Elena
Zadzwoniłam do Nikodema , tak jak chciał. Niech mu będzie. Usiadłam sobie na moim wygodnym łóżku z dużymi poduchami i czekałam aż odbierze. Tak mi się chcę spać , no ale jest jeszcze za wcześnie. Nareszcie odebrał.
- No w końcu zadzwoniłaś! Co tak długo to trwało?
O matko , gdybym wiedziała , że tak zacznie się ta rozmowa , wcale bym nie tknęła mojego telefonu.
- A tak wyszło. Po co miałam zadzwonić?
- Chciałem z tobą pogadać .
- Niby o czym?- zapytałam
- Na pewno się z nim nie spotykasz? Co to miało być to dzisiaj?
O ja pierdole. Przecież mówiłam mu już nie nic mnie z Olkiem nie łączy. Czy on nie rozumie po polsku?
- Nie . To było przyjacielskie spotkanie. Czemu ciebie to interesuje, jeśli mogę spytać?
- Ponieważ uważam uważam , że on jest jakiś podejrzany. Coś przed tobą ukrywa.
No i co z tego? Każdy ma swoje sekrety i warto to uszanować. Nie muszę być taka dociekliwa i o wszystko go pytać.
- Skończmy tą rozmowę . Jestem zmęczona. A tak przy okazji. Nie umiem jeździć na łyżwach. Dobranoc.
Rozłączyłam się i wtuliłam w moje poduszki. Był takie mięciutkie i ciepłe , że po chwili zasnęłam.
- No w końcu zadzwoniłaś! Co tak długo to trwało?
O matko , gdybym wiedziała , że tak zacznie się ta rozmowa , wcale bym nie tknęła mojego telefonu.
- A tak wyszło. Po co miałam zadzwonić?
- Chciałem z tobą pogadać .
- Niby o czym?- zapytałam
- Na pewno się z nim nie spotykasz? Co to miało być to dzisiaj?
O ja pierdole. Przecież mówiłam mu już nie nic mnie z Olkiem nie łączy. Czy on nie rozumie po polsku?
- Nie . To było przyjacielskie spotkanie. Czemu ciebie to interesuje, jeśli mogę spytać?
- Ponieważ uważam uważam , że on jest jakiś podejrzany. Coś przed tobą ukrywa.
No i co z tego? Każdy ma swoje sekrety i warto to uszanować. Nie muszę być taka dociekliwa i o wszystko go pytać.
- Skończmy tą rozmowę . Jestem zmęczona. A tak przy okazji. Nie umiem jeździć na łyżwach. Dobranoc.
Rozłączyłam się i wtuliłam w moje poduszki. Był takie mięciutkie i ciepłe , że po chwili zasnęłam.
Nikodem
Ona jeszcze w coś się zamiesza. Ja to wiem. Jak mnie nie posłucha to trudno. Żeby potem nie było na mnie.
Olek
Nadal nie wierze , że ten dzień w ogóle się wydarzył. Myślałem , że mnie odtrąci. Ale skąd mam wiedzieć jak będzie za drugim razem?
Wstałem o 8.00 , bo nie mogłem spać. Postanowiłem pójść pobiegać.
Wstałem o 8.00 , bo nie mogłem spać. Postanowiłem pójść pobiegać.
Elena
Obudziłam się z bardzo dziwnego snu. Śniło mi się , że byłam gdzieś na wakacjach. Był tam , Nikodem , Evelin i Julie. Wszyscy krzyczeli na mnie , że robię błąd , że wciąż mu ufam i tak dalej Później pojawił się Olek . Pobiegłam do niego i uciekliśmy gdzieś. Czy ten sen miał jakiś sens? Nie wydaje mi się. To było co najmniej dziwne.
Było dopiero wpół do dziewiątej. I tak długo spałam , bo wczoraj zasnęłam w ubraniach i nikt nie raczył mnie obudzić.
Wszyscy jeszcze śpią.
Zrobię sobie śniadanie. Płatki z mlekiem na początek dnia powinny starczyć. Patrzę zaspana przez okno i widzę jak ktoś biega w okolicy. Jak można teraz biegać? Z samego rana , ja dziękuje.
Przyjrzałam się bliżej i zdawało mi się , że to Olek. Niemożliwe , na pewno mam zwidy. Zatrzymał się tuż przy moim domu. Dobra , to pewnie on. Wyjdę na zewnątrz , przywitać się z nim.
Ubrałam buty i wyszłam przed dom.
- Ej Olek , hej! Nie wiedziałam , że lubisz biegać.
Spojrzał , lekko się mnie wystraszył. Pojawiłam się tak nagle.
- O cześć Elena - uśmiechnął się na sam mój widok.
Podeszliśmy do siebie.
- Lubisz biegać? - zagadnęłam
- Od dzisiaj zaczynam. Chcesz się dołączyć?
- Nie , dzięki , nie przepadam za bieganiem.Chcesz może wpaść na śniadanie?. Wszyscy jeszcze śpią . Zrobię nam płatki.
Ciekawe czy będzie chciał . Wiem , że to ryzykowne , bo gdyby mama to widziała , to nie wiem jak by się wściekła.
- jeśli mogę, to chętnie- uśmiechnął się do mnie i podrapał się po głowie
Wzięłam go za rękę i weszliśmy do domu. Olek rozebrał się w przedpokoju , a ja w tym czasie ugotowałam mleko.
Usiedliśmy przy stole w kuchni. Nasypałam płatki i zalałam mlekiem.
Oby nikt się nie obudził , proszę.
- jakie masz plany na dzisiaj? - zapytał
Dobre pytanie. Chyba już znam odpowiedź.
- Chyba pójdę do Evelin , a później do Julie. Muszę je przeprosić.
- A co takiego zrobiłaś?
Opowiedziałam mu historie z przyjazdu do domu .
- To dobry pomysł je przeprosić. Nadal nie rozumiem po co tu przyjechałaś . No ale kiedyś mi to wyjaśnisz prawda ?
- Może kiedyś - odparłam wzruszając ramionami.
Było dopiero wpół do dziewiątej. I tak długo spałam , bo wczoraj zasnęłam w ubraniach i nikt nie raczył mnie obudzić.
Wszyscy jeszcze śpią.
Zrobię sobie śniadanie. Płatki z mlekiem na początek dnia powinny starczyć. Patrzę zaspana przez okno i widzę jak ktoś biega w okolicy. Jak można teraz biegać? Z samego rana , ja dziękuje.
Przyjrzałam się bliżej i zdawało mi się , że to Olek. Niemożliwe , na pewno mam zwidy. Zatrzymał się tuż przy moim domu. Dobra , to pewnie on. Wyjdę na zewnątrz , przywitać się z nim.
Ubrałam buty i wyszłam przed dom.
- Ej Olek , hej! Nie wiedziałam , że lubisz biegać.
Spojrzał , lekko się mnie wystraszył. Pojawiłam się tak nagle.
- O cześć Elena - uśmiechnął się na sam mój widok.
Podeszliśmy do siebie.
- Lubisz biegać? - zagadnęłam
- Od dzisiaj zaczynam. Chcesz się dołączyć?
- Nie , dzięki , nie przepadam za bieganiem.Chcesz może wpaść na śniadanie?. Wszyscy jeszcze śpią . Zrobię nam płatki.
Ciekawe czy będzie chciał . Wiem , że to ryzykowne , bo gdyby mama to widziała , to nie wiem jak by się wściekła.
- jeśli mogę, to chętnie- uśmiechnął się do mnie i podrapał się po głowie
Wzięłam go za rękę i weszliśmy do domu. Olek rozebrał się w przedpokoju , a ja w tym czasie ugotowałam mleko.
Usiedliśmy przy stole w kuchni. Nasypałam płatki i zalałam mlekiem.
Oby nikt się nie obudził , proszę.
- jakie masz plany na dzisiaj? - zapytał
Dobre pytanie. Chyba już znam odpowiedź.
- Chyba pójdę do Evelin , a później do Julie. Muszę je przeprosić.
- A co takiego zrobiłaś?
Opowiedziałam mu historie z przyjazdu do domu .
- To dobry pomysł je przeprosić. Nadal nie rozumiem po co tu przyjechałaś . No ale kiedyś mi to wyjaśnisz prawda ?
- Może kiedyś - odparłam wzruszając ramionami.
- To idziemy do nich teraz?
- Już? A nie jest za wcześnie?
- Na przyjaźń nigdy nie jest za wcześnie, moja droga.. - uśmiechnął się szeroko i wstał od stołu.
Zaczął się ubierać. Napisałam karteczkę , że wychodzę coś załatwić i powiesiłam ją na lodówce.
Z przedpokoju zawołał Olek:
- No idziesz? Gorąco mi się robi .
- Nie krzycz tak , bo zaraz kogoś obudzisz. Shh. - powiedziałam.
Ubrałam się również i wyszliśmy z domu.Było zimno , ale oczywiście nie ma śniegu bo po co. Poczułam chłód na całej mojej twarzy.
- Czasami mam wrażenie , że jestem doroślejsza od ciebie. Czasami zachowujesz się jak głupek. - walnęłam go lekko w ramię.
- Czemu ?
- No prawie obudziłeś wszystkich w domu. Gdyby moja mama zeszła na dół od razu by cię przegoniła. Nie wiem czemu , ale nie lubi cię.
- Też nie wiem tego. Ale mam nadzieję , że z czasem się do mnie przyzwyczai. - spuścił głowę na dół.
Przytuliłam się do niego , bo zrobiło mi się zimno. Objął mnie ramieniem.
- Co miałeś na myśli mówiąc , że ma się przyzwyczaić?
- Nic takiego - uśmiechnął się pod nosem.
Szliśmy w stronę domu Evelin. Boje się tej rozmowy. Chociaż wiem , że to tylko nie porozumienie. To nie porozumienie - wbijałam sobie do głowy , lecz coraz mniej przestawałam w to wierzyć.
*******
Gdy w końcu stanęłam przed drzwiami jej domu , chciałam się wycofać. Ale nie mogłabym tego zrobić, bo Olek by mi nie pozwolił. Będzie czekał za mną na zewnątrz.
Więc zadzwoniłam do drzwi. Po chwili stanęła w nich Evelin.
- No proszę , kto tu się zjawił. Elena.
- Cześć . Możemy porozmawiać? - bałam jej się spojrzeć w oczy. Zagryzłam wargę.
- Jeśli mamy o czym to pewnie . - spojrzała w dal , chyba dostrzegając Olka. Zmienił się jej wyraz twarzy na jeszcze gorszy.
Wpuściła mnie do środka. Ściągnęłam buty i kurtkę i zostawiłam to w przedpokoju. Poszłam za Evelin , do jej pokoju. Jej rodziców chyba nie było w domu.
- To co chcesz mi powiedzieć? - zaczęła , siadając na brzegu łóżka.
- Najpierw chciałam cię przeprosić , że nie zadzwoniłam. Miałam tak dużo , na głowie , że zapomniałam. Wiem , że to żadne tłumaczenie , ale tak bardzo mi głupio z tego powodu. Gdy sobie uświadomiłam , że zapomniałam o moich przyjaciółkach było mi bardzo źle. Proszę wybacz mi.
- dopiero po wypowiedzeniu tego wszystkiego , usiadłam.
Po paru minutach odrzekła:
- Martwiłyśmy się o ciebie. Wyjechałaś tak po prostu. Zostawiłaś tylko głupi liścik , który potem ze złości podarłam na strzępy. Dzwoniłam , nikt nie odbierał. Wyłączony telefon. Chciałam od razu jechać do domu , ale jakoś inni mnie pocieszyli , że na pewno nic ci nie jest ,że bez żadnego powodu byś nie wyjechała sama. - zaczęła płakać - a ja i tak nie wiem po co to zrobiłaś. Mogłaś chociaż zabrać mnie ze sobą.
- Zanim ci odpowiem : Czemu już jesteście w domu? Myślałam , że jeszcze tam jesteście.
- Przyjechaliśmy , bo już nam się tam nudziło. Nie było co robić. I tyle.A teraz gadaj.
Wzięłam wdech.Jeden.Drugi.Trzeci.
- To jest bardzo głupie. To wszystko przez Olka ! Śniło mi się , że coś mu się stało bardzo poważnego i czułam jakby to się działo naprawdę. Pierwszy raz miałam taki sen. Pomyślałam , że i tak nikt nie cieszy się z mojej obecności , więc co za różnica. Wy się obraziłyście na mnie , a nie chciałam spędzać czasu z Piotrkiem , pomimo tego , że się teraz przyjaźnimy. A telefon miałam wyłączony , bo nie chciałam , żeby rodzice do mnie dzwonili. Tak na wszelki wypadek , gdyby jednak rodzice Julie zadzwonili do nich. No , ale wszystko poszło gładko , spotkałam fajnego chłopaka w pociągu i jest on moim przyjacielem. Spędziłam z nim już kilka dni ferii.
- łoooooł w życiu bym nie wpadła , że to chodziło o chłopaków ! Elena jak możesz z tyloma naraz . - widać humor jej się poprawił , ale mi nie za bardzo.
- O co ci chodzi? - zapytałam.
- Ale nadal nie rozumiem , po co tak się martwisz o tego debila Olka ? Myślałam , że go nienawidzisz.
- Dałam mu drugą szansę. - wstałam i zaczęłam krążyć po jej pokoju.
- Jesteście razem ?
- Nieee , czemu każdy o to pyta? Pomieszało wam się w głowach .
- Aha. Jak coś to możesz ze mną o wszystkich porozmawiać. Jeśli chodzi o temat Piotrka , to temat skończony. Nie jestem na ciebie zła. A z Olkiem wszystko w porządku?
- Jak przyjechałam, to był trochę poobijany , ale mówił , że to nic takiego , że nie mam się martwić. I tak będe się martwić. Czuję , że coś przede mną ukrywa.
Evelin wstała i powiedziała :
- Idź już do swojego kochasia i powiedz mu , że między nami wszystko OK.
- To nie żaden kochaś. Może spotkamy się jutro?
- No pewnie. .
Więc zadzwoniłam do drzwi. Po chwili stanęła w nich Evelin.
- No proszę , kto tu się zjawił. Elena.
- Cześć . Możemy porozmawiać? - bałam jej się spojrzeć w oczy. Zagryzłam wargę.
- Jeśli mamy o czym to pewnie . - spojrzała w dal , chyba dostrzegając Olka. Zmienił się jej wyraz twarzy na jeszcze gorszy.
Wpuściła mnie do środka. Ściągnęłam buty i kurtkę i zostawiłam to w przedpokoju. Poszłam za Evelin , do jej pokoju. Jej rodziców chyba nie było w domu.
- To co chcesz mi powiedzieć? - zaczęła , siadając na brzegu łóżka.
- Najpierw chciałam cię przeprosić , że nie zadzwoniłam. Miałam tak dużo , na głowie , że zapomniałam. Wiem , że to żadne tłumaczenie , ale tak bardzo mi głupio z tego powodu. Gdy sobie uświadomiłam , że zapomniałam o moich przyjaciółkach było mi bardzo źle. Proszę wybacz mi.
- dopiero po wypowiedzeniu tego wszystkiego , usiadłam.
Po paru minutach odrzekła:
- Martwiłyśmy się o ciebie. Wyjechałaś tak po prostu. Zostawiłaś tylko głupi liścik , który potem ze złości podarłam na strzępy. Dzwoniłam , nikt nie odbierał. Wyłączony telefon. Chciałam od razu jechać do domu , ale jakoś inni mnie pocieszyli , że na pewno nic ci nie jest ,że bez żadnego powodu byś nie wyjechała sama. - zaczęła płakać - a ja i tak nie wiem po co to zrobiłaś. Mogłaś chociaż zabrać mnie ze sobą.
- Zanim ci odpowiem : Czemu już jesteście w domu? Myślałam , że jeszcze tam jesteście.
- Przyjechaliśmy , bo już nam się tam nudziło. Nie było co robić. I tyle.A teraz gadaj.
Wzięłam wdech.Jeden.Drugi.Trzeci.
- To jest bardzo głupie. To wszystko przez Olka ! Śniło mi się , że coś mu się stało bardzo poważnego i czułam jakby to się działo naprawdę. Pierwszy raz miałam taki sen. Pomyślałam , że i tak nikt nie cieszy się z mojej obecności , więc co za różnica. Wy się obraziłyście na mnie , a nie chciałam spędzać czasu z Piotrkiem , pomimo tego , że się teraz przyjaźnimy. A telefon miałam wyłączony , bo nie chciałam , żeby rodzice do mnie dzwonili. Tak na wszelki wypadek , gdyby jednak rodzice Julie zadzwonili do nich. No , ale wszystko poszło gładko , spotkałam fajnego chłopaka w pociągu i jest on moim przyjacielem. Spędziłam z nim już kilka dni ferii.
- łoooooł w życiu bym nie wpadła , że to chodziło o chłopaków ! Elena jak możesz z tyloma naraz . - widać humor jej się poprawił , ale mi nie za bardzo.
- O co ci chodzi? - zapytałam.
- Ale nadal nie rozumiem , po co tak się martwisz o tego debila Olka ? Myślałam , że go nienawidzisz.
- Dałam mu drugą szansę. - wstałam i zaczęłam krążyć po jej pokoju.
- Jesteście razem ?
- Nieee , czemu każdy o to pyta? Pomieszało wam się w głowach .
- Aha. Jak coś to możesz ze mną o wszystkich porozmawiać. Jeśli chodzi o temat Piotrka , to temat skończony. Nie jestem na ciebie zła. A z Olkiem wszystko w porządku?
- Jak przyjechałam, to był trochę poobijany , ale mówił , że to nic takiego , że nie mam się martwić. I tak będe się martwić. Czuję , że coś przede mną ukrywa.
Evelin wstała i powiedziała :
- Idź już do swojego kochasia i powiedz mu , że między nami wszystko OK.
- To nie żaden kochaś. Może spotkamy się jutro?
- No pewnie. .
******
Olek
Widzę , gdy wychodzi z mieszkania Evelin. Jest uśmiechnięta , to oznacza , że wszystko w porządku. Mógłbym patrzeć tak na nią godzinami. Biegnie wprost do mnie. Jej przyjaciółka obserwuje nas z drzwi. Wpada mi prosto w ramiona i przytula się do mnie. Czuję jej ciepło na sobie. Wspaniałe uczucie.
Przestaliśmy i poszliśmy nie wiem nawet gdzie.
- Tak się cieszę , że to wyjaśniłam - uśmiechnięta Elena spojrzała na mnie tymi swoimi cudownymi oczętami. Nie wierzę , naprawdę to powiedziałem ? Jestem walnięty.
- Cieszę się z twojego szczęścia.
- To cudownie. - teraz taka sytuacja wprost doskonała , żeby ją pocałować, marzę o tym ,ale nie zrobię tego. Nie mogę.
- O czym myślisz? - zapytała zerkając na mnie ukradkiem.
- Nie powiem ci. To zbyt dziwne.
- Znowu jakieś tajemnice? Daj spokój.
- To naprawdę nic takiego - uśmiechnąłem się pod nosem - gdzie idziemy ?
Przez chwilę zastanawiała się.
- Myślałam o tym , żeby iść do Julie , ale chyba jej nie muszę nic wyjaśniać. Napiszę do Evelin, aby jej wszystko wytłumaczyła. - wyciągnęła telefon i zaczęła stukać w klawiaturkę.
- A co z twoim przyjacielem. Spotkaliście się ostatnio ? - zagadnąłem.
- Chodzi ci o Nikodema ? Rozmawiałam z nim wczoraj i trochę się z nim pokłóciłam. Ale przejdzie mu niedługo.
- A o co się pokłóciliście? - ciekawe co odpowie.
- A to już nie twój interes - skończyła z pisaniem i spojrzała na mnie. To takie słodkie , bo ona jest taka niska , a ja w porównaniu do niej - wysoki.
- Myślałem , że jestem twoim przyjacielem - powiedziałem całkiem poważnie . Przecież przyjaciele powinni sobie wszystko wyjaśniać - mimo , że ja tego nie robię , no ale nie mogę. Przecież gdybym mógł to bym jej powiedział na pewno.
- Ale nie zachowujesz się w stosunku do mnie fair. Ja też nie mam zamiaru. Jeśli to nie działa w dwie strony , to w ogóle nie działa. Zrozumiałeś? - no i już ze słodkiej dziewczynki stała się niebezpieczną lwicą. Boję się jej w takich wydaniach. Spojrzała na mnie gniewnym wzrokiem.
- No dobra , rozumiem. Nie wracajmy do tego. Cieszmy się z tego co mamy i niczego nie żałujmy.
- Dobra , skończ z tymi tekstami. Zaraz pójdę do domu , bo i tak nie wiem co pożytecznego mogę z tobą robić. Nie nadajesz się do niczego.
Po chwili namysłu powiedziałem :
- Umiem gotować i świetnie całować. Chcesz spróbować ?
Elena
Że co proszę? On sobie jaja robi.
- Niby czego mam spróbować?
- A co byś chciała? - poruszył śmiesznie brwiami.
Zarumieniłam się. Wcale bym nie chciała go pocałować. Nie ma mowy.
- To co umiesz ugotować ? - zapytałam
- Wspaniałą pizze , dasz się skusić ?
Nie należę do osób , które się odchudzają , bo nie mam z czego. Więc jem co popadnie.
- No jasne , mam nadzieję , że mnie nie otrujesz ...
- O czym myślisz? - zapytała zerkając na mnie ukradkiem.
- Nie powiem ci. To zbyt dziwne.
- Znowu jakieś tajemnice? Daj spokój.
- To naprawdę nic takiego - uśmiechnąłem się pod nosem - gdzie idziemy ?
Przez chwilę zastanawiała się.
- Myślałam o tym , żeby iść do Julie , ale chyba jej nie muszę nic wyjaśniać. Napiszę do Evelin, aby jej wszystko wytłumaczyła. - wyciągnęła telefon i zaczęła stukać w klawiaturkę.
- A co z twoim przyjacielem. Spotkaliście się ostatnio ? - zagadnąłem.
- Chodzi ci o Nikodema ? Rozmawiałam z nim wczoraj i trochę się z nim pokłóciłam. Ale przejdzie mu niedługo.
- A o co się pokłóciliście? - ciekawe co odpowie.
- A to już nie twój interes - skończyła z pisaniem i spojrzała na mnie. To takie słodkie , bo ona jest taka niska , a ja w porównaniu do niej - wysoki.
- Myślałem , że jestem twoim przyjacielem - powiedziałem całkiem poważnie . Przecież przyjaciele powinni sobie wszystko wyjaśniać - mimo , że ja tego nie robię , no ale nie mogę. Przecież gdybym mógł to bym jej powiedział na pewno.
- Ale nie zachowujesz się w stosunku do mnie fair. Ja też nie mam zamiaru. Jeśli to nie działa w dwie strony , to w ogóle nie działa. Zrozumiałeś? - no i już ze słodkiej dziewczynki stała się niebezpieczną lwicą. Boję się jej w takich wydaniach. Spojrzała na mnie gniewnym wzrokiem.
- No dobra , rozumiem. Nie wracajmy do tego. Cieszmy się z tego co mamy i niczego nie żałujmy.
- Dobra , skończ z tymi tekstami. Zaraz pójdę do domu , bo i tak nie wiem co pożytecznego mogę z tobą robić. Nie nadajesz się do niczego.
Po chwili namysłu powiedziałem :
- Umiem gotować i świetnie całować. Chcesz spróbować ?
Elena
Że co proszę? On sobie jaja robi.
- Niby czego mam spróbować?
- A co byś chciała? - poruszył śmiesznie brwiami.
Zarumieniłam się. Wcale bym nie chciała go pocałować. Nie ma mowy.
- To co umiesz ugotować ? - zapytałam
- Wspaniałą pizze , dasz się skusić ?
Nie należę do osób , które się odchudzają , bo nie mam z czego. Więc jem co popadnie.
- No jasne , mam nadzieję , że mnie nie otrujesz ...
********
Jesteśmy u niego w domu.
On przygotowuje składniki.
Nie mogę być w kuchni , bo nie chce mi zdradzić przepisu.
Więc siedzę w pokoju gościnnym wraz z jego mamą. Ja usiadłam na kanapie , a ona w fotelu , który wyglądał na bardzo wygodny.
- Uwielbiam , gdy gotuję mi coś. Już od kiedy był mały interesował się jedzeniem . Jadł co popadnie (śmiech) , mógł to robić , a i tak nie przytył ani grama. Gdy chodził do czwartej klasy próbował tworzyć coś ze mną. Nabrał wprawy i później już on mi gotował. Teraz już prawie dorosły , bo za rok kończy 18 lat ..... Jak ten czas szybko leci... A ty ile masz lat?
To on ma 17 lat? Myślałam , że 16. Nigdy mi nie mówił , że nie zdał klasy. Ale to nie jest możliwe. Może z innego powodu jest nadal w III klasie gimnazjum. Jak on tak mógł? Dopiero teraz zorientowałam się , że jego mama o coś mi się pyta.
- W lipcu skończę 14 lat.
- Przyjaźnicie się , czy ... ? Pierwszy raz widzę dziewczynę w naszym domu.
- Tylko się przyjaźnimy. - odparłam szorstko.
W tym momencie wszedł Olek do pokoju.
- Pizza będzie gotowa za pół godziny. Chcecie sobie jeszcze trochę pogadać , czy mogę się dołączyć?
Nie lubię rozmawiać sama z dorosła osobą , którą dopiero co poznałam. Czuję się taka zawstydzona i zażenowana.
Wstałam z kanapy i poszłam w stronę Olka. Muszę z nim , o tym pogadać.
- Przepraszam na moment.
- W porządku.
- Chodź Olek na chwilę - wyszeptałam.
Wyszliśmy na korytarz.
- Co jest ? O co chodzi? - zapytał
- Ty masz 17 lat?
- Taaak , a co? Przeszkadza ci to?
- Nie , no ale nie powiedziałeś mi nigdy o tym.
- A pytałaś? - wrócił do pokoju.
No i co ja mam zrobić ?