmiechnął się do mnie i podrapał się po głowie
Wzięłam go za rękę i weszliśmy do domu. Olek rozebrał się w przedpokoju , a ja w tym czasie ugotowałam mleko.
Usiedliśmy przy stole w kuchni. Nasypałam płatki i zalałam mlekiem.
Oby nikt się nie obudził , proszę.
- jakie masz plany na dzisiaj? - zapytał
Dobre pytanie. Chyba już znam odpowiedź.
- Chyba pójdę do Evelin , a później do Julie. Muszę je przeprosić.
- A co takiego zrobiłaś?
Opowiedziałam mu historie z przyjazdu do domu .
- To dobry pomysł je przeprosić. Nadal nie rozumiem po co tu przyjechałaś  . No ale kiedyś mi to wyjaśnisz prawda ?
- Może kiedyś - odparłam wzruszając ramionami.
- To idziemy do nich teraz? 
- Już? A nie jest za wcześnie?
- Na przyjaźń nigdy nie jest za wcześnie, moja droga.. - uśmiechnął się szeroko i wstał od stołu. 
Zaczął się ubierać. Napisałam karteczkę , że wychodzę coś załatwić i powiesiłam ją na lodówce. 
Z przedpokoju zawołał Olek:
- No idziesz? Gorąco mi się robi . 
- Nie krzycz tak , bo zaraz kogoś obudzisz. Shh. - powiedziałam. 
Ubrałam się również i wyszliśmy z domu.Było zimno , ale oczywiście nie ma śniegu bo po co. Poczułam chłód na całej mojej twarzy. 
- Czasami mam wrażenie , że jestem doroślejsza od ciebie. Czasami zachowujesz się jak głupek. - walnęłam go lekko w ramię. 
- Czemu ?
- No prawie obudziłeś wszystkich w domu. Gdyby moja mama zeszła na dół od razu by cię przegoniła. Nie wiem czemu , ale nie lubi cię. 
- Też nie wiem tego. Ale mam nadzieję , że z czasem się do mnie przyzwyczai. - spuścił głowę na dół.
Przytuliłam się do niego , bo zrobiło mi się zimno. Objął mnie ramieniem. 
- Co miałeś na myśli mówiąc , że ma się przyzwyczaić?
- Nic takiego - uśmiechnął się pod nosem. 
Szliśmy w stronę domu Evelin. Boje się tej rozmowy. Chociaż wiem , że to tylko nie porozumienie. To nie porozumienie - wbijałam sobie do głowy , lecz coraz mniej przestawałam  w to wierzyć. 

*******

Gdy w końcu stanęłam przed drzwiami jej domu , chciałam się wycofać. Ale nie mogłabym tego zrobić, bo Olek by mi nie pozwolił. Będzie czekał za mną na zewnątrz.
Więc zadzwoniłam do drzwi. Po chwili stanęła w nich Evelin.
- No proszę , kto tu się zjawił. Elena.
- Cześć . Możemy porozmawiać? - bałam jej się spojrzeć w oczy. Zagryzłam wargę.
- Jeśli mamy o czym to pewnie . - spojrzała w dal , chyba dostrzegając Olka. Zmienił się jej wyraz twarzy na jeszcze gorszy.
Wpuściła mnie do środka. Ściągnęłam buty i kurtkę i zostawiłam to w przedpokoju. Poszłam za Evelin , do jej pokoju. Jej rodziców chyba nie było w domu.
- To co chcesz mi powiedzieć? - zaczęła , siadając na brzegu łóżka.
 - Najpierw chciałam cię przeprosić , że nie zadzwoniłam. Miałam tak dużo , na głowie , że zapomniałam. Wiem , że to żadne tłumaczenie , ale tak bardzo mi głupio z tego powodu. Gdy sobie uświadomiłam , że zapomniałam o moich przyjaciółkach było mi bardzo źle. Proszę wybacz mi.
- dopiero po wypowiedzeniu tego wszystkiego , usiadłam.
Po paru minutach odrzekła:
- Martwiłyśmy się o ciebie. Wyjechałaś tak po prostu. Zostawiłaś tylko głupi liścik , który potem ze złości podarłam na strzępy. Dzwoniłam , nikt nie odbierał. Wyłączony telefon. Chciałam od razu jechać do domu , ale jakoś inni mnie pocieszyli , że na pewno nic ci nie jest ,że bez żadnego powodu byś nie wyjechała sama. - zaczęła płakać - a ja i tak nie wiem po co to zrobiłaś. Mogłaś chociaż zabrać mnie ze sobą.
- Zanim ci odpowiem : Czemu już jesteście w domu? Myślałam , że jeszcze tam jesteście.
- Przyjechaliśmy , bo już nam się tam nudziło. Nie było co robić. I tyle.A teraz gadaj.
Wzięłam wdech.Jeden.Drugi.Trzeci.
- To jest bardzo głupie. To wszystko przez Olka ! Śniło mi się , że coś mu się stało bardzo poważnego i czułam jakby to się działo naprawdę. Pierwszy raz miałam taki sen. Pomyślałam , że i tak nikt nie cieszy się z mojej obecności , więc co za różnica. Wy się obraziłyście na mnie , a nie chciałam spędzać czasu z Piotrkiem , pomimo tego , że się teraz przyjaźnimy. A telefon miałam wyłączony , bo nie chciałam , żeby rodzice do mnie dzwonili. Tak na wszelki wypadek , gdyby jednak rodzice Julie zadzwonili do nich. No , ale wszystko poszło gładko , spotkałam fajnego chłopaka w pociągu i jest on moim przyjacielem. Spędziłam z nim już kilka dni ferii.
- łoooooł w życiu bym nie wpadła , że to chodziło o chłopaków ! Elena jak możesz z tyloma naraz . - widać humor jej się poprawił , ale mi nie za bardzo.
- O co ci chodzi? - zapytałam.
- Ale nadal nie rozumiem , po co tak się martwisz o tego debila Olka ? Myślałam , że go nienawidzisz.
- Dałam mu drugą szansę. - wstałam i zaczęłam krążyć po jej pokoju.
- Jesteście razem ?
- Nieee , czemu każdy o to pyta? Pomieszało wam się w głowach .
- Aha. Jak coś to możesz ze mną o wszystkich porozmawiać. Jeśli chodzi o temat Piotrka , to temat skończony. Nie jestem na ciebie zła. A z Olkiem wszystko w porządku?
- Jak przyjechałam, to był trochę poobijany , ale mówił , że to nic takiego , że nie mam się martwić. I tak będe się martwić. Czuję , że coś przede mną ukrywa.
Evelin wstała i powiedziała :
- Idź już do swojego kochasia i powiedz mu , że między nami wszystko OK.
- To nie żaden kochaś. Może spotkamy się jutro?
- No pewnie. .

******
Olek

Widzę , gdy wychodzi z mieszkania Evelin. Jest uśmiechnięta , to oznacza , że wszystko w porządku. Mógłbym patrzeć tak na nią godzinami. Biegnie wprost do mnie. Jej przyjaciółka obserwuje nas z drzwi. Wpada mi prosto w ramiona i przytula się do mnie. Czuję jej ciepło na sobie. Wspaniałe uczucie. 
Przestaliśmy i poszliśmy nie wiem nawet gdzie. 
- Tak się cieszę , że to wyjaśniłam - uśmiechnięta Elena spojrzała na mnie tymi swoimi cudownymi oczętami. Nie wierzę , naprawdę to powiedziałem ? Jestem walnięty.
- Cieszę się z twojego szczęścia. 
- To cudownie. - teraz taka sytuacja wprost doskonała , żeby ją pocałować, marzę o tym ,ale nie zrobię tego. Nie mogę.
- O czym myślisz? - zapytała zerkając na mnie ukradkiem.
- Nie powiem ci. To zbyt dziwne.
- Znowu jakieś tajemnice? Daj spokój.
- To naprawdę nic takiego - uśmiechnąłem się pod nosem - gdzie idziemy ?
Przez chwilę zastanawiała się.
- Myślałam o tym , żeby iść do Julie , ale chyba jej nie muszę nic wyjaśniać. Napiszę do Evelin, aby jej wszystko wytłumaczyła. - wyciągnęła telefon i zaczęła stukać w klawiaturkę.
- A co z twoim przyjacielem. Spotkaliście się ostatnio ? - zagadnąłem.
- Chodzi ci o Nikodema ? Rozmawiałam z nim wczoraj i trochę się z nim pokłóciłam. Ale przejdzie mu niedługo.
- A o co się pokłóciliście? - ciekawe co odpowie.
- A to już nie twój interes - skończyła z pisaniem i spojrzała na mnie. To takie słodkie , bo ona jest taka niska , a ja w porównaniu do niej - wysoki.
- Myślałem , że jestem twoim przyjacielem - powiedziałem całkiem poważnie . Przecież przyjaciele powinni sobie wszystko wyjaśniać - mimo , że ja tego nie robię , no ale nie mogę. Przecież gdybym mógł to bym jej powiedział na pewno.
- Ale nie zachowujesz się w stosunku do mnie fair. Ja też nie mam zamiaru. Jeśli to nie działa w dwie strony , to w ogóle nie działa. Zrozumiałeś? - no i już ze słodkiej dziewczynki stała się niebezpieczną lwicą. Boję się jej w takich wydaniach. Spojrzała na mnie gniewnym wzrokiem.
- No dobra , rozumiem. Nie wracajmy do tego. Cieszmy się z tego co mamy i niczego nie żałujmy.
- Dobra , skończ z tymi tekstami. Zaraz pójdę do domu , bo i tak nie wiem co pożytecznego mogę z tobą robić. Nie nadajesz się do niczego.
Po chwili namysłu powiedziałem :
- Umiem gotować i świetnie całować. Chcesz spróbować ?

Elena

Że co proszę? On sobie jaja robi.
- Niby czego mam spróbować?
- A co byś chciała? - poruszył śmiesznie brwiami.
Zarumieniłam się. Wcale bym nie chciała go pocałować. Nie ma mowy.
- To co umiesz ugotować ?  - zapytałam
- Wspaniałą pizze , dasz się skusić ?
Nie należę do osób , które się odchudzają , bo nie mam z czego. Więc jem co popadnie.
- No jasne , mam nadzieję , że mnie nie otrujesz ...

********
Jesteśmy u niego w domu. 
On przygotowuje składniki.
Nie mogę być w kuchni , bo nie chce mi zdradzić przepisu. 
Więc siedzę w pokoju gościnnym wraz z jego mamą. Ja usiadłam na kanapie , a ona w fotelu , który wyglądał na bardzo wygodny. 
- Uwielbiam , gdy gotuję mi coś. Już od kiedy był mały interesował się jedzeniem . Jadł co popadnie (śmiech) , mógł to robić , a i tak nie przytył ani grama. Gdy chodził do czwartej klasy próbował tworzyć coś ze mną. Nabrał wprawy  i później już on mi gotował. Teraz już prawie dorosły , bo za rok kończy 18 lat ..... Jak ten czas szybko leci... A ty ile masz lat? 
To on ma 17 lat? Myślałam , że 16. Nigdy mi nie mówił , że nie zdał klasy. Ale to nie jest możliwe. Może z innego powodu jest nadal w III klasie gimnazjum. Jak on tak mógł? Dopiero teraz zorientowałam się , że jego mama o coś mi się pyta. 
- W lipcu skończę 14 lat.
- Przyjaźnicie się , czy ... ? Pierwszy raz widzę dziewczynę w naszym domu. 
- Tylko się przyjaźnimy. - odparłam szorstko.
W tym momencie wszedł Olek do pokoju. 
- Pizza będzie gotowa za pół godziny. Chcecie sobie jeszcze trochę pogadać , czy mogę się dołączyć?
Nie lubię rozmawiać sama z dorosła osobą , którą dopiero co poznałam. Czuję się taka zawstydzona i zażenowana. 
Wstałam z kanapy i poszłam w stronę Olka. Muszę z nim , o tym pogadać. 
- Przepraszam na moment. 
- W porządku. 
- Chodź Olek na chwilę - wyszeptałam. 
Wyszliśmy na korytarz. 
- Co jest ? O co chodzi? - zapytał
- Ty masz 17 lat? 
- Taaak , a co? Przeszkadza ci to?
- Nie , no ale nie powiedziałeś mi nigdy o tym. 
- A pytałaś? - wrócił do pokoju. 
No i co ja mam zrobić ? 







niedziela, 18 stycznia 2015

27. " Dzisiaj tylko ty i ja "

Olek

Może porozmawiam z nią ? Chciałbym się z nią spotykać jako przyjaciele. Ona jest naprawdę cudowna. Nie zasługuje na takie coś. A oni przecież nie muszą o tym wiedzieć . Poza tym i tak w ferie ich nie ma , bo zadzwonił do mnie wczoraj Wojtek i mówił , że gdzieś wyjechał i reszta chłopaków też. Tak mi ulżyło , że nie wiem. Więc zamierzam ten czas poświęcić Elenie. No i jak starczy czasu - dla mamy. Dwie osoby dla które warto żyć , a ja i tak je oszukuje.
Poza tym zapisałem się na boks. Muszę się nauczyć obrony. Gdy zarobie trochę pieniędzy oddam te długi i tak im przywalę , że przez rok nie wstaną z miejsca.
Tylko jak mam się z nią spotkać? Czemu nie mam jej numeru telefonu? Jak to możliwe , że przez te parę miesięcy nawet nie wymieniliśmy się numerami. To dziwne. Trzeba nad tym popracować. Dobra , to pójdę do niej do domu i załatwię to. A co jak jej nie będzie? Musi być. Nie ma innej opcji.
Dochodzi godzina 12. To odpowiedni moment , żeby tam pójść.

Elena

W co ja mam się ubrać na to lodowisko? Pewnie będzie tam strasznie zimno. Już wiem , ubiorę ten długi siwy sweter i do tego dżinsy rurki. Powinno pasować i przynajmniej będzie mi ciepło. I do tego moje krótkie kozaczki na małym obcasie (jestem niska ) . Poprawiłam lekko makijaż , narzuciłam kurtkę , szalik i czapkę i wyszłam z domu.
- Gdzie idziesz kochanie ? - zapytał tata z korytarza
- Idę gdzieś z przyjaciółkami , jeszcze nawet sama nie wiem , gdzie mnie prowadzą.
- Dobrze , tylko potem zadzwoń do mnie , żebym się nie martwił. - odpowiedział uśmiechem.
- Dobra , no to pa.
Wybiegłam szybko i wpadłam na kogoś. Cholera , zaraz się spóźnię.
- Przepra... - nie dokończyłam , bo okazało się , że osobą na którą wpadłam , był nie kto inny jak .... Olek!.
- Nic nie szkodzi. Chciałem z tobą pogadać. Dasz mi chociaż swój numer telefonu ? Zadzwonię do ciebie później.
Co on sobie wyobrażą. Robi mi takie przykrości, to jeszcze śmie przychodzić po mnie i prosić o numer telefonu. Nie no , to już jest chore.
- Nie mogę teraz. Śpieszę się. Odsuń się. - zaczęłam przeciskać się między niego.
- Nie poświęcisz mi nawet chwili czasu? Nawet o tyle - pokazał palcami - Przepraszam cię za tamto. Nie możesz o tym zapomnieć jakby nic się nie stało ?
Nie wiem czy to dobry pomysł. To na pewno nie była błahostka. Ale teraz powrócił ten dawny Olek. Ten zabawny i pomocny chłopak , którego poznałam parę miesięcy temu , kiedy potrącił mnie rowerem. Brakuje mi go. A teraz jest tu znowu.
- Pomyślę nad tym , ale teraz naprawdę muszę już iść - uśmiechnęłam się do niego
- Mogę iść z tobą ? Proszę , proszę. - zachowuje się jak dziecko
- Nie sądzę , żeby to był dobry pomysł.
Może nie pójdę na to spotkanie z Nikodemem. Napiszę mu , że jestem chora i nie mogę pójść. Nadal mam złamaną rękę i nie wiem , czy to taki dobry pomysł pójść na łyżwy.Wtedy zrobiłam to tak lekkomyślnie , że nie wiem.
- Poczekaj , odwołam to spotkanie.

Olek

Naprawdę dla mnie rezygnuje z jakiegoś ważnego dla niej spotkania ? Boże jak to zrobiłeś? To nie mogło być takie łatwe!
Ale i tak się cieszę.
Spędzę ten dzień z nią.
Nareszcie.
- No i co odwołałaś?
- Poczekaj , czekam aż odpisze.
Ciekawe z kim miała się spotkać.
- A do kogo napisałaś?
- A co cię to?
To jakiś chłopak. Wyczuwam to moim instyktem.
- Jak ma na imię twój wybraniec? - to było śmieszne , zacząłem się śmiać.
Widać , że się wkurzyła. Ma wtedy takie brwi ściągnięte , ale wygląda to dość słodko. I te ściśnięte usta
- To nie jest mój wybranek ! Ty debilu.
-Ale nie zaprzeczyłaś , że masz się spotkać z chłopakiem. Dobra , chodźmy może gdzieś . Najlepiej przed siebie.

Elena

W końcu Nikodem mi odpisał : "Szkoda , mam nadzieję , że spotkamy się innym razem. Pamiętaj , że zawsze możesz do mnie zadzwonić , gdy będzie się coś działo. xoxo Nikodem "
- Przeczytałem już. Jakie to słodkie - powiedział Olek , którego zauważyłam tuż za moimi plecami , wlepiający się w ekran mojego telefonu.
- Jak mogłeś ? Ja dbam o twoją prywatność , a ty o moją to co? - zaczęłam go walić w plecy z torebki , a zawartość ma niezłą.
- Jak niby o nią dbasz? Wypytujesz się mnie o wszystko , ja ci prawie na wszystko odpowiadam. Zresztą - nieważne , nie myślmy o tym !

Olek

- Będę o tym myśleć! Czy ci się to podoba czy nie ! - gotowała się w niej złość , ale ja wiem jak ją złagodzić.
Położyłem mój palec na jej ustach . Drugą ręką pogładziłem ją po plecach i wyszeptałem :
- Nie , nie , nie mówmy o tym. Dzisiaj tylko ty i ja.
 Patrzyłem jej prosto w oczy. Od razu się uspokoiła.
Patrzyła na mnie jak zahipnotyzowana.
I staliśmy tak na chodniku , blisko drogi , jej domu
Przytuliłem ją mocno do siebie.
I wtedy jakiś chłopak zawołał :
- Hej Elena !
Co jest ?
Wypuściła mnie z objęć . Wyglądała jakby było jej słabo , ale ja wiedziałem , że to przeze mnie. Nadal nie mogła uwierzyć , że coś takiego zrobiłem. Ja też nie mogę w to uwierzyć.
- Cześć Nikodem . - odpowiedziała markotnie.- mówiłam ci , że dzisiaj nie mogę się spotkać.
- No wiem , ale pomyślałem , że siedzisz sama w domu i nudzisz się . Bo jesteś chora. - spojrzał na nią zdziwionym wzrokiem - a widzę , że ze zdrowiem całkiem dobrze. Czemu nie powiedziałaś mi , że idziesz już spotkać się z kimś innym ? Nie musiałaś kłamać.

Elena

I jak tu wybrnąć z tej sytuacji?
- No właśnie Elena , dlaczego ? - wtrącił się Olek
- No bo tak. Już nic nie mówcie. A tak przy okazji , to jest Olek , a to Nikodem. - i zaraz będzie bum
- Czy to jest TEN  Olek? - zapytał
- Tak ten Olek . Nie mów już nic więcej , proszę. - mam nadzieję , że moje słodkie oczka pomogą. - Proszę idź już sobie .
- W porządku , ale potem do ciebie zadzwonię. To ważne.
- Okej , pa.
Pociągnęłam Olka za sobą. Nic mu nie powiem . Dzisiaj tylko ja i on.

*****
- Co to miało znaczyć TEN Olek? Gadałaś mu o mnie ? - zapytał rozgniewany
- To nie tak. Później ci wszystko wyjaśnię. Pamiętasz? Dzisiaj tylko ty i ja. Nie rozmawiamy o żadnych problemach. Zgadzasz się na to? 
- Oczywiście. A co zamierzamy zrobić? Najlepiej coś szalonego . 
-Nie mam pojęcia co. Z tą złamaną ręką , nie za bardzo chce mi się robić coś szalonego. - szliśmy przed siebie , nie wiadomo gdzie. Mi takie coś odpowiadało . 
- W sumie masz rację . A czemu masz złamaną rękę? - zapytał 
- Nic ci nie powiem , żebyś się nie martwił. Jeśli w ogóle się o mnie martwisz. 
- Oczywiście , że tak. Jak mogłoby być inaczej . 
Co on taki miły dzisiaj? Mam wrażenie , że się zarumieniłam. 
Nagle powiedział : 
- Już wiem ! Pójdziemy na karaoke! 
- To jest u nas karaoke? Od kiedy? 
- Nie wiedziałaś? Od zawsze tutaj jest. Trochę kawał drogi , no ale pójdziemy tam. 
- Jeszcze się nie zgodziłam! 
- Nie obchodzi mnie to. - uśmiechnął się szyderczo

******

Nikodem

Jak to możliwe , że jeszcze niedawno mówiła jakim on jest debilem , że go nienawidzi i chcę o nim zapomnieć , a dzisiaj obściskuje się z nim jak gdyby nigdy nic? To jest dziwne. Albo dziewczyny nie mają rozumu. 
Ale już nie chciałem się kłócić, zrobiłem to dla Eleny. Mam nadzieję ,że zadzwoni do mnie wieczorem. No chyba , że znowu coś jej wypadnie ..... 

Elena 

To karaoke było naprawdę świetnie! Nigdy się tak dobrze nie bawiłam. Spędziliśmy tam dobre 3 godziny. O kurczę , miałam zadzwonić do taty. Oby nie był wściekły. 
- do kogo dzwonisz? - zapytał Olek
- Do taty , miałam zadzwonić i powiedzieć gdzie jestem. 
- Powiedz , że jesteś w centrum handlowym . Ta okolica nie należy do najbezpieczniejszych , żeby się nie martwił. 
Staliśmy już na zewnątrz. Było już ciemno. I zimno. 
-Hej , tata.
- No cześć nareszcie zadzwoniłaś. Ile miałem czekać ? - nie był za bardzo zdenerwowany. 
- No przepraszam , ale zapomniałam. A teraz właśnie wychodzę z centrum handlowego i lecę na autobus. Niedługo powinnam być w domu. 
- No mam nadzieję. To papa , kochanie. 
Rozłączyłam się. 
- Jedziemy autobusem? - zapytał 
Dla mnie to było oczywiste. 
- No tak , a masz jakiś lepszy pomysł? Nie będę iść w tych ciemnościach i poza tym mówiłam , że niedługo będę w domu. Gdzie tu jest przystanek? 

Olek

I właśnie w tym polegał problem. 
- Nie widzisz jakie to zadupie? Tylko to karaoke tutaj jest. Nie ma ani przystanka , ani nic. - włożyłem ręce do kieszeni i spuściłem głowę na dół. 
- To jak ja pojadę do domu? A gdzieś dalej jest przystanek? 
- Na pewno jakiś się znajdzie. 
- A więc zaprowadź mnie tam. - powiedziała patrząc na mnie tak jakby chciała mnie zabić .
- Nie wiem , czy mi się uda. 
- Na pewno ci się uda! Nie ma innej opcji. 
- Aż tak bardzo we mnie wierzysz? - zapytałem 
- To nie tak. Po prostu będę miała przerąbane w domu. A nie chce kłopotów , a tylko ty możesz mi pomóc. - zarumieniła się lekko. 
A już myślałem , że chociaż we mnie wierzy. Jak widać , zawiodłem się. No , ale cóż , muszę znaleść ten przystanek. 
Poszedłem nie wiadomo gdzie , ale Elena postanowiła pójść za mną , a to oznacza , że mi ufa. Chyba. W sumie i tak nie miała innego wyjścia. 
- Daleko jeszcze? - zapytała. Skojarzyło mi się się to z filmem "Shrek 2" ,a dokładnie z osłem. 
- Nie wiem. 
I ten wybuch agresji. 
- Jak to nie wiesz!? Myślałam , że wiesz dokąd idziesz! Ty palancie. Zgubiliśmy się teraz. 
- Mogliśmy iść na pieszo. Połowę drogi byśmy mieli za sobą .
- Teraz to mówisz? Jak mogłeś. - zawróciła. 
- Gdzie ty idziesz? - zapytałem
- Tam gdzie nie ma ciebie. 
Nie powiem , te słowa zabolały.
- Czemu tak mówisz? Zastanów się 
- Nad czym? W ogóle czego ty ode mnie wymagasz? Nie rozumiem cię. 
Cała się trzęsła. Nie mogłem patrzeć , jak to jej małe , chude ciałko marznie tak na dworze. 
Zadzwoniła jeszcze raz do swojego taty i powiedziała , że utknęła w korku i nie wie ile to będzie trwało. 
Ja utknąłem w korku uczuć.
Od nienawiści po miłość , aż do przyjaźni. 
I nie wiem na czym stanąłem. 
Podszedłem do niej bliżej i przytuliłem ją od tyłu. Wystraszyła się , ale przyjęła mój uścisk. Chyba tylko przez to , że było jej naprawdę zimno. Zawsze coś. 
- Chodźmy na pieszo. Obiecuję ci , że nic ci się nie stanie. - wyszeptałem - zaufaj mi , chociaż ten jeden raz , w ten jedyny dzień. 
- Dobrze - odpowiedziała cicho. 
W drodze do domu szliśmy w milczeniu. Nie chciałem się z nią pokłócić w ten dzień.

******
Zaprowadziłem ją do domu .
- To cześć, do następnego razu - powiedziała.
- Tak , pa. 
Następnego razu już pewnie nie będzie. A gdy nastąpi to w bardzo odległym czasie od dzisiaj. No chyba , że jeszcze w najbliższym czasie. 
Ale nie wiem czy ona będzie chciała. 


26. Zapomnienie

Elena

Pół godziny późnej byłam już na spotkaniu z Nikodemem. Wyładowałam na nim moją złość , ale on tylko cierpliwie słuchał. Na końcu tylko dodał :
- Co za dupek z tego typa.
- No wiem.
Szliśmy w stronę parku. Zamierzam pokazać mu okolicę , żeby wiedział , co gdzie jest. Był mi bardzo wdzięczny. Dobrze , że chociaż mu się na coś przydaje. Bo nikt inny chyba mnie nie potrzebuje.
- I co zamierzasz teraz zrobić? - zapytał , patrząc na mnie tymi hipnotyzującymi oczami.
Gdybym wiedziała. Po prostu zrobię to co mu powiedziałam.
- Po prostu nie będę zwracała na niego uwagi.Mam nadzieję , że on też tak zrobi. Nadal nie mogę uwierzyć , że nie powiedział mi o czymś ważnym. - odpowiedziałam
Skinął głową.
- A wy , byliście kiedyś razem? - zapytał
Jak on może się o coś takiego głupiego pytać To niedorzeczne. Nigdy tak o Olku nie myślałam....
- Oczywiście , że nie. Jeszcze czego. Opowiedzieć ci jak się spotkaliśmy? Chodź usiądźmy tam.
Chwilę rozmawialiśmy , ale potem zadzwonił jego telefon. Skończył rozmawiać.
- To była moja mama. Mam przyjść do domu. Może spotkamy się jutro? Chętnie jeszcze z tobą pogadam.
- Tak , jasne. Odprowadzić cię , czy sam trafisz? - zapytałam , nadal siedząc na ławce.
- Nie rób sobie problemu , dam sobie radę. To pa.
- Cześć.
I zostałam sama.Znowu.
Może kiedyś myślałam o nim jako o czymś więcej niż przyjacielu , tylko nie zauważyłam tego? .... Nie , to niemożliwe. Niemożliwe.
Może zadzwonię do mamy i powiem jej , że jestem w domu. Nie wiem nawet czy rodzice Julie do nich zadzwonili. A zresztą , miejmy to za sobą i tak by się dowiedziała. Lepiej zrobić to później niż wcale.

*****

- Halo , mamo?
- O cześć córeczko. Co tam u ciebie? Wszystko w porządku?
- Taak , rodzice Julie do ciebie nie dzwonili? - może o niczym nie wie? Taaak!
- Nie , a po co mieliby to robić? - zapytała zdziwiona.
Czyli jednak nie wie.
- No bo , wiesz jestem teraz w domu. - 1,2,3.. i
- Jak to jesteś w domu ?! Coś ci się stało?
Dobra, jak już zaczęłam mówić prawdę , to już dokończę to.
- Bo mam złamaną rękę i rodzice Julie mnie przywieźli do domu. Poprosiłam ich o to. Myślałam , że zadzwonią do ciebie , ale dobrze ,że tego nie zrobili , bo i tak bym do ciebie zadzwoniła.
- Boże , dziecko drogie. Jutro przyjeżdżamy do domu . Wytrzymasz do jutra sama ?
- Tak , nie przejmuj się mną. To papa , do jutra.
- No do jutra, trzymaj się.
Przyda się. 

*****

Olek 

Wciąż nie mogę w to uwierzyć. I tak nie wiem , po co ona tu przyjechała. Przecież nie musiała. Jaka ona jest głupia. Będzie miała tylko kłopoty.
Siedzę sobie wygodnie w fotelu i nadal oglądam komedie. Już zbliża się wieczór. Niedługo moja mama przyjdzie do domu. Chyba idę się położyć spać. Nic mi się nie chcę.

******
Elena

Minął już tydzień ferii , a ja nic pożytecznego nie zrobiłam. Gdy przyjechali moi rodzice wszystko było w porządku. Tylko mama trochę krzyczała , że jestem nieodpowiedzialna , że nigdy nie pojadę na taki wyjazd . To normalne u niej. Chyba każdy rodzic tak ma. 
No , ale odbyło bez żadnej kary , czy czego tam ona sobie nie wymyśla. W te ferie nie przejmowałam się niczym , ponieważ spędzałam cały czas na podwórzu z Nikodemem . 
A Olka mam gdzieś.
Taka prawda.
Dzisiaj dowiedziałam się , że  Nikodem niedawno stracił dziewczynę. Staram się mu jakoś pomóc,ponieważ naprawdę mu na niej zależało. To smutne. Podobna historia do mojej (z Piotrkiem) , tylko u mnie okazało się , że on był dupkiem , chociaż teraz mogę go nazwać moim przyjacielem , bo się zmienił i wierze , mu , chociaż nawet nie wiem czemu. 
W jego przypadku było inaczej. Ona zakochała się w kimś innym i mówiąc mu ,że z nim zrywała ,płakała. Wzruszające. Ciekawe, czy naprawdę było jej szkoda.

Dzisiaj wybraliśmy się do mojej ulubionej kawiarni , na pyszne lody waniliowe. Usiedliśmy.
- To co będziemy dzisiaj jeszcze robić?
- Nie wiem , wymyśl coś.Mi to bez różnicy. - odpowiedziałam
Zamówiłam lody i szukałam telefonu w torebce. Nikodem siedział rozmyślając.
- A co ty na to , żeby pójść jutro na lodowisko?
Nie umiem jeździć. Chciałam to powiedzieć, ale ta propozycja była dla mnie kusząca.
- Nie ma sprawy. Chętnie pojeżdżę.
- No to świetnie. Nie robiłem tego od lat. Pamiętam jak miałem 10 lat , to zawsze jeździłem z mamą. - Tylko mi się wydaje , czy on płacze?- pomyślałam
- Coś się stało? - zapytałam po cichu , tak aby nikt w kawiarni mnie nie usłyszał.
- Ona nie żyje od 5 lat....
Uświadomiłam to sobie i wyobrazilam sobie jak moja mama umiera gdy mam 10 lat. To okropne! Na samą myśl łzy poplunely mi.po policzkach.
- Naprawdę bardzo mi przykro- tylko tyle zdołałam powiedzieć.
Nie wiedziałąm jak zachować się w takiej sytuacji. Postanowiłam milczeć. Może porozmawiamz nim o tym później. Jestem ciekawa jak on się pozbierał po czymś takim. Ja bym chyba nie dała rady psychicznie i to jeszcze w tak młodym wieku.... Masakra.

*****

- Wiesz co , te lody są naprawdę pyszne , nigdy takich nie jadłem ! - Nikodem kończył jeść, gdzie tymczasem ja już miałąm pusty półmisek od dawna,
- Przecież mówiłam ,że są boskie! A zazwyczaj mam  rację. Pamiętam jak ostatnio , gdy byłam w górach z Julie i Evelin .... o kurde! - gwałtownie stałam i szukałam telefonu. Jak mogłam o nich zapomnieć , nawet nie zadzwoniłam , ani nic. Jestem beznadziejną przyjaciółką!!!!
- Ale co się stało ? Kto to jest ta Julie i Evelin ? - wstał i złapał mnie za ramiona.
Ja już zaczynałam płakać z tej bezradności. Dzwonię do Evelin i nikt nie odbiera! Do Julie też! Jak ja tak mogłam , jak ?!
Wyrwałam się z jego uścisku i wybiegłam z kawiarni na dwór. I co ja mam teraz zrobić ?

*****
Nikodem

O co jej chodzi? Wybiegła tak szybko jakby ją ktoś gonił. Pójdę do niej i zapytam o co robi tyle szumu. Pewnie to coś ważnego , bo wyglądała na załamaną.

Evelin

I po co ona jeszcze dzwoni? Jakoś w ostatnich dniach , gdy przyjechała do domu nie dała znaku życia. Dobrze , że chociaż jej mama zadzwoniła do rodziców Julie ,bo tak to bym nie wiedziałąa, co się z nią dzieje.
Wyjechała tak po prostu , bez żadnego ważnego powodu. Nawet nie powiedziała mi dlaczego. Przyjaciółki tak nie robią.

***
Elena

Jestem beznadziejna.
Głupia.
Niewartościowa. 
Czemu zapomniałam ? Przecież one są dla mnie ważne . 
A teraz pewnie je straciłam. 
Obecnie siedzę sobie na śniegu i zamarzam. Pięknie. 
-To powiesz mi o co chodzi? - usłyszałam głos Nikodema
Usiadł obok mnie. Wyglądam (znowu) jak tysiąc nieszczęść . Postanowiłam mu powiedzieć o co chodzi . 
-I o takie coś płaczesz? Szkoda twoich łez. To nie twoja wina ,że zapomniałaś . A one zadzwoniły do ciebie? 
Zastanowiłam się nad tym. Już od paru dni mam włączony telefon , a one do mnie też nie zadzwoniły. Na to samo wyszło. 
- W sumie to masz rację . A tak przy okazji , bo nie spytałam . Ile masz lat? 
- 15 , niedługo 16 . A ty? 
Nie będę kłamać. 
- Rocznikowo 14 , ale urodziny mam dopiero w lipcu .
- Ja mam urodziny w sierpniu . - uśmiechnął się i delikatnie objął mnie ramieniem. Zrobiło mi się bardzo gorąco. 

****

Wróciłam do domu , postanowiłam się nie przejmować moimi przyjaciółkami , mam tylko nadzieję , że mi wybaczą. Teraz przygotowuje się psychicznie na lodowisko. Nie umiem jeździć. Kiedy byłam małą bałam się lodu. Tak przy okazji , to boję się jeszcze wody. 





niedziela, 11 stycznia 2015

25. Powrót do domu

 Elena

Rano , pomyślałam sobie ,że dobrze by było zrobić im porządne śniadanie. Potem chcę wyjechać. Nie czuję się tu dobrze. Wstałam o 4 , kupiłam warzywa i zrobiłam kanapki .Zjadłam jedną i szykowałam się do wyjścia. Dlaczego po prostu nie zapytałam się rodziców Julie czy mogą mnie odwieść? Zadzwoniliby do mojej mamy , a ona by się nie zgodziła , bo są teraz u babci nie ma nikogo w domu i wgl. A ja nie mogę tu bezczynnie siedzieć , nawet na nartach ani na niczym nie mogę jeździć przez to głupie złamanie. Wszystko jest bezsensu. A poza tym wpadnę przy okazji do Olka i spytam się czy u niego wszystko OK. Pomimo tego że nie chce być moim przyjacielem to i tak się martwię.
-Elena? Co ty robisz o tej porze? - zapytał zaspanym głosem Piotrek . Mało co zawału nie dostałam.
- A ty? - odpowiedziałam pytaniem
Usiadł na krześle i powiedział :
- Po prostu przebudziłem się i widziałem że nie ma cię w łóżku. Byłem jeszcze w toalecie. A ty?
Co by tu skłamać ? Już wiem.
- Nie mogłam spać . Pomyślałam że zrobię coś pożytecznego.
- I ja mam w to uwierzyć? Myślisz że jestem aż taki głupi? - spojrzał na mnie .
- Ale o co ci chodzi ? - zapytałam.- Robię to co chcę a tobie nic do tego.Idź już sobie lepiej.
Wstał bez słowa i wyszedł. Usłyszałam z oddali tylko :
- Tylko żeby potem nie było , że cię nie ostrzegałem.
Niech gada co chcę . I tak zrobię swoje. Napisałam karteczkę i zostawiłam ją w kuchni. "Dziękuję za wszystko ale muszę jechać. Proszę nie dzwońcie do moich rodziców. Nic mi nie będzie. Odezwę się niedługo. Elena."

***

Zdobyłam już bilet. Teraz czekam na pociąg . Już chcę być na miejscu.

***

Olek

Przyszedłem do domu na czas. Mama o niczym nie wie. Muszę przestać. Ale jak? Nie ma wyjścia z tej sytuacji. Gdybym miał pieniądze , to przecież bym im zapłacił i miałbym to z głowy. Ale nie mam i w tym problem. Może poszukam sobie jakiejś pracy? Jeśli ktoś mnie zatrudni... Ale to dopiero za rok , kiedy będę miał 18 lat. Tak , tak . Nie zdałem klasy , wiadomo przez co i jestem w III klasie gimnazjum drugi rok. Tym razem idzie mi o wiele lepiej. Tym razem mi się uda.
Dzisiaj jestem od nich wolny. To wspaniałe uczucie. Muszę wymyśleć coś , żeby jak jestem z nimi nie musieć brać tego ..... Bo znowu mnie to uzależni. A ja nie chce być znowu na odwyku . 

Elena 

Ale w tym pociągu tłoczno. Kto normalny teraz jeździ pociągiem ? No tak ja. Czeka mnie parę
godzin jazdy. Super.Znalazłam sobie miejsce i nareszcie usiadłam. Większość chyba jeździ tak wcześnie do pracy. Położyłam małą butelkę wody na mini-stoliczku przy oknie. Patrzyłam przez okno na biały świat , który mnie otaczał. Wyglądało to tak pięknie, bo zaczął padać śnieg. Pewnie za parę dni i tak się roztopi . Tak jak w życiu. Najpierw pojawia się coś pięknego i najcudowniejszego ,ale potem to wszystko znika i nie pozostaje ci nic. Założyłam słuchawki i słuchając ulubionej muzyki po chwili zasnęłam.

Olek

Dzisiaj mam ochotę nie robić nic. Będę tylko oglądać filmy , najlepiej jakieś komedie , żeby się trochę rozerwać. Moja mama będzie w pracy i dopiero wieczorem będzie ,więc luz. Będę mógł pobyć sam ze sobą.

Elena

Gdy obudziłam się był już dzień . Nie spałam długo. Jest dopiero 8.00 , a mam być na miejscu o 12.00. Wyłączyłam telefon , żeby nikt do mnie nie dzwonił. Dopiero teraz zauważyłam , że przede mną siedzi jakiś chłopak. Chyba jest o rok , albo o dwa lata starszy. Spał. Ciekawe , gdzie jedzie , może powinnam go obudzić. Ale tak słodko śpi. Pewnie zaraz sam się wybudzi.
Tak jak myślałam , obudził się godzinę później. Obudzony wygląda jeszcze lepiej niż gdy śpi, Rozczochrana kasztanowa grzywka opadła mu na oczy. Poprawił ją sobie delikatnie przeczesując ją sobie ręką. Ma intensywnie zielone oczy aż przeszły mi ciarki. Bóstwo.
- Cześć , mam na imię Nikodem , a ty?- podał mi rękę
- Ja mam na imię Elena , zdrobnienie od Helena. Tak przy okazji , ładne imię.
- Dziękuje bardzo i wzajemnie. Gdzie jedziesz tym pociągiem. ?
Rozmawialiśmy chyba przez następne 2 godziny. Z nikim nie rozmawiało mi się tak dobrze. Dowiedziałam się , że wysiadamy w tym samym miejscu. Cóż za szczęśliwy zbieg okoliczności. Niedawno się przeprowadził i będzie mieszkał blisko mnie. Naprawdę ucieszyło mnie to bo to naprawdę fajny chłopak. I do tego przystojny. Każdy może o takim tylko pomarzyć. Wymieniliśmy się numerami telefonów i obiecaliśmy sobie, że jeszcze kiedyś się spotkamy.
Przyszła już kolej na wysiadkę. Nie spodziewałam się , że nastąpi to tak szybko. Nikodem odprowadził mnie do mojego domu. Pożegnaliśmy się . Weszłam do domu i poczułam się wolna. Nie dość, że jestem SAMA w domu , to jeszcze poznałam cudownego chłopaka. Czy może być coś piękniejszego?
No tak , teraz mi się przypomniało po co tutaj przyjechałam . Miałam przed sobą pobitą twarz Olka , mojego byłego przyjaciela (jeśli w ogóle byliśmy przyjaciółmi?) . Najlepiej załatwić to jak najszybciej. Ale co ja zrobię ? Cześć , chciałam zobaczyć tylko , czy nikt cię nie pobił , pa? Nie no to bez sensu. Trzeba coś wymyśleć. Może , chciałam się z nim spotkać ? Ale czy on będzie chciał ? A co mnie to obchodzi. Pójdę tam i już. Będę improwizować.

Olek

Oglądam już chyba piątą komedię w tym dniu , pijąc przy tym litry coli i wyżerając wszystkie słodycze , które znalazłem w domu. Zachowuje się jak głupia nastolatka , która ryczy , po złamanym sercu. Jestem beznadziejny. Po pierwsze - nie jestem dziewczyną , a tym bardziej nastolatką , po drugie - nikt mi nie złamał serca. I w tym momencie , zadzwonił dzwonek do drzwi.

Elena

Nie dam rady , nie dam rady. Dobra ,zrobię to ! Zadzwoniłam do jego drzwi. Mam nadzieję , że chociaż jest sam.

Olek

Otworzyłem drzwi i nie wierzę. To Elena . Co ona tu robi ?
- Cześć , po co tu przyszłaś?
- Nie wpuścisz mnie chociaż do środka ? Nawet na to cię nie stać ? - weszła sama , przepychając mnie w drzwiach.
Wyglądam w okropnym stanie , ona jeszcze tu włazi , tak bez powodu. Szczyt bezczelności.
- Dobra gadaj , o co chodzi i wyłaź stąd.
- Mogę już wyjść jak chcesz. - powiedziała , przeczesując mnie wzrokiem . Miałem ochotę ją w tym momencie pocałować . Co? Aż zakaszlałem . O czym ja myślę , co za brednie.
- Po prostu powiedz , o co chodzi. Nie przyszłaś tu bez powodu.
Beznadziejna sytuacja. Stoimy w korytarzu jak debile, a ona przyszła tu i teraz zastanawia się co mi powiedzieć.
- No po prostu , przyszłam tutaj , a co nie mogę ? - po chwili dodała - Czemu masz pobitą twarz? W co ty się wpakowałeś  ? - zaczęła szarpać mnie za koszulkę. Wydawało mi się , że zaczęła płakać.
- A co martwisz się ? Nie ma o co , nic mi nie jest. To po prostu mały wypadek. Sam to sobie zrobiłem.
- Nie wierzę ci ! Na pewno kłamiesz ! - odsunęła się ode mnie.
- Dobra , jak chcesz. Po prostu nie martw się o mnie i idź sobie już. Mam ciebie dość. - otworzyłem drzwi i wskazałem , aby wyszła.
- Wiem , gdzie jest wyjście. A ty - wskazała na mnie - jesteś zwykłym tchórzem , bo nie chcesz mi powiedzieć co się dzieje , ja się martwię i ty masz mnie głęboko gdzieś ! To nie jest fajne , wiesz! Ja bym ci nie zrobiła czegoś takiego . A teraz żegnaj. Już ci NIGDY  nie pomogę , rozumiesz ? Już NIGDY  z tobą nie będę rozmawiać. Aha i dla twojej wiadomości - byłam w górach na feriach , ale przyjechałam tu dla ciebie ! Pewnie będę miała kłopoty w domu , ale jedynym plusem jest to , że w pociągu spotkałam chłopaka o wiele LEPSZEGO od ciebie i mam nadzieję , że będzie on najlepszym przyjacielem jakiego miałam. Że będzie mnie rozumiał , a nie tak jak ty. Ty egoistyczny i podły dupku! Nienawidzę cię , rozumiesz ?! - jak najszybciej pobiegła w stronę swojego domu , a ja stałem na progu drzwi jak głupek i przetwarzałem wszystkie informację jakie mi powiedziała w tak krótkim czasie. Nie mogę w to wszystko uwierzyć. Ale wiem , że muszę się trzymać od niej z daleka.

Elena

Wkurzona na maksa , wróciłam do domu i zadzwoniłam do Nikodema , czy może się ze mną spotkać. Muszę z kimś o tym pogadać , bo nie wytrzymam.